Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz si� wi�cej o celu ich u�ywania i zmianie ustawie� plik�w cookies w przegl�darce internetowej.
Niedokonanie zmian ustawie� na ustawienia blokuj�ce zapisywanie plik�w cookies jest jednoznaczne z wyra�eniem zgody na ich zapisywanie.


buddyzm medytacja Budda reinkarnacja Dharma nirwana
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl BUDDYZM - Cyber Sangha
Wydawnictwo ROGATY BUDDA - Ksiegarnia Buddyjska - buddyzm Buddyzm-Media - Buddyjski Serwis Informacyjny Buddyzm CyberSangha - YouTube Buddyzm CyberSangha - FACEBOOK
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm BUDDYZM - Cyber Sangha buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm     mapa strony | nasz patronat | o serwisie  buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm S T R O N A   G L O W N A M A G A Z Y N D O W N L O A D W Y D A R Z E N I A C Z Y T E L N I A ZALOGUJ SIE ZAREJESTRUJ SIE S Z U K A J buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm Wprowadzenie do buddyzmu Czym jest medytacja? Nowosci wydawnicze Zadaj pytanie Ikonografia Katalog WWW buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm warszawa beru khjentse dziamgon kongtrul
Polska Sangha Beru Khjentse Rinpocze i Dziamgona Kongtrula Rinpocze w tradycji karma kagju


buddyzm
buddyzm buddyzm
Cyber Sangha > Czytelnia > Kim s? demony?
buddyzm buddyzm Cyber Sangha - buddyzm w Polsce
Buddyjski Serwis Internetowy
buddyzm
buddyzm


Kim s? demony?
fragment ksi??ki
"Nakarmi? swoje demony. Staro?ytna metoda rozwi?zywania wewn?trznych konfliktów"


Lama Tsultrim Allione

Nakarmi? swoje demony - Lama Tsultrim Allione

Ksi??ka obj?ta patronatem medialnym "Cyber Sanghi". Patronat medialny

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja Tsultrim Allione, autorka prze?omowej ksi??ki "Kobiety m?dro?ci", jest charyzmatyczn? nauczycielk? buddyzmu tybeta?skiego, znan? z przejrzystych wyja?nie? u?atwiaj?cych ludziom Zachodu zrozumienie nauk buddyjskich. W swoich naukach niezwykle konsekwentnie ??czy ?cie?k? duchow? z postaw? feministyczn? i wykazuje si? niezwyk?? wra?liwo?ci? na kwestie dyskryminacji kobiet tak?e w buddyzmie. W 1970 roku, w wieku 22 lat jako jedna z pierwszych Amerykanek zosta?a wy?wi?cona na mniszk?, po kilku latach intensywnej praktyki zwróci?a ?luby, wysz?a za m?? i urodzi?a dwoje dzieci. Rozwiod?a si?, wysz?a ponownie za m?? i urodzi?a bli?ni?ta, z których jedno zmar?o. Zawsze podkre?la?a, ?e jej osobista praktyka duchowa ma bliski zwi?zek z jej do?wiadczeniami jako kobiety, ?ony i matki. Jej misj? jest odtworzenie ?e?skiej linii buddyzmu.

Ksi??ka zosta?a wydana w Polsce przez Wydawnictwo Berckana, a patronat medialny nad ni? obj?? portal "CyberSangha" oraz Buddyjski Serwis Informacyjny "Buddyzm Media".

Wi?cej informacji o ksi??ce »

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja


Nasze demony s? to nasze obecne problemy,
mentalne uwik?ania blokuj?ce do?wiadczenie
wolno?ci i rado?ci w naszym ?yciu.



Z kochaj?cym umys?em, zatroszcz si? czule
O wrogich bogów i demony, które istniej? tylko pozornie,
I ?agodnie wejd? po?ród nie.


Maczig Labdron (1055-1145)

W 1985 roku, dwana?cie lat po tym, jak w Manali zacz??am uczy? si? czie od Gegyena, pewne wydarzenia z mojego osobistego ?ycia nada?y tej praktyce szczególnego znaczenia. Mieszka?am we W?oszech ju? sze?? lat, z czego pi?? min??o od ?mierci [mojej córki] Chiary. Zrozumia?am, ?e moje ma??e?stwo nie ma szans z powodu zdrad m??a i problemów wynikaj?cych z jego na?ogów. W okresie poprzedzaj?cej rozwód separacji na w?asnej skórze do?wiadczy?am wielkiej mocy czie. Procedura rozwodowa stan??a w martwym punkcie z powodu sporu dotycz?cego opieki nad naszym synem. W?oskie przepisy mówi?y, ?e je?li chc? zachowa? prawo do opieki nad Cosem, to musz? pozosta? we W?oszech – nie wolno mi by?o wyjecha? z synem bez zgody jego ojca. A on nie chcia? si? na to zgodzi?. Konflikt ten by? powodem wielkiego napi?cia mi?dzy nami i wydawa?o si?, ?e ?adne rozwi?zanie nie jest mo?liwe. Wkrótce mia?a odby? si? rozprawa s?dowa, wi?c którego? wieczoru pomy?la?am sobie: „Zrobi? praktyk? czie, maj?c w umy?le t? trudn? sytuacj?”.

Kiedy dzieci posz?y spa?, wzi??am b?ben i dzwonek i zacz??am ?piewa? staro?ytn? melodi? czie. Podczas tej praktyki przekszta?ca si? w?asne cia?o w nektar, który ma by? pokarmem dla wszystkich istot, pocz?wszy od buddów i innych o?wieconych. Nektar ofiarowuje si? ze wspó?czuciem wielu go?ciom, w tym spersonifikowanym formom swoich demonów, na przyk?ad l?kowi. Wyobrazi?am sobie, ?e jednym z tych go?ci jest mój m??, ?e moje cia?o rozpuszcza si? w nektar mi?o?ci i akceptacji, a mój m?? pije go tyle, ile potrzebuje. Sk?adaj?c tak? ofiar?, na chwil? uwolni?am si? od z?o?ci i pragnienia, by uciec z W?och z synem; mog?am obdarowa? m??a z wielkim wspó?czuciem i na chwil? pu?ci?am lin?, któr? ka?de z nas próbowa?o przeci?gn?? na swoj? stron?. Nakarmi?am te? spersonifikowan? posta? mojego demona l?ku, który pojawi? mi si? jako wycie?czona, sina posta? ze strasznym wyrazem twarzy, stercz?cymi w?osami i przyssawkami zamiast d?oni jak u o?miornicy. Karmi?c z otwart? wielkoduszno?ci? m??a i demona, przesta?am z nimi walczy?. Gdy ju? si? nasycili, a ja doko?czy?am praktyk?, poczu?am, ?e uwolni?am si? od napi?cia „ja przeciwko tobie”. K?ad?am si? spa? ze spokojem, którego nie do?wiadcza?am od wielu miesi?cy.

Nast?pnego ranka zadzwoni? do mnie mój m??, który mieszka? w wynaj?tym apartamencie po drugiej stronie Rzymu, z pytaniem, czy mogliby?my si? spotka?. Nigdy nie zapomn? naszej rozmowy. Siedzieli?my w salonie w naszym dawnym wspólnym mieszkaniu, na kanapie obitej be?ow? bawe?n?. Przez otwarte okna wlewa?o si? s?oneczne ?wiat?o.

– Wczoraj wieczorem co? si? we mnie zmieni?o – powiedzia?. – A rano postanowi?em, ?e pozwol? ci wyjecha? z Cosem do Stanów. Zrozumia?em, ?e nie by?em wobec ciebie w porz?dku i ?e wiele wycierpia?a?. Wierz?, ?e u?atwisz mi utrzymywanie kontaktów z Cosem i ?e pozwolisz mi uczestniczy? w jego ?yciu na tyle, na ile to b?dzie mo?liwe.

Patrzy?am na niego ze zdziwieniem i z niedowierzaniem. Co mu si? sta?o? I wtedy przypomnia?am sobie, ?e poprzedniego wieczoru zrobi?am praktyk? czie, w której odpu?ci?am walk? toczon? od miesi?cy, w której nakarmi?am z mi?o?ci? i wspó?czuciem m??a i mój l?k. Kiedy wypu?ci?am swój koniec liny, mój m?? te? przesta? odczuwa? napi?cie, pojawi?a si? przestrze?, w której móg? zmieni? swoj? decyzj?.

Dzi?ki temu bardzo konkretnemu do?wiadczeniu po raz pierwszy zobaczy?am, ?e praktyka karmienia demonów to co?, co w sposób bardzo szczególny i bezpo?redni odnosi si? do mojego ?ycia, do moich zmaga? jako matki i kobiety ?yj?cej w zachodniej kulturze. Zrozumia?am, ?e demony, które karmi?am podczas praktyki czie, by?y tak naprawd? cz??ci? mojego codziennego ?ycia; by?y moimi „sprawami”, moimi problemami, moimi l?kami, moj? z?o?ci?. Zrozumia?am, ?e demony to nie tybeta?skie czy azjatyckie potwory ze zwijanych malowide?, które nie maj? zwi?zku z moim normalnym ?yciem. Nagle okaza?o si?, ?e praktyka w ca?o?ci odnosi si? do moich nadziei i moich l?ków.

Po tym do?wiadczeniu moje pojmowanie czie uleg?o zmianie, zacz??am personifikowa? i karmi? w?asne demony – emocje, choroby, l?ki. Dopiero pó?niej, gdy zacz??am naucza? czie, opracowa?am pi?ciostopniow? wersj? praktyki przedstawion? w tej ksi??ce. Ale ju? w tamtym momencie pojawi?o si? rozumienie demonów jako wewn?trznych konfliktów. Cokolwiek si? wy?ania?o, karmi?am to w czasie praktyki czie. A natkn?? si? na demona nie by?o trudno. Ca?y czas je w sobie nosi?am. I niewa?ne, którego zaprosi?am na uczt? – na koniec zawsze uwalnia?am si? od napi?cia.

W 1989 roku, trzy lata po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych, pozna?am mojego obecnego m??a Davida. By? instruktorem w grupie teatralnej i tanecznej mojej córki. Ta znajomo?? obudzi?a we mnie wielkiego demona, demona porzucenia rozjuszonego zdradami mojego by?ego m??a. W wyniku dzia?a? demona niszczy?am ka?d? obiecuj?c? relacj?, zbyt wcze?nie domagaj?c si? zobowi?za? albo prowokuj?c zdrad? jako rodzaj samospe?niaj?cego si? proroctwa.

My?la?am: „Nie b?d? zajmowa? si? tym idiotycznym, upokarzaj?cym l?kiem przed porzuceniem. Je?li go zignoruj?, sam zniknie. Poza tym moje obawy, ?e zostan? porzucona, maj? mocne uzasadnienie”. Tylko ?e demon wcale nie zamierza? odchodzi?. Rós? w si?? i robi? si? coraz bardziej natarczywy. W ko?cu zacz??am go karmi? w praktyce czie, bo zrozumia?am, ?e je?li si? nim nie zajm?, zamieni mój zwi?zek z Dave’em w piek?o. Walczy?am z tym demonem od lat, ale to nie znaczy, ?e naprawd? po?wi?ca?am mu uwag?.

Postanowi?am zrobi? eksperyment i pracowa? z demonem porzucenia bardzo intensywnie, co dzie? przez miesi?c, i zapisywa? w dzienniku wszystko, co si? wydarza. Oprócz praktyki czie wykorzystywa?am te? metody zachodniej psychologii, to znaczy nadawa?am demonowi osobow? form?, podejmowa?am z nim komunikacj?, zajmowa?am jego miejsce, stawa?am si? nim i dawa?am mu to, czego potrzebowa?. Opieraj?c si? na praktyce czie, opracowa?am prost? wersj? pi?ciu kroków, polegaj?c? na rozpuszczaniu w?asnego cia?a w nektar i karmieniu nim demona tak d?ugo, a? si? nasyci. Wtedy demon albo si? rozp?ywa?, albo zamienia? w pozytywn? posta?. Na koniec pozostawa?am w przestrzeni ?wiadomo?ci, która si? wówczas otwiera?a.

Mój demon porzucenia, gdy go po raz pierwszy zobaczy?am, by? ma??, pi?cioletni? dziewczynk? o smutnym, przebieg?ym spojrzeniu. Dziewczynka mia?a ciemne, potargane w?osy, du?e, niebieskie oczy i ostre z?by wampira. Mówi?a: „On od ciebie odejdzie. Ja si? nie myl?. Dobrze wiesz, ?e i tak zostaniemy tylko we dwie, ty i ja. Jestem twoj? jedyn? prawdziw? przyjació?k?. Nigdy ci? nie opuszcz? i zawsze b?d? ci mówi?, co ci? czeka. Jestem przewidywalna. Na mnie mo?esz liczy?.” Gdy to mówi?a, wydawa?o si?, ?e staje si? coraz silniejsza.

Karmi?am j? codziennie, pos?uguj?c si? czie i opracowan? przez siebie metod?, a ona zacz??a si? zmienia?. Straci?a wampiryczny wygl?d. Po prostu by?a smutna. Pod koniec miesi?ca by?a bezbronna, czu?a i wdzi?czna za uwag?, któr? jej po?wi?cam. A najbardziej niesamowite by?o to, ?e dzi?ki moim wysi?kom przesta?a mnie niepokoi? i sprawia? mi problemy. Wcze?niej pogodzi?am si? z tym, ?e ju? zawsze b?dzie ze mn?, jako mój „g?ówny problem”, ale wcale tak nie by?o. Nast?pi?y bardzo konkretne zmiany. Moja relacja z Dave’em bardzo si? poprawi?a i w ko?cu zamieni?a w cudowne ma??e?stwo, które trwa do dzisiaj.

Mniej wi?cej w tym samym czasie, zach?cona przez Namkhai Norbu Rinpocze, zacz??am prowadzi? odosobnienia czie. Przekona?am si? wówczas, ?e ludziom wywodz?cym si? z kultury zachodniej trudno jest zrozumie? praktyk? karmienia demonów, któr? wci?? pojmowali jedynie na poziomie intelektualnym. Postanowi?am wi?c uczy? ich tak?e wizualizacji, któr? stworzy?am na u?ytek pracy z w?asnym demonem porzucenia i w której nadaje si? demonowi cielesn? posta?, a potem zaczyna go karmi?. Pokazywa?am w ten sposób swoim uczniom, jak pracowa? z demonami b?d?cymi realnymi problemami ?yciowymi, a nie tylko teoretycznymi buddyjskimi poj?ciami.

Demony, o których mówi?, to nie ?adne duchy, gobliny czy s?ugi szatana. Gdy poproszono Maczig o definicj? demona, odpowiedzia?a tak: „Demony to nie s? realnie istniej?ce, wielkie, czarne budz?ce przera?enie stworzenia. Demonem jest wszystko to, co uniemo?liwia nam wyzwolenie”.

Nasze demony to nie staro?ytne gargulce rodem z XI-wiecznego Tybetu. To nasze troski, nasze ?yciowe problemy, które nie pozwalaj? nam do?wiadczy? wolno?ci. Mo?e to by? konflikt z partnerem, strach przed lataniem samolotem albo uczucie niezadowolenia, którego nas ogarnia, gdy patrzymy na siebie w lustrze. Twoim demonem mo?e by? l?k przed pora?k?, uzale?nienie od papierosów, alkoholu, pornografii albo pieni?dzy. Twój demon mo?e nape?nia? ci? l?kiem przed porzuceniem albo sprawia?, ?e ranisz najbli?sze ci osoby. Osoba cierpi?ca na bulimi? nosi w sobie demona, który ci?gle domaga si? s?odyczy albo t?ustych potraw. Demon anoreksji mówi, ?e je?li co? zjesz, to znaczy, ?e ponios?a? kl?sk? i ?e nigdy nie b?dziesz wystarczaj?co szczup?a. Demon l?ku przekonuje, ?e nie mo?esz wjecha? na ostatnie pi?tro wysokiego budynku albo wyj?? na spacer po zmroku.

Wi?kszo?? ludzi powie zapewne, ?e nie wierzy w demony, ale to s?owo jest w powszechnym u?yciu, a kiedy je s?yszymy, wiemy, co oznacza. Na przyk?ad zazdrosna osoba mówi o swoim „demonie zazdro?ci”. U?ywamy okre?lenia „ci?gle dr?cz? go jakie? demony”. Cz?sto s?yszymy te?, ?e kto? „zmaga si? ze swoimi demonami” lub ?e weterani wojenni „tocz? walk? z demonem stresu pourazowego”.

Tak naprawd? demony s? cz??ci? umys?u, a to oznacza, ?e nie s? obdarzone niezale?n? egzystencj?. Mimo to zajmujemy si? nimi tak, jakby by?y rzeczywiste, wierzymy, ?e istniej? naprawd? – spytajcie o to kogo?, kto zmaga? si? ze stresem pourazowym, z na?ogiem albo l?kiem. Demony daj? o sobie zna? bez wzgl?du na to, czy je prowokujemy, czy nie. Dla umys?u demony s? rzeczywisto?ci?, wi?c podejmujemy z nimi walk?. Zazwyczaj nawyk walki z dostrzeganym problemem dodaje demonowi si? zamiast go os?abia?. Tak naprawd? demony wywodz? si? z naszej sk?onno?ci do tworzenia polaryzacji. Gdy zrozumiemy, jak pracowa? z potrzeb? zdobycia przewagi nad domniemanym wrogiem, ze sk?onno?ci? do postrzegania wszystkiego w kategoriach albo-albo, uwolnimy si? od demonów, bowiem usuniemy ich przyczyny.

