|
Buddyzm i fizyka
René Staritzbichler
Poni?szy fragment pochodzi z ksi??ki "Pustka i forma, czyli od buddyzmu do nauki i z powrotem", która zostanie wkrótce wydana przez wydawnictwo HUNG. Ksi??ka to zbiór esejów podejmuj?cych tematyk? relacji pomi?dzy buddyzmem a nurtami wspó?czesnej zachodniej nauki: fizyki, filozofii, psychologii. Ich autorami s? naukowcy, a jednocze?nie praktykuj?cy buddy?ci.
|
Wprowadzenie
W ?redniowiecznej Europie ciekawo?? mog?a kosztowa? zbyt wiele - lepiej by?o po prostu wierzy?. Na nieszcz??cie jednak obserwacja cz?sto przeczy?a ówczesnemu obrazowi ?wiata i kosmosu. Co gorsza, system by? na tyle sztywny, ?e cz?sto stara? si? nie w??cza? oczywistych faktów w prawdy, których naucza?. W buddyzmie sytuacja jest znacznie bardziej korzystna. Nie tylko sami mo?emy stawia? pytania i docieka?, ale wr?cz jest to bardzo zalecane. Co wi?cej, je?li spostrze?enia nauk przyrodniczych i buddyzmu mia?yby si? k?óci?, nie oznacza to, ?e jedno z tych stanowisk jest b??dne. Aby to zrozumie?, warto si? przyjrze? ró?nym przes?ankom, na których opieraj? si? fizyka i buddyzm.
Budda poszukiwa? absolutnej natury umys?u - tego, co nie mo?e znikn?? - i spogl?daj?c w g??b samego siebie odkry?, jakimi rzeczy s?, odkry? umys? i to, co si? w nim pojawia. Udzieli? wielu nauk, aby inni sami mogli urzeczywistni? osi?gni?ty przez niego stan szcz??cia. Jego celem nie by?o jedynie obja?nienie kosmosu, lecz pokazanie wszystkim istotom jak osi?gn?? owo trwa?e szcz??cie. Poniewa? ludzie rozwijaj? si? w rozmaity sposób, Budda poda? ró?ne wyja?nienia powstania wszech?wiata i tego, co w nim zawarte. Cho? buddyzm przedstawia ró?ne kosmologie, wspólne im jest prze?wiadczenie, ?e natur? wszystkich zjawisk jest pustka i ?e zjawiska wy?aniaj? si? w sposób uwarunkowany, co oznacza, ?e powstaj? z przyczyn i warunków, bez wzgl?du na to, czy s? male?kie jak cz?stki elementarne, czy te? wielkie jak ?wiaty.
W buddyzmie teorie pustki i wspó?zale?nego powstawania odgrywaj? kluczow? rol? w pe?nym zrozumieniu natury umys?u. W filozofii zarówno Wschodu jak i Zachodu istniej? stare tradycje sk?aniaj?ce si? ku sceptycyzmowi dotycz?cemu tego, co uznaje si? za rzeczywiste, ale buddyzm idzie dalej, widz?c wszystko jako sen. Sk?d w ko?cu mo?emy mie? pewno??, ?e to, co widzimy, s?yszymy, smakujemy i czujemy, jest rzeczywiste, a nie tylko iluzoryczne? Buddy?ci badaj? umys? i poprzez takie badanie odkrywaj? natur? wszelkich rzeczy; fizycy za? zwracaj? si? w inn? stron?. Fizyka opiera si? na tym, co mierzalne i do tego si? ogranicza, kieruj?c swe spojrzenie ku ?wiatu zewn?trznemu - ku zjawiskom. Dlatego te? fizycy zawsze mog? mówi? o tym, w jaki sposób rzeczy si? jawi?, ale nigdy jakimi naprawd? s?.
Zachodni my?liciele doszli do wniosku, ?e je?li dwóch ludzi do?wiadcza zjawisk w ten sam sposób, to musz? one by? realne. Pod??aj?c tym tropem, fizyka stara?a si? by? mo?liwie najbardziej obiektywna, ruguj?c wp?yw obserwatora. Tendencj? t? powstrzyma?a mechanika kwantowa. Na tym polu naukowym "obiektywny" oznacza, ?e kto? inny musi by? w stanie dokona? tych samych obserwacji w innym czasie i miejscu. Oprócz takiego poj?cia obiektywno?ci, fizyka dysponuje jeszcze bardziej estetycznym kryterium oceny rzeczywisto?ci, jakim jest prostota. Im mniej skomplikowany model, tym bardziej naukowcy wierz?, ?e jest on prawdziwym przedstawieniem rzeczywisto?ci. Je?li wed?ug dwóch modeli rzeczy posiadaj? okre?lone w?a?ciwo?ci, za lepszy opis rzeczywisto?ci uznaje si? prostszy model.. Naukowcy wypreparowuj? z ca?o?ci pewne cechy i dokonuj? analizy metod? podzia?u. Takimi naukowymi metodami trudno wykry? esencj? samego umys?u, a uzyskany wgl?d obejmuje tylko ?wiat zjawisk, w którym postrze?enia mog? by? porównywane. G??bsze wgl?dy w sam umys? odkrywano zawsze wtedy, gdy pozwalano umys?owi spoczywa? w swej tako?ci.
