|
Czy buddyzm jest modÄ…?
Czesław Miłosz
|
|
Czesław Miłosz, z wywiadu "Znaki nadchodzących czasów"
|
Buddyzm przychodzi do nas, do naszej cywilizacji, w momencie panowania kultury masowej. To jest bardzo istotne, gdyż ongiÅ› buddyzm przenikaÅ‚ tylko do bardzo elitarnych krÄ™gów. Schopenhauer jest przykÅ‚adem takiego wpÅ‚ywowego filozofa, pokrewnego buddyzmowi; ograniczaÅ‚o siÄ™ to jednak do krÄ™gów stosunkowo wÄ…skich. Kultura masowa – film, telewizja, pisma ilustrowane itd. sÄ… chwytliwe, jak wiadomo, poszukujÄ… bez ustanku nowoÅ›ci i egzotyki i wulgaryzujÄ…. Toteż z chwilÄ… gdy buddyzm wchodzi na przykÅ‚ad do filmu, możemy już mówić o wulgaryzacji, o wykorzystywaniu egzotyki. MyÅ›lÄ™ też, że buddyzm wchodzi na nasz teren częściowo jako New Age; ale New Age to też kultura masowa, nie elitarna. Musimy zatem odliczyć tutaj bardzo dużo na modÄ™, bo to, co należy do kultury masowej, to sÄ… ostatecznie mody.
SÄ… jednak inne powody, dla których buddyzm trafia w sposób bardzo poważny do ludzi naprawdÄ™ myÅ›lÄ…cych. Wiąże siÄ™ to chyba z postÄ™pem nauki, z sytuacjÄ…, która wytworzyÅ‚a siÄ™ wskutek postÄ™pu nauki i techniki powodujÄ…c to, co nazywam "erozjÄ… wyobraźni religijnej" i co wiąże siÄ™ też z trudnoÅ›ciÄ…, na jakÄ… natrafia przetÅ‚umaczenie Å›wiatopoglÄ…du biblijnego – w sensie najogólniejszym, zarówno judaistycznym, jak i chrzeÅ›cijaÅ„skim – na jÄ™zyk nowoczesnych pojęć i obrazów. Wydaje mi siÄ™ wiÄ™c, że Å›wiatopoglÄ…d naukowy, tak silnie oddziaÅ‚ujÄ…cy – bezpoÅ›rednio, poprzez ksztaÅ‚cenie mÅ‚odych ludzi, mÅ‚odych pokoleÅ„, i poÅ›rednio, poprzez technikÄ™, która jest jego wytworem – jest bardzo ateistyczny w swojej istocie.
Buddyzm, jak wiadomo, jest religią nie-teistyczną; nie można powiedzieć, że jest to religia ateistyczna, ona jest tylko nie-teistyczna. Budda nie udzielał odpowiedzi na zasadnicze pytania, niemniej istnieją pewne zbieżności pomiędzy dzisiejszym światem nauki i techniki a buddyzmem. Nie zgodziłbym się jednak, że mamy do czynienia ze spotkaniem "faustycznego marzenia" cywilizacji Zachodu z buddyzmem; raczej przeciwnie, jest to wynik kryzysu całej wielowiekowej tradycji zachodniej. To spotkanie następuje w punkcie kryzysu (...) Wydaje mi się, że istnieje na Zachodzie wielka potrzeba religijna, która w wielu punktach nie jest zaspakajana przez wyobrażenia wzięte z Biblii i z chrześcijaństwa, i z tego powodu buddyzm wydaje się bardzo atrakcyjny (...)
Wydaje mi się, że buddyzm nie jest bezpośrednim zagrożeniem dla chrześcijaństwa, gdyż zarówno buddyzm, jak chrześcijaństwo są zagrożone tym samym, to znaczy cywilizacją konsumpcyjną, która odwraca się od zasadniczych zagadnień religijnych, a jeżeli bierze coś
z chrześcijaństwa i buddyzmu, to robi z tego synkretyczną papkę dla kultury masowej; z tego powodu obawiam się filmów takich jak "Mały Budda". Na przykład zdaje się, że takie elementy buddyzmu jak transmigracja w znacznym stopniu wchodzą w kulturę masową, ale tak samo wchodzi w nią wiele pojęć chrześcijańskich, biblijnych, składając się na synkretyczną papkę New Age.
|
Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Ireneusza KaniÄ™, magazyn "Znak", nr 1/1995. |