Mamy równie? sk?onno?? do projektowania w?asnych demonów na innych. Gdy zastanowimy si?, co najbardziej pot?piamy w innych ludziach, to zobaczymy w tym odbicie w?asnych demonów. Gdy spojrzymy uwa?niej na tych, których krytykujemy albo próbujemy kontrolowa?, odnajdziemy demony, które w sobie skrywamy. Kiedy zachowujemy si? tak, jak by?my nie mieli cienia, jeste?my szczególnie nara?eni na poddanie si? w?adzy w?asnych demonów. Problem mog? mie? z tym zw?aszcza ksi??a i kaznodzieje, poniewa? przekonanie, ?e oni swoje demony ju? pokonali, jedynie wzmacnia w nich sk?onno?? do nieustannej walki. W rezultacie ulegaj? hipokryzji i autodestrukcji, z jednej strony pot?piaj? seks jako z?o, a z drugiej potajemnie go uprawiaj? na rozmaite sposoby.

S?ynny protestancki kaznodzieja Ted Haggard, pastor w najwi?kszym ko?ciele ewangelickim w Colorado Springs, sprawia? wra?enie uczciwego ojca rodziny, mia? ?on? i pi?tk? dzieci. Pot?pia? z ambony za?ywanie narkotyków, homoseksualizm i ma??e?stwa jednop?ciowe, ale jednocze?nie sam spotyka? si? w Denver z homoseksualist? uprawiaj?cym prostytucj?. Po kilku latach takich spotka? jego partner us?ysza? w telewizji, jak Haggard wypowiada si? przeciwko ma??e?stwom gejów. Zbulwersowany tak? hipokryzj?, opowiedzia? dziennikarzom, ?e Ted Haggard od trzech lat jest jego klientem, a na dodatek kupowa? te? od niego narkotyki. Haggard, zmuszony do rezygnacji ze stanowiska w za?o?onym przez siebie ko?ciele, uda? si? na odosobnienie, zdecydowany dalej „walczy?” z demonami zakazanych pragnie?.

Chc? przez to powiedzie?, ?e cz?sto wy?miewamy lub krytykujemy te osoby, które s? uciele?nieniem czego?, od czego usi?ujemy si? w sobie odci??. Naturalnie ka?dy z nas ma jakie? pop?dy, którym nie powinien ulega?, na przyk?ad sk?onno?? do zachowa? agresywnych, ch?? kradzie?y czy wykorzystywania drugiej osoby. Jednak wyparcie nie jest najlepszym sposobem radzenia sobie z niechcianymi impulsami. Kiedy si? do nich przyznajemy, kiedy wyci?gamy je z szafy i zajmujemy si? nimi ?wiadomie, s? mniej gro?ne ni? wtedy, gdy z nimi walczymy. Trzymane w ukryciu, rosn? w si??. Im bardziej próbujemy je zamkn??, tym bardziej staj? si? podst?pne i niebezpieczne.

Karmi?c demony zgodnie z opisan? w tej ksi??ce procedur? pi?ciu kroków, integrujemy wyparte i odrzucone cz??ci nas samych. Kiedy Carl Gustav Jung prze?ywa? osobisty kryzys, zauwa?y?, ?e personifikacja wypartych elementów w?asnej osobowo?ci ?agodzi wewn?trzne napi?cia. Najpierw wyobra?a? sobie, ?e przywo?uje te niechciane aspekty i nadaje im konkretn? posta?, potem zadawa? im pytania, po których pojawia? si? jaki? obraz, wreszcie niepokój znika?. Na podobnej zasadzie, je?li karmisz swoje demony uosabiaj?ce jak?? cz??? ciebie, wchodzisz z nimi w interakcj? i integrujesz je, daj?c im to, czego potrzebuj?, to w ten sposób je uwalniasz.

CZY DEMONY ZAWSZE NALE?Y TRAKTOWA? JAK PRZESZKODY?