Struktura materii
Jak fizyka wyja?nia struktur? materii? Fizycy przyznaj?, ?e wszystkie rzeczy zbudowane s? z atomów - greckie s?owo "atom" oznacza "niepodzielny" - które s? zbyt ma?e, by je dostrzec, jednak?e to miliony atomów sk?adaj? si? na ?wiat widzialny. Tak w ka?dym razie my?leli ludzie do roku 1911, gdy Rutherford wykaza?, i? atomy sk?adaj? si? faktycznie z bardzo ma?ego j?dra otoczonego jeszcze nawet mniejszymi elektronami. Mo?na tu dodatkowo wyja?ni?, ?e atomy wydaj? si? wzgl?dnie du?e - cho? i tak trudno wyobrazi? sobie ich drobne rozmiary - poniewa? elektrony niewiarygodnie szybko poruszaj? si? wokó? j?dra. Przypomina to sytuacj?, kiedy przy d?ugim czasie na?wietlania fotografujemy co?, co szybko si? porusza lub w nocy robimy zdj?cia ma?ej, wiruj?cej po okr?gu i ?wiec?cej pi?ki - uzyskana fotografia przedstawia? b?dzie du?? kul? ?wiat?a. Jednak?e przy bardzo krótkim czasie na?wietlania mo?na by zobaczy?, ?e atom nie jest litym cia?em, lecz faktycznie zbudowany jest z male?kich obiektów.
Atomy wydaj? si? "du?ymi" kulkami, ale niemal ca?a masa skupiona jest w ich ?rodku, a reszta jest raczej pusta. Dzi? fizycy uznaj? elektron z jedn? z podstawowych cz?stek materii, której nie mo?na podzieli? na mniejsze struktury. Jednak?e pozosta?a cz??? atomu, jego j?dro, posiada z?o?on? struktur?. Sk?ada si? ono z protonów i neutronów wiruj?cych z ogromn? pr?dko?ci? i cz?stki te mo?na podzieli? na kwarki, które sw? nazw? wywodz? z ksi??ki Finnegans Wake Jamesa Joyce'a ("three quarks from muster mark"). Cz?stki te nie s? zlokalizowane w jednym miejscu, lecz szybko kr??? wokó? siebie. Cz?stki poruszaj?ce si? z tak? wielk? pr?dko?ci? daj? wra?enie, ?e materia jest czym? litym. Je?li zatem dobrze przyjrze? si? materii, okazuje si?, ?e nie ma jej prawie wcale; s? tylko jakie? niewiarygodnie male?kie kwarki i elektrony. Wyobra?my sobie melon, kilka melonów lub pi?ek futbolowych. Niech teraz wiruj? wokó? siebie tak szybko, ?e wydaj? si? ca?? planet? wielko?ci Ziemi - w tej w?a?nie proporcji atom wype?niony jest cz?stkami takimi jak kwarki i elektrony. To tak, jakby nasza planeta by?a w "rzeczywisto?ci" kilkoma tuzinami pi?ek futbolowych.
Jak odkryto owe niewyobra?alnie ma?e rzeczy? Proces robienia zdj?cia widzialnemu obiektowi polega na tym, ?e ?wiat?o pada na ten obiekt, odbija si? od niego i na?wietla klisz? fotograficzn?. W fizyce zasada jest taka sama; potrzeba tylko wi?cej energii, ni? ta, jakiej dostarcza ?wiat?o. Je?li chcemy zbada?, co jest we wn?trzu jakiego? obiektu, strzelamy w niego czym? i obserwujemy, co si? pojawi. Im wy?sza energia, tym wy?sza rozdzielczo?? i krótszy czas na?wietlania. Innymi s?owy, im mniejszy jest przedmiot, który nas interesuje, tym wi?cej energii potrzeba, aby go zobaczy?. Jedna z mo?liwo?ci sfotografowania kwarków polega na u?yciu skrajnie wysokiej energii do przyspieszania elektronów i protonów, które zawieraj? kwarki. Po ich zderzeniach zaobserwowa? mo?na pojawienie si? do?? du?ej ilo?ci ca?kiem nowych cz?stek. Obecnie najd?u?szy akcelerator LEP w CERN w Genewie ma d?ugo?? dwudziestu siedmiu kilometrów. Detektor ma wielko?? trzypi?trowego domu. Mo?e on rejestrowa? tylko skutek zderzenia, ale samo zderzenie nie daje si? zobaczy?. Z tego, co si? pojawi?o, wnioskuje si? o tym, co zasz?o wewn?trz.
Tu wyja?nia si? co?, o czym wspomnieli?my wcze?niej. Nie mamy bezpo?redniego kontaktu z tymi male?kimi obiektami, poniewa? nasze zmys?y nie s? w stanie podo?a? takiemu zadaniu i dlatego potrzebujemy narz?dzi, które mog? wej?? w interakcj? z interesuj?cymi nas obiektami. Wszelka obserwacja opiera si? na interakcji i w?a?nie dzi?ki owej interakcji narz?dzie reaguje, uzyskiwana reakcja za? stanowi informacj?, któr? otrzymujemy. O cz?stkach tych nie mo?emy powiedzie? nic ponad to, co mog? nam powiedzie? nasze detektory. Oznacza to, ?e budowa detektora wp?ywa na mo?liwe wyniki. W?a?ciwo??, której nasz detektor nie mo?e odebra?, pozostanie niewidzialna. To, co nazywamy cz?stkami, to pewne skutki wywo?ywane w naszej aparaturze i klasyfikujemy je jako obiekty na podstawie owych rozmaitych skutków. Dzi?ki samej fizyce nie dowiemy si?, czym one naprawd? s?. Mo?emy tylko powiedzie?, jakie skutki wywieraj? one na nasze urz?dzenia. Jak wspomniano we wprowadzeniu, fizyka nie mo?e nas pouczy? o samej naturze rzeczy, mo?emy dowiedzie? si? tylko o tym, w jaki sposób si? one przejawiaj?.
