|
Zen na wojnie
Brian Victoria
ISBN: 83-233-1982-0 |
|
Robert Aitken, mistrz zen: |
Przedmowa
(fragment)
Wiosn? 1970 roku zosta?em wezwany do pokoju mistrza ze? Niwa Rempo
(1905-1993), podówczas g?ównego prze?o?onego ?wi?tyni Eiheiji Betsuin
w Tokio. Mistrz o?wiadczy?, ?e poniewa? jestem mnichem sekty zen soto
i absolwentem Wydzia?u Studiów Buddyjskich na zwi?zanym z soto Uniwersytecie Komazawa, mój udzia? w japo?skim ruchu przeciw wojnie wietnamskiej nie jest dla mnie czym? stosownym. Chocia? przyjmowa? on do
wiadomo?ci, ?e moje dzia?ania by?y pokojowe i zgodne z prawem, stwierdzi?, ?e: "Mnisi zen nie mieszaj? si? do polityki". Po czym doda?: "Je?eli nie
b?dziesz pos?uszny moim s?owom, zostaniesz pozbawiony statusu mnicha".
Chocia? nie zaprzesta?em dzia?alno?ci antywojennej, nie zosta?em wyrzucony z sekty. Przeciwnie, zosta?em w pe?ni wy?wi?conym mnichem, którym
pozostaj? po dzi? dzie?. W du?ej mierze zawdzi?czam to zrozumieniu i opiece mojego zmar?ego nauczyciela, Czcigodnego Yokoi Kakudo, profesora
studiów buddyjskich na Uniwersytecie Komazawa, a równocze?nie mistrza
zen. Niwa Rempo zosta? siedemdziesi?tym siódmym g?ównym prze?o?onym
Eiheiji, jednego z dwóch najwa?niejszych klasztorów zen soto. Od tamtej
pory ju? nigdy si? nie widzieli?my.
Spotkanie to sta?o si? jednym z najbardziej znacz?cych momentów
w moim ?yciu, impulsem do trwaj?cych ?wier? wieku prób znalezienia odpowiedzi na pytania, jaki jest i jaki powinien by? stosunek mnicha zen do
spo?ecze?stwa i jego cz?onków, do pa?stwa, wojny, polityki i dzia?alno?ci
spo?ecznej. Podczas tych poszukiwa? natkn??em si? na pisma prof. Ichikawy
Hakugena, mnicha zen rinzai i uczonego pracuj?cego wówczas na zwi?zanym z t? sekt? Uniwersytecie Hanazono w Kioto. Czytaj?c prace cz?owieka,
który przeszed? z pozycji zagorza?ego zwolennika japo?skiego militaryzmu
na stanowisko jego zdecydowanego krytyka, czu?em si?, jak gdybym wpad? do króliczej nory i zaraz mia? do??czy? do Alicji w jej przygodach w Krainie
Czarów.
Idee i ludzie, jakich napotka?em w tym podziemnym ?wiecie buddyzmu,
byli ca?kowitym przeciwie?stwem swoich odpowiedników na powierzchni.
W owym podziemiu wojna i zabijanie by?y opisywane jako przejawy buddyjskiego wspó?czucia. W?a?ciwy buddyzmowi zen duch "nie-ja" oznacza? absolutne i niekwestionowane podporz?dkowanie si? woli i rozkazom cesarza. Celem religii by?a za? s?u?ba pa?stwu i karanie ka?dego kraju lub cz?owieka, który ?mia?by przeszkadza? w jego prawie do powi?kszania w?asnej pot?gi.