Czasem bywa tak, ?e demony maj? nam du?o do zaofiarowania. Po pierwsze, budz? nas. Gdy dopada nas atak z?o?ci, stresu albo l?ku, nie musimy traktowa? go jako czego?, z czym trzeba walczy?, co nale?y st?umi? albo ukrywa?. Lepiej zobaczy? w tym demona, który doprasza si? o nasz? uwag?.

Kiedy Andrea, trzydziestoletnia nauczycielka, zg?osi?a si? do o?rodka Tara Mandala jako wolontariuszka, wydawa?o si?, ?e z niczym sobie nie radzi. Drewno na ognisko by?o mokre, komin si? zapycha?, pokój mia?a zawalony swoimi nierozpakowanymi rzeczami, a jej umys? by? tak za?miecony, ?e nie by?a w stanie medytowa?. Jaki? czas temu rozsta?a si? z partnerem, z którym prze?y?a dziesi?? lat. Nagle zacz??a za nim strasznie t?skni?, n?ka?y j? w?tpliwo?ci, czy rozstanie rzeczywi?cie by?o dobr? decyzj?.

Jak mi powiedzia?a, mia?a wra?enie, ?e ?wiat sprzysi?g? si? przeciwko niej. Bardzo chcia?a uporz?dkowa? swoje rzeczy, ?eby móc naprawd? medytowa?. Uwa?a?a, ?e b?dzie mog?a rozpocz?? prawdziw? praktyk? dopiero wtedy, gdy usi?dzie spokojnie na poduszce w schludnie posprz?tanym pokoju. Stara?am si? jej pokaza?, ?e to nie zewn?trzne okoliczno?ci s? jej prawdziwym demonem i ?e przeszkody, które napotyka, mo?e uzna? za dar. Stopniowo zacz??a widzie? w tych trudno?ciach w?asne l?ki i nadzieje, a nie si?y zewn?trzne. Podsun??am jej my?l, ?e by? mo?e jej pragnienia, jej smutek i frustracja nie s? demonicznymi przeszkodami w praktyce duchowej, lecz zach?t?, by to, czego si? uczy, odnios?a do tego, co si? naprawd? dzieje, a nie do swoich wyobra?e?, co powinno si? wydarzy?. Poprowadzi?am j? przez ca?y proces karmienia demonów i nauczy?am j? samodzielnej pracy t? metod?.

Gdy Andrea nakarmi?a ju? swoje demony, jej ogl?d sytuacji zmieni? si? radykalnie. Przesta?a uwa?a?, ?e wszystko si? przeciwko niej sprzysi?g?o i zacz??a traktowa? pojawiaj?ce si? trudno?ci jak nauki. W ten sposób sta?y si? one jej sprzymierze?cami w praktyce duchowej. Zauwa?y?a te?, ?e nieustaj?co obwinia?a ca?y ?wiat za swój stan wewn?trzny.

Ka?dy z nas wyobra?a sobie, ?e praktyka duchowa powinna toczy? si? spokojnie, ale z regu?y to w?a?nie najtrudniejsze, najbardziej upokarzaj?ce chwile pozwalaj? najmocniej do?wiadczy? przebudzenia.

Gdy mój syn Cos w wieku dwudziestu pi?ciu lat rozpoczyna? surowe, roczne odosobnienie, Adzom Rinpocze powiedzia? mu: „Pami?taj, ?atwo jest praktykowa? w sprzyjaj?cych okoliczno?ciach. Sprawdzianem dla praktykuj?cego jest to, czy umie praktykowa? w okoliczno?ciach trudnych”. Bardzo mu to pomog?o, gdy podczas odosobnienia zacz??y nawiedza? go demony. Z tym wi?ksz? determinacj? pracowa? z tym, co si? pojawia?o i karmi? swoje demony zamiast u?ala? si? nad sob? czy czu? si? zniewolonym przez w?asne my?li i emocje.

Gdy w naszym ?yciu pojawiaj? si? trudno?ci, mo?emy je uzna? za przeszkody albo za do?wiadczenie, które mówi, ?e musimy co? w sobie zmieni?. Bez tych wyzwa? i bez uznania w?asnych b??dów mogliby?my ca?e ?ycie czeka? na idealne okoliczno?ci, zamiast uczciwie pracowa? nad sob?. Tak naprawd? nasi „wrogowie”, ci, którzy wymagaj? od nas najwi?cej, s? naszymi najwi?kszymi nauczycielami. Zamiast uznawa? ich za demony, potraktujmy ich jak dary.