W tym momencie naszych rozwa?a? ujawnia si? inna fundamentalna ró?nica mi?dzy cz?stkami a "du?ymi" przedmiotami. Je?li na przyk?ad b?dziemy si? przygl?da? grze w bilard, nasza obserwacja jej nie zmieni; ?wiat?o, które pada na bile i odbija si? od nich, nie wp?ywa na nie. W ka?dym razie my?limy, ?e nie ma tu ?adnego wp?ywu, poniewa? bile s? zbyt du?e, by?my zauwa?yli zmian? spowodowan? tak niewielkim oddzia?ywaniem. Niemniej jednak ma ono miejsce. Jednak?e interakcja konieczna do pomiaru atomu lub elektronu zdecydowanie oddzia?uje silnie na badan? cz?stk?. Nie istnieje ?adna technika badania kwantowego ?wiata, która nie wp?ywa?aby na obserwowany obiekt lub nie zak?óca?aby tego procesu. Obserwator wp?ywa na wynik obserwacji po pierwsze dlatego, ?e dokonuje uprzedniego wyboru wyników poprzez zaprojektowanie eksperymentu, a po drugie dlatego, ?e zaburza pomiarem to, co si? wydarza. Nauka staraj?ca si? obej?? ów wp?yw obserwatora dochodzi na obszarze fizyki kwantowej do kresu swych mo?liwo?ci.
Wedle pogl?du nowoczesnej fizyki cz?stek mamy do czynienia z trzema g?ównymi ich typami lub rodzinami. Pierwsz? s? leptony, tworz?ce grup?, do której nale?? elektrony. Drug? stanowi? hadrony, które zbudowane s? albo z dwóch, albo z trzech kwarków i nazywane s? odpowiednio mezonami oraz barionami. Neutrony i protony b?d?ce cz?stkami tworz?cymi j?dra atomowe, to bariony. Przed poznaniem kwarków fizycy byli g??boko zaszokowani ilo?ci? rozmaitych cz?stek elementarnych, które mo?na by?o znale?? i odetchn?li z ulg?, gdy ca?e to zoo cz?stek okaza?o si? po prostu rozmaitymi kombinacjami tych samych kwarków. Tysi?ce podstawowych cz?stek nie zgadza?y si? bowiem z naukow? ide? prostoty natury.
Ten trzeci rodzaj cz?stek fizycy nazywaj? cz?stkami wymiennymi, poniewa? ich wymiana zwi?zana jest z przeniesieniem si?, które oddzia?uj? mi?dzy hadronami i leptonami. Cia?a i cz?stki przyci?gaj? si? lub odpychaj? wzajemnie, poniewa? wymieniaj? cz?stki. Zwykle wyja?nia si? to na przyk?adzie dwóch ?y?wiarzy stoj?cych naprzeciwko siebie. Je?li który? z nich rzuci ci??k? pi?k?, zostanie odepchni?ty w przeciwn? stron?. Je?li drugi z ?y?wiarzy z?apie pi?k?, uzyska pewn? pr?dko?? i równie? zostanie odepchni?ty. Dwóch ?y?wiarzy odpycha si? wzajemnie wymieniaj?c si? pi?k?.
Istniej? cztery znane si?y: grawitacja, elektromagnetyzm i dwie pozosta?e, z którymi nie jeste?my zbyt zaznajomieni, poniewa? dzia?aj? one tylko na bardzo ma?ych odleg?o?ciach, takich jak w j?drach atomowych. Cz?stk? wymienn? si?y elektromagnetycznej jest foton. ?wiat?o - lub bardziej ogólnie, promieniowanie elektromagnetyczne - sk?ada si? z fotonów. Wszystkie cz?stki wymienne mo?na zidentyfikowa? dzi?ki eksperymentom ze zderzeniami. Wyj?tek stanowi przypadek grawitacji, w którym jest to niezwykle s?aba si?a, utrudniaj?ca identyfikacj? cz?stek wymiennych. Mo?e to by? zaskoczeniem, ale trzeba a? ca?ej planety, by? przyci?gn?? nas z si?? równ? wadze naszego cia?a.
Forma i pustka
G?ówn? jako?ci? wszelkich zjawisk jest pustka - có? to jednak dok?adnie oznacza? Budda Siakjamuni powiedzia? "forma jest pustk?, pustka jest form?; forma i pustka s? nieoddzielne." Budda u?y? tu dwóch dualistycznych poj?? formy i pustki, by pokaza? niedualistyczn? przestrze? mi?dzy nimi. Mo?na powiedzie?, i? forma oznacza, ?e rzeczy s?, pustka za? ?e nie s?. By to zrozumie?, musimy wiedzie?, co w buddyzmie oznacza czasownik "by?". Budda okre?li? to w ?cis?y i kategoryczny sposób.
