Zadaj pytanie
 PYTANIE: 2002/123 poprzednie pytanie nastepne pytanie

>>> Ole mówi, że umysł nie jest produktem mózgu, ale że mózg jedynie przetwarza umysł, tak, jak np. układ wzrokowy przetwarza obraz docierajacy do oka. Oświeconym mistrzom dostępne jest bezpośrednie doświadczanie rzeczywistości, nieograniczona wiedza płynąca wprost ze źródła. Osoby chore na chorobę Alzheimera, która, jak wiadomo, dopada ludzi starych, zapominają o bliskich, o tym jak się nazywają itp. Z czasem nie umieją nawet jeść i wydalać samodzielnie. Niszczeje bowiem ich mózg. Czy mistrzom buddyjskim również zdarza się w podeszłym wieku chorować na Alzheimera i czy posiłkując się wiedzą nie pochodzącą przecież z mózgu nie mają oni objawów zapominania osób, faktów czy choćby mantr albo nauk?

W buddyzmie wyróżnia się różne poziomy umysłu, świadomości. Nasza codzienna zwyczajna świadomość, czy też może jej przejawianie się, jest w bardzo dużym stopniu zależne od poprawnej pracy mózgu i organów zmysłów. Na przykład, świadomość kogoś, kto wskutek mechanicznego uszkodzenia mózgu zaczyna zachowywać się w zupełnie inny sposób niż przed urazem czy chorobą, jest w pewien sposób zniekształcona. Z kolei subtelniejsze poziomy świadomości są związane bardziej z systemem energetycznym ciała, a nie z samym fizycznym organizmem, a najpełniejszy poziom świadomości, pierwotna przebudzona świadomość, niczym nieograniczony przejrzysty i promieniujący umysł jest źródłem wszelkich przejawień.

Jeżeli ktoś czerpie wiedzę bezpośrednio z oświeconego stanu umysłu, nie może zapomnieć nauk, ponieważ posiada bezpośredni dostęp do tego, na co nauki wskazują - taka osoba sama jest ich źródłem. Jednocześnie jej sposób doświadczania własnego ciała, chorób, cierpienia diametralnie różni się od naszego postrzegania - widzi całą rzeczywistość jako iluzoryczną grę nieograniczonego umysłu i może na nią wpływać w dowolny sposób. Z kolei ktoś, kto jeszcze jest w pewnym stopniu schwytany przez zjawiska, ale jednocześnie urzeczywistnił bardzo wiele na swojej duchowej drodze rozpuszczając poczucie realnie istniejącego ego, może podlegać różnym chorobom, nie czując się jednak ograniczonym ani przez fizyczne cierpienie ani przez śmierć.

Osobiście nie słyszałem o żadnym mistrzu buddyjskim, który chorowałby na Alzheimera. Czytałem natomiast opisy odejścia z tego świata wielu wybitnych nauczycieli, do ostatnich chwil zachowywali oni jasność umysłu i pogodę ducha, udzielając nauk i troszcząc się o swoich uczniów.

(jw)




>>>>>>Zadaj pytanie: