|
Czy w buddyzmie wyst?puje co? takiego jak op?tanie? Czym si? to objawia? |
Jak najbardziej! I co ciekawe, je?eli na przyk?ad w ca?ej katolickiej spo?eczno?ci udzia? procentowy osób oficjalnie uznanych za op?tane wynosi du?o poni?ej 1%, to w?ród buddystów wska?nik ten zdecydowanie przekracza 99%. Mam tu oczywi?cie na my?li op?tanie NIEWIEDZ? a nie op?tanie przez jak?? demoniczn? istot?.
Buddyzm jest chyba jedynym systemem religijnym, który - u?ywaj?c komputerowego slangu - ma ju? na "poziomie sprz?towym" wbudowany filtr wykluczaj?cy mo?liwo?? op?tania przez jak?? odr?bn? istot? typu Szatan, demon, duch Napoleona czy te? upiorna strzyga podaj?ca si? za Elvisa Presley'a.
Nauki Buddy, które opisuj? absolutn? natur? rzeczywisto?ci nie przedstawiaj? jej jako zbioru pewnych niezale?nych od siebie i realnie istniej?cych niezmiennych bytów ale jako otwart? przestrze? umys?u, w której pojawiaj? si? pozbawione niezale?nej egzystencji zjawiska. Dopóki postrzega si? ?wiat w ten pierwszy sposób, dopóty jest si? op?tanym niewiedz?. Z buddyjskiego punktu widzenia wszyscy jeste?my op?tani a praktyka medytacyjna ma pomóc w zrzuceniu tych p?t. Stan umys?u nieop?tanego niewiedz? nazywa si? STANEM BUDDY.
Z drugiej strony odpowied? na zadane pytanie brzmi - nie. W buddyzmie nie ma op?tania, bo wg buddyzmu nie ma Szatana ani jego odpowiednika. Istniej? natomiast przypadki szale?stwa - bo przecie? ka?dy wie, ?e ludzie wariuj? czasami - które mo?na opisywa? w kategoriach psychologii albo mo?na o nich mówi? w formie alegorycznej jako o manifestacjach pewnych "demonów". Tyle, ?e buddy?ci nie mowi? wówczas o demonie w sensie jakiej? osoby tylko o demonie w przeno?ni, tak jak mówi si? na przyklad, ?e kto? "z?apa? bakcyla latania" cho? wiadomo, ?e ?aden fizyczny bakcyl z?apany nie zosta?.