Je?li co? naprawd? istnieje, pozostaje niezmienne, a sposób jego przejawiania si? okre?la jego natura. Nigdy si? nie zmienia i nigdy si? nie zmieni, zawsze zachowuj?c sw? natur?. Czy mo?na ostatecznie nazywa? czasowy stan czego? jego natur?, skoro tej samej natury nie b?dzie posiada? jutro? Je?li co? istnieje w sensie wskazanym przez Budd?, nigdy nie mog?o by? stworzone, ani zniszczone oraz w swym istnieniu nie jest zale?ne od niczego innego. Je?li co? zmieni si? dlatego, ?e co? si? dzieje lub nie dzieje, nie mo?na powiedzie?, i? rzeczywi?cie posiada w?asn? natur?. W tym sensie do?wiadczane przez nas rzeczy (formy) nie s?. Nie ma niczego, co istnia?o od niemaj?cego pocz?tku czasu i w niesko?czonej przysz?o?ci pozostanie w tej samej formie, któr? ma teraz. Rzeczy wy?aniaj? si? z przyczyn i warunków oraz znikaj? za spraw? przyczyn i warunków. S? puste, ale nadal si? przejawiaj?. Nieustannie si? zmieniaj?, poniewa? forma i pustka s? nieoddzielne.
Rzeczy, które zdaj? si? nietrwa?e, rzeczywi?cie mog?yby sk?ada? si? z niewielkich, trwa?ych cegie?ek, zbyt ma?ych, by je zobaczy?. Mimo ?e ich istota nie mog?aby si? zmienia?, mog?aby si? zmienia? ich organizacja. W tym jednak przypadku owe cegie?ki nie by?yby puste. Pustka dotyczy?aby tylko du?ych przedmiotów, ale nie samej natury rzeczy. Tak jak dom mo?na by roz?o?y? i z tych samych cegie? zbudowa? nast?pny dom - dom by?by pusty, ceg?y jednak nie. Je?li istnia?aby niezniszczalna cz?stka, nie by?aby pusta.
Niemniej jednak fizyka dowiod?a, ?e to nie mo?e by? prawd?. Wszelka materia mo?e si? rozpu?ci? lub zmieni? w inn? materi?, ?wiat?o i energi?. Ka?dej cz?stce elementarnej odpowiada tak zwana anty-cz?stka, która zasadniczo jest taka sama, ale ma przeciwny ?adunek elektryczny. Cz?stki te maj? zadziwiaj?ce zwyczaje. Je?li si? spotykaj?, zmieniaj? si? w ?wiat?o (fotony). Innymi s?owy, fotony mog? si? rozpa?? na cz?stki i antycz?stki, je?li tylko maj? wystarczaj?c? do tego energi?. Jeszcze bardziej zadziwiaj?ce jest to, ?e rozpadaj? si? na co?, z czego nie s? z?o?one. W procesach tych zachodzi tak wielka zmiana, poniewa? foton zasadniczo ró?ni si? od kwarka czy elektronu. Najwi?ksz? ró?nic? jest to, ?e nie posiada masy. Oznacza to, ?e w pierwszym procesie masa znika, a w drugim si? pojawia. Cz?stki ca?kowicie zmieni?y swój sposób przejawiania si? - forma jest pustk?.
Nawet je?li forma si? zmieni?a, co? pozosta?o takie samo - energia. Aby to poj??, trzeba zrozumie?, co to znaczy "energia":
E = mc2
Dobrze znane równanie Einsteina mówi nam, ?e energia równa jest masie, a masa równa jest energii. Co jednak dok?adnie oznacza s?owo "energia"? Cia?o posiada energi?, kiedy si? w jaki? sposób porusza, tak jak rzucona w powietrze pi?ka lub drgaj?ca struna skrzypiec. Wydzielanie ciep?a równie? okre?la si? jako ruch - nieuporz?dkowany ruch wewn?trzny. Fundamentalne prawo fizyki mówi, ?e energia jest zawsze zachowana, nie mo?e zosta? stworzona, ani nie mo?e znikn??. Mo?e by? przekszta?cana lub zmieniana, ale nie mo?e znikn??. Energia opisuje ruch, jest zachowana i wed?ug Einsteina równa jest masie. Oznacza to, ?e energia obiektu i jego masa mog? si? zmienia? w siebie wzajemnie. Cia?o mo?e sw? mas? zmieni? w ruch i vice versa. Nawet je?li brzmi to dziwnie, tak si? w?a?nie dzieje.
Kiedy na przyk?ad cz?stki zderzaj? si? w akceleratorze, energia, jak? otrzymuj? w procesie ich przyspieszania, przekszta?ca je w nowe cz?stki. W zderzeniu dwóch cz?stek powstaj? tuziny nowych. Tutaj ruch zmienia si? w mas?. Odwrotny proces, kiedy to masa zmienia si? w ruch, mo?na zaobserwowa? przy rozszczepieniu j?dra. J?dro, które sk?ada si? z wielu protonów i neutronów, mo?e si? rozpa?? na dwie cz??ci, które okazuj? si? w sumie l?ejsze od pierwotnego j?dra. Brakuj?ca masa zosta?a przekszta?cona w ruch tych dwóch cz??ci, oddalaj?cych si? od siebie z wielk? pr?dko?ci?, spowodowan? procesem rozszczepienia. Forma zjawiska zmienia si? drastycznie, ale energia jako co?, co obejmuje zarówno form? jak i jej zmian?, znów jest zachowana.
