|
Odkrycie iluzji ego
Micha? Katafiasz Autor jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. |
Odkrycie iluzji ego, to odkrycie, ?e nie ma ?adnej wyizolowanej z ca?o?ci, konkretnej cz??ci, zwanej naszym Ja. Nie znaczy to, ?e nas nie ma, ?e tracimy poczucie siebie, lecz znaczy to, ?e wszystkie nasze dotychczasowe wyobra?enia o sobie i o ?yciu okaza?y si? zwyk?? fikcj?. Jednym z takich podstawowych, b??dnych za?o?e? na nasz temat, które w tym momencie pryska, jest przekonanie, ?e opozycj? dla mojego "Ja" jest "nie-Ja", jest ?wiat prze?y?. Ewentualny dualizm mi?dzy prze?ywaj?cym a ?yciem zostaje rozpoznany jako z?udzenie. Prze?ywaj?cy okazuje si? sam? natur? prze?y? i warunkiem ich prze?ywania, ich "przejawiania si? i zanikania". Jest bardziej miejscem, w którym si? mog? one wydarza?, ni? ich obserwatorem. Istnienie jednego bez drugiego to znaczy prze?ywaj?cego bez prze?y? jest w rzeczywisto?ci niemo?liwe. To, ?e nie znajdujemy siebie w ?adnym konkretnym miejscu, nie dowodzi, jakoby w istocie mieliby?my by? nihilistycznym niebytem. Przeczy?oby to nie tylko zdrowej logice, ale i faktom. Przecie? "kto?" rozpoznaje w?asn? iluzoryczno??. Tym kim? okazuje si? w?a?nie ci?g?o?? naszego nieistnienia - obecno??, istnienie nieistnienia.
Obecno??, istnienie nieistnienia wskazuje naprawd?, ?e kiedy patrzymy na co? zielonego lub czerwonego, to odpowiednio nasz Umys? "ma" kolor zielony b?d? czerwony. Z kolei kiedy mamy weso?e b?d? smutne my?li, nasz Umys? jest weso?y b?d? smutny. Je?eli za? jeste?my przyk?adowo w pomieszczeniu o kszta?cie sze?cianu, b?d? na ??ce koli?cie otoczonej drzewami, to wtedy Umys? ma kszta?t (form?) sze?cianu lub ko?a. Zatem nasz Umys? w swej esencji nie jest ani zielony, ani czerwony, ani weso?y, ani smutny itd. To w?a?nie tylko sta?a charakterystyka ci?g?ego braku okre?lonego kszta?tu, zapachu, ci??aru, temperatury, wilgotno?ci, smaku, wielko?ci itd., pozwala mówi? o jednym i tym samym Ja - tym samym Umy?le. Je?eli z kolei nasze Ja by?oby trwa?ym, niezmiennym, konkretnym czym?, co zmienia?oby si? z chwili na chwil?, wtedy nie mogliby?my mówi? o ci?g?o?ci poczucia nas samych, które przecie? mamy, poniewa? z chwili na chwil? byliby?my kim? innym, "innym czym?". Natomiast je?eli nasze Ja mia?oby by? konkretnym "super obiektem", który sam nie podlega ?adnej zmianie, to niby gdzie mia?by on istnie? i jak wygl?da??
Wed?ug buddyzmu, znik?d si? wzi?li?my i donik?d wracamy. Równie? zachodnia nauka twierdzi, ?e ludzki organizm co siedem lat ca?kowicie podlega pe?nej zmianie na poziomie komórkowym, molekularnym, dowodz?c w ten sposób pustej natury naszego Ja. Jednak?e wiara w konkretne jako?ciowo, wyizolowane, w?asne Ja jest fikcj? przede wszystkim dlatego, ?e mo?emy sami tej prawdy do?wiadczy?. Nie ma potrzeby ju? wtedy nigdzie goni?, ani nigdzie ucieka?. Nauki Buddy mówi? o tym momencie jako o urzeczywistnieniu przejrzystego, kryszta?owego ?wiat?a naszego umys?u, ?wietlistej obecno?ci, czy te? osi?gni?ciu stanu arhata. Nazywany jest równie? ten poziom samourzeczywistnienia rozpoznaniem siebie jako otwartej, ?wietlistej przestrzeni bez centrum w ?rodku oraz b?d?cej bez granic we wszystkich kierunkach. Mówi si? równie? wtedy, o urzeczywistnieniu siunjaty to znaczy pustego miejsca, mog?cego zaistnie? na niesko?czon? ilo?? sposobów b?d? o rozpoznaniu m?dro?ci Dharmadhatu (Dharma - natura, dhatu - przestrze?). Teksty Dharmy nazywaj? tak?e rozpoznanie ?wiata, ?ycia, Umys?u, siebie, "zobaczenie" pusto?ci w?asnego Umys?u: rozpoznaniem w?asnej, nienarodzonej twarzy. Mówi si? zw?aszcza wtedy cz?sto o urzeczywistnieniu Dharmakaji - "cia?a prawdy", czyli siebie samego jako wolnej od sztuczno?ci i dualizmu naturalnej, duchowej egzystencji. Cz?sto mo?emy te? us?ysze? o urzeczywistnieniu, w zwi?zku z tym faktem, czystej, nagiej, niestworzonej ?wiadomo?ci. Czysta, naga ?wiadomo?? - owoc praktyki medytacyjnej to nic innego jak rozpoznana umiej?tno?? koncentracji, skupiania si?.
Koncentracja, skupianie si? jest jakby "opieraniem si?" czy te? zaczepianiem si? Umys?u na jakim? wybranym przez siebie obiekcie. Jest to zawsze równocze?nie jeden z tych obiektów, który sk?ada si? na ca?o?? naszego Umys?u. Kiedy za? Umys? spoczywa, koncentruje si? sam w sobie - jest w stanie pe?nej, afirmatywnej relaksacji. To w tym stanie rozpoznaje si? siebie, jako sam? rozleg?o?? braku konieczno?ci punktu zaczepiania si? na jakimkolwiek obiekcie. Rozpoznaje siebie jako sam? ?wiadomo??, która na poziomie tworz?cych ja prze?y? (obiektów koncentracji), nieustannie si? zmienia - a u samej za? podstawy jest pusta, nie istniej?ca. Pusty Umys? "jest" sam? ?wiadomo?ci?, która nie musi wk?ada? ?adnego wysi?ku w "opieraniu si?" na wszystkich bez wyj?tku, wype?niaj?cych j? i zmieniaj?cych si? obiektach, poniewa? nie jest od nich ró?na. Ten stan pustki jest jak przestrze? idealnym stanem bezruchu. Jest naturaln? przytomno?ci?, bezpo?redni? obecno?ci?, uwa?no?ci?, ?ród?em i uj?ciem dla ca?ej aktywno?ci. Nie ma tu ?adnego dualizmu, ani ?adnej potrzeby kultywowania wyizolowanego ego, co nie znaczy, ?e nie mamy poczucia siebie. Wr?cz odwrotnie, dopiero teraz mo?emy oddycha? w?asn? "pe?ni?".
|
Fragment opracowania "?ycie a prze?ywaj?cy, czyli Czysta Kraina Buddy". |