L?ki, obsesje i uzale?nienia to cz??ci nas samych, które nabra?y „demonicznych” cech, kiedy zosta?y odszczepione i wyparte, kiedy wypowiedziano im wojn?. Gdy próbujemy przed demonami ucieka?, one rzucaj? si? za nami w pogo?. Kiedy zmagamy si? z nimi jako z pozbawionymi formy mocami, wzmacniamy je, przez co ca?kowicie oddajemy si? w ich w?adanie, wr?cz dos?ownie oddajemy im swoje ?ycie. Na przyk?ad cz?sto zdarza si?, ?e kto?, kto walczy ze swoim alkoholizmem zamiast nakarmi? korzenie uzale?nienia, umiera na marsko?? w?troby. Kto?, kto mocuje si? z depresj?, zamiast upora? si? z jej przyczyn?, pope?nia samobójstwo. Musimy u?wiadomi? sobie, ?e taka walka jest bezowocna, a przekonanie, ?e jest si? prze?ladowanym przez okoliczno?ci zewn?trzne, nie przyniesie ?adnego rozwi?zania. Musimy nada? swoim demonom form? i pozwoli? przemówi? tym cz??ciom nas samych, które uwa?amy za prze?ladowców. Zajmuj?c si? nimi, odnajdziemy przyczyny swoich zachowa? i przetransformujemy t? energi? w sprzymierze?ca. Nie oznacza to, ?e mamy ulega? destrukcyjnym impulsom – musimy raczej rozpozna? potrzeby, które si? pod nimi kryj?. Taka transformacja jest mo?liwa dzi?ki praktyce karmienia demonów.

Pisz?c o tym, co powinni?my przetransformowa?, pos?uguj? si? najcz??ciej okre?leniem „demon”, ale mam te? na my?li naszych bogów, czyli nasze obsesyjne pragnienia. Nasze nadzieje i t?sknoty mog? by? takim samym problemem jak l?ki. Na szcz??cie dzi?ki tej samej pi?ciostopniowej praktyce bogowie, tak jak ich odpowiedniki – demony, te? mog? sta? si? naszymi sprzymierze?cami.

?ród?o: "Nakarmi? swoje demony", lama Tsultrim Allione
T?umaczenie: El?bieta Smole?ska.

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja



buddyzm

buddyzm - facebook - cybersangha
buddyzm
Polityka prywatno?ci portalu
buddyjskiego "CyberSangha"


buddyzm
Sprawd? najch?tniej czytane teksty »
buddyzm

buddyzm
Zarejestruj si?, by otrzymywa? newsletter »
buddyzm

buddyzm
"Cyber Sangha" obejmuje swoim patronatem medialnym ciekawe ksi??ki i imprezy zwi?zane z buddyzmem.
» szczegó?y
buddyzm

buddyzmZnajd? w "Cyber Sandze"

buddyzm

buddyzm
Darowizna
dla "Cyber Sanghi"

buddyzm

Budda

Oby wszystkie istoty osi gn y szcz cie i przyczyn szcz cia.

Oby by y wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie by y oddzielone od prawdziwego szcz cia - wolno ci od cierpienia.

Oby spoczywa y w wielkiej r wno ci, wolnej od przywi zania i niech ci.

Magazyn DIAMENTOWA DROGA

Portal Budda.pl

Fundacja Theravada Polska

Biblioteczka Buddyjska

Wydawnictwo A - buddyzm, filozofia, religioznawstwo

Ksi?garnia KARMAPA FOUNDATION

Serwis Buddyzm Wprost

Sasana.pl - Theravada

Medytacja w wi?zieniach






Fundacja Rogaty Budda

buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm :: www.buddyzm.edu.pl :: buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm przewin strone do gory

Strona g wna || Czytelnia || Magazyn || Wprowadzenie do buddyzmu || Czym jest medytacja?
Nowo ci wydawnicze || Zadaj pytanie || Biblioteczka || Download || Wydarzenia
Katalog WWW || Polityka prywatno ci || Cennik reklam || O serwisie || Zaloguj si || Szukaj
opcje zaawansowanego szukania napisz do nas wydrukuj strone buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm

Buddyzm w Polsce

www.buddyzm.edu.pl

om mani peme hung

Buddyjski Portal "Cyber Sangha"
w Internecie od 1997 roku.
buddyzm - CyberSangha - buddyzm