Mówili?my ju?, ?e "forma jest pustk?", a co ze stwierdzeniem, ?e "pustka jest form?"? W przestrzeni, w której niczego nie ma - w pró?ni - cz?stki wy?aniaj? si? z wraz ze swoimi anty-cz?stkami. Pojawiaj? si? bez jakiegokolwiek powodu przez ca?y czas i zawsze w parach. Sugeruje to, ?e owo "nic" to znacznie wi?cej ni? si? spodziewali?my. Nie ma ?adnej przyczyny powoduj?cej pojawienie si? pary cz?stka/anty-cz?stka, ale dzieje si? to po prostu dlatego, ?e jest to mo?liwe i ?e przestrze? ma nieod??czn? jej zdolno?? tworzenia materii. Nie ma ?adnego powodu, który decydowa?by o konkretnym miejscu i czasie takiego stwarzania. Materia wy?aniaj?ca si? z niczego jest brutalnym pogwa?ceniem prawa zachowania energii.
Dzia?anie prawa zostaje zachwiane w mikro?wiecie i pojawia si? niezdeterminowanie dotycz?ce energii i czasu, które pozwala na pogwa?cenie tego prawa w okre?lonym przedziale czasowym. Mo?e to oznacza?, ?e prawo zachowania nadal jest s?uszne, ale nie do ko?ca. Przez u?amek sekundy zostaje ono pogwa?cone. Im krótszy przedzia? czasu, tym wi?ksze mo?e by? odchylenie od ?cis?ego zachowania. Im wi?cej tworzy si? materii, tym krótszy czas jej istnienia. Pary cz?stek wy?aniaj?ce si? z przestrzeni mog? istnie? tylko przez niezwykle krótki czas, zanim znikn? z powrotem w przestrzeni, ale mog? by? mierzone. Jak to wynik?o w mojej rozmowie z buddyjskim nauczycielem Manfredem Seeghersem, jest to punkt, w którym poziom absolutny ujawnia si? jako natura poziomu relatywnego, wolna od wp?ywu przyczyny i skutku.
Przyczynowo??
Wedle buddyjskiego prawa przyczyny i skutku czyli karmy, skutek nie musi nast?powa? natychmiast po przyczynie; skutek mo?e przyj?? po latach lub nawet po wielu ?ywotach. Nie ma ?cis?ego okre?lenia, kiedy dok?adnie przyczyna zaowocuje swoim skutkiem. Umys? po??czony z ca?? przestrzeni? gromadzi wszystkie wra?enia i stwarza nowe sytuacje wed?ug poprzednich my?li s?ów i dzia?a?. Warunki, których do?wiadcza si? w danym momencie, spotykaj? si? z powodu wielu dzia?a? wykonanych w przesz?o?ci, a ka?de nowe dzia?anie b?dzie mia?o w przysz?o?ci swoje skutki.
Niemniej jednak, je?li istnia?oby tylko prawo przyczyny i skutku, zniewala?by nas niesko?czony ci?g skutków, bez mo?liwo?ci zmiany czegokolwiek i bez wolno?ci. Wolno?? oznacza, ?e czyje? dzia?ania nie s? ?ci?le zdeterminowane warunkami i nie trzeba post?powa? pod dyktando przeszkadzaj?cych emocji takich jak gniew czy po??danie. W stanie o?wiecenia jeste?my wolni od prawa przyczyny i skutku, poniewa? przyczyna i skutek nie istniej? na poziomie absolutnym. Przyczyna i skutek dzia?aj? tylko na poziomie relatywnym, my za? nadal mamy wolno?? decydowania o tym, co dzieje si? z nami w ka?dej chwili.
Przyczyna i skutek to równie? poj?cia obowi?zuj?ce w fizyce. Przed wprowadzeniem mechaniki kwantowej ?wiat uznawano za co? w rodzaju gry w bilard. (Ta cz??? fizyki, która nie opiera si? na mechanice kwantowej, nazywana jest zwykle fizyk? klasyczn?.) Je?li wiemy, z której strony nast?pi uderzenie, mo?emy dok?adnie przewidzie? ruch bil. Wcze?niej fizycy klasyczni wierzyli, ?e w zasadzie mo?na pozna? wszystko, co implikowa?o ustalon? i niezmienn? przysz?o?? pozbawion? czynnika wolnej woli. By?a to do?? nudna wersja przysz?ych wydarze?. Uznawano, ?e bile musz? zareagowa? natychmiast, a nie pó?niej, w kolejnej rozgrywce. Pod tym wzgl?dem fizyka klasyczna i buddyzm sobie przecz?.
Jednak?e w przypadku mechaniki kwantowej jest inaczej. Przygl?daj?c si? pró?ni dostrzegli?my, ?e brakowa?o nam pewnego czynnika powoduj?cego wydarzanie si? rzeczy. W mechanice kwantowej wci?? powraca si? do zasady, ?e niemo?liwe jest dok?adne stwierdzenie, co stanie si? w przysz?o?ci i mo?na mówi? tylko o prawdopodobie?stwach. Aby to zilustrowa?, wró?my jeszcze raz do przyk?adu rozpadu j?dra. Dlaczego j?dro rozpada si? na dwie cz??ci? Otó? si?y, które wi??? ze sob? cz?stki w j?drze, dzia?aj? niczym ?ciana utrzymuj?ca je wewn?trz. Istnieje jednak pewne prawdopodobie?stwo tunelowania poprzez t? ?cian?, co by?oby w naszym makroskopowym ?wiecie uznane za zdarzenie magiczne. W naturze zajd? wszystkie procesy, które s? energetycznie mo?liwe. Oznacza to, i? rzeczy dziej? si? tylko dlatego, ?e s? mo?liwe. W ten sam sposób, w jaki kula toczy si? do najni?szego punktu, jaki mo?e osi?gn??, wszystkie uk?ady zmierzaj? do stanu najni?szej energii. Je?li energia mo?e by? uwolniona, uk?ad zawsze d??y do stanu ni?szej energii. A zatem j?dro rozpada si?, poniewa? mo?e by? uwolniona energia i poniewa? proces ten mo?e si? wydarzy?. Im wi?cej energii uwalnianej z uk?adu, tym wi?ksze prawdopodobie?stwo jego rozpadu i tym szybciej dojdzie do tego procesu.