Jakkolwiek niepokoj?ce by?y takie pogl?dy, wi?kszy niepokój wzbudzi?o
we mnie odkrycie, kto by? ich twórc?. Ichikawa cytowa? na przyk?ad d?ugie
fragmenty pism Suzuki Daisetsu traktuj?ce o wojnie. Suzuki, ze swym ?agodnym i pe?nym m?dro?ci obliczem znanym z tak wielu fotografii, jest
szanowany przez wielu mieszka?ców Zachodu jako prawdziwy buddysta
zen. A jednak napisa? on, ?e "religia powinna przede wszystkim d??y? do
podtrzymania bytu pa?stwa", po czym zapewni?, ?e Chi?czycy s? "poga?-
skimi barbarzy?cami", którzy winni zosta? ukarani przez Japoni? "w imi?
religii". Mistrz zen Harada Sogaku, wychwalany w pismach Philipa Kapleau,
Maezumi Taizana i innych, równie? jest przywo?ywany przez Hakugena.
W 1939 roku napisa? "[Je?li padnie rozkaz do wymarszu:] marsz, marsz,
marsz; [je?li do wystrza?u:] ognia, ognia, ognia! Oto pe?ne objawienie najwy?szego O?wiecenia. Jedno?? ze? i wojny si?ga najdalszych zak?tków
?wi?tej wojny, która si? obecnie toczy".
Ichikawa pokaza?, ?e tego rodzaju wypowiedzi by?y podczas wojny
i przed ni? wci?? powtarzane zarówno przez duchownych, jak i ?wieckich
przywódców szko?y zen. Zastanawia?em si?, jak by?o to mo?liwe, szczególnie w ?wietle stanowczego twierdzenia Rempo, ?e "mnisi zen nie mieszaj? si? do polityki". Czy ?mier? w latach wojny wielu milionów Japo?czyków i nie-Japo?czyków nie ma nic wspólnego z polityk?? Czy prowojenne wypowiedzi Suzukiego, Harady i wielu innych przywódców zen mo?na uczciwie okre?li? jako "niepolityczne"?
Poni?sza ksi??ka jest pierwsz? prób? zmierzenia si? z tymi z?o?onymi
i trudnymi kwestiami. Skupia si? ona na historii buddyzmu instytucjonalnego, szczególnie buddyzmu ze?, w jednym kraju, Japonii, w okresie od 1868 do 1945 roku. Wybra?em ten okres nie dlatego, ?e uwa?am go za reprezentatywny dla historycznych zwi?zków buddyzmu ze? i wojny, ale, przeciwnie, dlatego, ?e nim nie jest. Przy podejmowaniu tej decyzji du?y wp?yw wywar? na mnie fragment z Do?wiadcze? religijnych Williama Jamesa: "(...) Rzeczy najlepiej poznajemy wówczas, gdy rozpatrujemy je jak gdyby pod mikroskopem, to znaczy w postaci najbardziej przesadzonej. Jest to równie prawdziwe odno?nie do zjawisk religijnych, jak jakich b?d? innych. Jedynymi wypadkami godnymi naszej uwagi b?d? wi?c tylko te, w których duch religijny wyst?puje bezspornie i jaskrawo".
Nie mo?na poda? w w?tpliwo?? faktu, ?e zwi?zek, jaki istnia? mi?dzy
buddyzmem zen a wojn? oraz buddyzmem zen a pa?stwem, przyj?? najbardziej przesadzon? posta? we wspomnianym okresie. Podobnie, na dobre czy na z?e, duch religijny by? wówczas niedwuznaczny i posuni?ty do skrajno?ci. A zatem w?a?nie z tych powodów okres ten mo?e s?u?y? jako pryzmat, pozwalaj?cy na zbadanie szerszych zagadnie?, które pozostaj? sta?e, nawet gdy otaczaj?ce je okoliczno?ci przybieraj? kra?cowe formy. W rzeczy samej mo?na utrzymywa?, ?e prawdziwa warto?? etyki spo?ecznej ka?dej religii, w tym buddyzmu, powinna tkwi? w tym, i? sprawdza si? ona w tych ekstremalnych sytuacjach, w których ?wieckie systemy etyczne nara?one s? na utrat? swego autorytetu. Jak trudny sprawdzian wiary lub ?wiadomo?ci czeka tam na fa?szywego wyznawc?!
|
T?umaczy? Maciej Kanert. |