Z drugiej jednak strony, nic nie zmusza j?dra do rozpadu w konkretnym czasie i nie ma po temu ?adnej przyczyny. J?dro, w przeciwie?stwie do cz?owieka, nie ma wbudowanego zegara odliczaj?cego czas jego istnienia. Wiek cz?owieka ?atwo jest okre?li?, a zatem ?atwo okre?li? prawdopodobie?stwo jego "rozpadu". Nic takiego nie dotyczy obiektów tak ma?ych jak j?dro. "M?ode" j?dro niczym nie ró?ni si? od "starego". Dla du?ej liczby j?der mo?na okre?li? na przyk?ad okres, w którym po?owa z nich ulegnie rozpadowi. Im wy?sza liczba j?der, tym dok?adniejsze przewidywanie i wtedy owo prawdopodobie?stwo staje si? prawem. Jednak?e w przypadku pojedynczego j?dra nie jest mo?liwe stwierdzenie, kiedy si? ono rozpadnie. Wiara fizyki klasycznej, ?e mo?liwe jest dok?adne poznanie wszystkiego, okazuje si? fundamentalnym b??dem w fizyce kwantowej. Idea niezdeterminowanej przysz?o?ci, jak? operuje fizyka kwantowa, bardziej zgadza si? z pogl?dem buddyjskim ni? obraz ca?kowitego determinizmu lansowany przez fizyk? klasyczn?.
Oto doszli?my do jednego z najbardziej fascynuj?cych eksperymentów w fizyce, który w kontek?cie przyczynowo?ci jest tu najbardziej stosowny. Pokazuje on, ?e przestrze? jest informacj?, ?e przestrze? nie mo?e by? czym?, co dzieli. Einsteinowska teoria wzgl?dno?ci mówi nam, ?e wiele niespodziewanych rzeczy dzieje si? wtedy, gdy rzeczy poruszaj? si? bardzo szybko. Najbardziej zdumiewaj?ce jest to, i? obiekt móg?by podró?owa? w przesz?o??, gdyby móg? porusza? si? szybciej ni? ?wiat?o; czas zmieni?by wówczas kierunek i skutki mog?yby si? pojawia? przed przyczynami. Poniewa? ten pomys? jest zbyt szalony, teoria mówi nam te?, ?e nie mo?e si? to nigdy zdarzy?. Co?, co posiada jak?? mas?, nie mo?e podró?owa? z pr?dko?ci? ?wiat?a, poniewa? przyspieszenie go do tej pr?dko?ci poch?on??oby niesko?czon? ilo?? energii, a jego masa ros?aby jednocze?nie do niesko?czono?ci. Pr?dko?? ?wiat?a jest pr?dko?ci? ostateczn? i to do?? niebagateln?; 300 000 kilometrów na sekund? nie ogranicza drastycznie naszej wolno?ci.
Eksperyment EPR (Einstein, Podolsky, Rosen) z powodzeniem dowiód?, ?e mo?liwe jest przekazanie wiadomo?ci z pr?dko?ci? wi?ksz? od pr?dko?ci ?wiat?a. Naukowcy obmy?lili ten eksperyment, próbuj?c wykaza? s?abo?? mechaniki kwantowej. Einstein nie lubi? mechaniki kwantowej z powodu jej idei niezdeterminowanej przysz?o?ci. Jego s?ynne powiedzenie "Bóg nie gra w ko?ci" dobrze to ilustruje. Einstein by? przekonany, ?e gdyby mechanika kwantowa by?a poprawna, wtedy ów eksperyment musia?by by? mo?liwy. Jak s?dzili wszyscy, eksperyment ten nie móg? si? powie??, a wi?c mechanika kwantowa musia?a by? nonsensem.
Jednak?e przez ponad sto lat od powstania mechaniki kwantowej, nie pojawi?a si? nawet najmniejsza sugestia, ?e mechanika kwantowa mo?e si? myli?. W rzeczy samej eksperyment ten da? wynik pozytywny; musia?o po prostu up?yn?? wiele lat, ?eby narz?dzia pomiarowe by?y dostatecznie precyzyjne, by tego dowie??.
Oto uproszczony opis tego eksperymentu: J?dro rozpada si? na dwie równe cz??ci, które lec? w przeciwnych kierunkach. Je?li co? oddzia?uje na jedn? z tych cz?stek, druga wie o tym w tym samym momencie, nawet je?li s? od siebie bardzo oddalone. Owa wiedza jest szybsza od pr?dko?ci ?wiat?a, poniewa? cz?stki wiedz? o sobie nawzajem dok?adnie w tym samym momencie, nawet je?li dzieli je bardzo du?a odleg?o??. Informacja nie jest przenoszona w zwyk?y sposób, poprzez swego rodzaju wymian?. Wymieniane jest nic, a zatem owo nic przekracza ostateczn? pr?dko?? ?wiat?a, a przyczynowo?? jako taka zostaje zachowana.
W mechanice kwantowej dwie cz?stki nadal pozostaj? jednym systemem, nawet je?li s? od siebie bardzo oddalone. Oznacza to, ?e faktycznie przestrze?, która znajduje si? pomi?dzy tymi dwoma cz??ciami, nie oddziela ich. Je?li przestrze? by je dzieli?a, wtedy owa wiedza mog?aby by? przenoszona tylko przez co?, co porusza si? od jednej cz?stki do drugiej. Sama przestrze? ma w?asno?? przenoszenia informacji, nie potrzebuj?c niczego innego. Taki rodzaj informacji jest natychmiast obecny w innym miejscu bez wzgl?du na to, jak daleko si? ono znajduje.
Ró?nic? mi?dzy przesy?aniem informacji a jej natychmiastow? obecno?ci? w innym miejscu zilustrujmy ma?ym przyk?adem: aby przes?a? informacj? do kogo?, kto jest bardzo daleko, mo?emy napisa? list lub je?li mamy dost?p do telefonu lub internetu, mo?na zadzwoni? albo wys?a? email. Dwie ostatnie mo?liwo?ci s? niemal natychmiastowe (ale oczywi?cie nie zupe?nie). W ka?dym razie s? szybsze od przesy?ania listu z A do B. Kluczowym punktem jest po??czenie, które musi zosta? ustanowione. Je?li rzeczy s? ze sob? po??czone, wiedza mo?e by? przesy?ana bardzo szybko - w przypadku przestrzeni za? po??czenie nie ma natury fizycznej i przes?anie nast?puje natychmiastowo (bez pogwa?cenia prawa przyczynowo?ci). By unikn?? nieporozumie?, podkre?lmy, ?e efekt ten nie polega na przenoszeniu informacji, które my przekazujemy dzi? za pomoc? telefonów komórkowych lub radia.
Niedualno??
Umys?u nie ogranicza cia?o i przenika on przestrze?, jest nieograniczony. To samo dotyczy umys?u pojedynczej istoty. Przenikamy t? sam? przestrze?, a zatem nie jeste?my oddzieleni lub oddzielalni, ale te? nie jeste?my jednym i tym samym. Nie jeste?my ani wielo?ci?, ani jedno?ci?. Wszelkie inne mo?liwo?ci logiczne takie jak "jeste?my jedno?ci? i wielo?ci?" równie? nie przydaj? si? do adekwatnego opisu natury rzeczy. Absolutna natura rzeczy wykracza poza wszelkie intelektualne konstrukcje. Wedle dualistycznego pogl?du rzeczy postrzegane s? jako oddzielne, jako odr?bne byty - jednak?e pogl?d niedualny nie oznacza, ?e wszystko jest jedno?ci?. Skoro nie ma ?adnego oddzielenia, jedno?? nie jest wcale potrzebna.
W buddyzmie niedualno?? oznacza wyj?cie poza poj?cia jedno?ci i oddzielenia, jedno?ci i wielo?ci. Wschodnie filozofie takie jak buddyzm i taoizm, które korzystaj? z poj?cia niedualno?ci, staj? przed problemem u?ycia j?zyka poj?? i dualizmu do opisu czego?, co poza nie wykracza - jak to si? mówi, "palec wskazuj?cy ksi??yc nie jest ksi??ycem." To dlatego wschodnie filozofie cz?sto pos?uguj? si? paradoksami - sprzeczno?ciami, których nie da si? rozwi?za? w obr?bie schematu poj?ciowego i trzeba wyj?? poza owe paradoksy, aby otrzyma? ich rozwi?zanie. W nauce jednak sytuacja jest inna. Nie porzuca si? dualizmu, lecz w zamian prowadzi si? szczegó?ow? analiz?. Prosta ?cie?ka analizy wiedzie do kilku paradoksów, które s? bodaj najbardziej interesuj?cymi ideami, jakie znale?? mo?na w fizyce. Nast?puj?cy przyk?ad zaczerpni?ty z fizyki kwantowej wykracza nieco poza czysty dualizm.
W naszym ?wiecie do?wiadczenia mamy zasadniczo do czynienia z dwoma rodzajami zjawisk - ze zjawiskami falowymi i solidnymi cia?ami, które zachowuj? si? ca?kiem odmiennie. Kula armatnia nie mo?e rozchodzi? si? we wszystkich kierunkach jak fala na wodzie, ani te? nie mo?e op?ywa? przeszkód lub stapia? si? z innymi kulami armatnimi, by si? zwi?kszy?. Dwa promienie ?wiat?a mog? si? przecina? nie zmieniaj?c si? wzajemnie, tak jakby przechodzi?y przez siebie bez przeszkód, podczas gdy solidne cia?a zderzy?yby si? i zmieni?yby wskutek tego swój tor ruchu. W naszym codziennym do?wiadczeniu fale i solidne cia?a to dwie ró?ne rzeczy. Fala nie mo?e by? cia?em, a cia?o nie mo?e by? fal?. Cia?o ma swoje po?o?enie, podczas gdy fala mo?e si? rozchodzi?. Kiedy naukowcy zacz?li bada? to w skali atomowej, doszli do zaskakuj?cego wniosku. Zacz?li sobie u?wiadamia?, ?e cz?stki mog? mie? w?asno?ci falowe, a z drugiej strony, takie fale jak ?wiat?o mog? zachowywa? si? jak cz?stki.
Jednym z najbardziej podstawowych eksperymentów naukowych pokazuj?cych zachowanie fal, jest eksperyment z dwoma szczelinami, w którym na przyk?ad ?wiat?o przechodz?ce przez dwie szczeliny pada na ekran ustawiony za nimi, tworz?c na nim pewien wzór interferencji. Trzeba tu podkre?li?, ?e wzór pojawiaj?cy si?, gdy ?wiat?o przechodzi jednocze?nie przez dwie otwarte szczeliny, ró?ni si? od na?o?enia dwóch wzorów powsta?ych, gdy ?wiat?o przechodzi?o kolejno przez ka?d? ze szczelin przy drugiej szczelinie zamkni?tej. Oznacza to, ?e istnieje jaka? interakcja mi?dzy dwoma falami przechodz?cymi przez szczeliny, co nie mog?oby si? zdarzy? w przypadku "czystych" cz?stek. Takie cz?stki jak elektrony odznaczaj? si? takim samym zachowaniem falowym jak ?wiat?o. Wraz ze wzrostem ci??aru cz?stek ich zachowanie falowe staje si? coraz mniej widoczne. To dlatego nigdy nie b?dziemy si? spodziewa?, ?e kula b?dzie si? zachowywa? w sposób falowy. Najwi?ksze obiekty, u których dowiedziono tych w?asno?ci falowych, zwane s? dzi? fullerenami. Zbudowane s? z sze??dziesi?ciu atomów w?gla, co w tym kontek?cie oznacza bardzo du?o.
Co wi?cej, w przypadku ?wiat?a, które uwa?ano za typow? fal?, odkryto, ?e sk?ada si? ono z niepodzielnych tworów zwanych fotonami. Poniewa? nie mo?na ich podzieli? i w jaki? sposób daj? si? lokalizowa?, uwa?ane s? za cz?stki. Nazywa si? to dualizmem korpuskularno-falowym. Nie chodzi tylko o to, ?e wszystko ma obie w?asno?ci, poniewa? wtedy fale i cz?stki by?yby po prostu tym samym i nie trzeba by pos?ugiwa? si? dwoma ró?nymi poj?ciami. Nie s? one dwiema ró?nymi rzeczami, ale i nie s? po prostu jednym i tym samym, poniewa? obie w?asno?ci si? wykluczaj?. Takie poj?cie zbli?a si? do opisu niedualistycznej natury samego umys?u. Je?li zwróci? spojrzenie ku w?asno?ciom falowym, znika zachowanie korpuskularne. Je?li za? obserwowa? w?asno?ci korpuskularne, znika zachowanie falowe. Nie ma mo?liwo?ci zobaczenia obu tych aspektów jednocze?nie, a fizycy próbowali wielu przemy?lnych sztuczek, by zaobserwowa? je w tym samym momencie. W?asno?ci falowe i korpuskularne nazywa si? komplementarnymi, poniewa? obu ich potrzeba do opisu mikrokosmosu, niemniej jednak nie przestaj? si? one wyklucza?.
Podsumowanie
Cho? bardzo interesuj?ce jest ?ledzenie wniosków wyp?ywaj?cych z porównania buddyzmu i nowoczesnej fizyki, nie mo?na jednego z tych systemów u?ywa? do potwierdzenia lub zaprzeczenia drugiego. Ich zgodno?? w pewnych punktach jest pocieszaj?ca, ale nic poza tym. Trzeba by? ostro?nym, by z wgl?dów uzyskanych na polu fizyki nie wyci?ga? wniosków, ?e inne metody badania, takie jak buddyzm, s? pozbawione warto?ci. Bardzo cz?sto mo?e to by? myl?ce, poniewa? poziomy, na jakich buddyzm i fizyka uzyskuj? w?a?ciwe sobie wgl?dy, bardzo si? ró?ni?.
Zw?aszcza w ostatnim stuleciu teorie potwierdzone przez fizyków zbli?y?y si? bardzo do nauk Buddy. Jest to tym bardziej niezwyk?e, je?li pomy?le?, ?e pierwsze nauki udzielone przez Budd? Siakjamuniego i pocz?tki nowoczesnej fizyki w dwudziestym wieku dzieli okres 2500 lat. Max Planck wprowadzi? teori? kwantow? jako sposób opisu mikrokosmosu z jego male?kimi obiektami w 1901 roku, a cztery lata pó?niej Albert Einstein zacz?? budowa? teori? wzgl?dno?ci jako sposób wyja?nienia ruchu bardzo szybkich obiektów.
Nawet je?li nowoczesna fizyka i buddyzm maj? ró?ne metody i cele, wida? wyra?nie, ?e wnioski, do jakich dochodzi si? w obu tych systemach, s? zbie?ne w znacznie wi?kszym stopniu ni?by si? tego mo?na zasadnie spodziewa?. Wnioski uzyskane przez fizyków w odniesieniu do natury cz?stek elementarnych i fizyki j?drowej nadzwyczaj przypominaj? buddyjskie zasady pustki, przyczynowo?ci i niedualno?ci. Jest to szczególnie fascynuj?ce, poniewa? w czasach Buddy nie by?o akceleratorów cz?stek, które pomaga?yby mu w uzyskaniu jego wgl?du.
|
t?umaczy? Artur Przybys?awski. |




