![]() |
Motywacja Wielkiej Drogi
Khandro Rinpocze
Khandro Rinpocze urodziła się 19 sierpnia 1967 roku we wsi leżącej w pobliżu Rumteku, klasztoru XVI Karmapy w Sikkimie. Jest córką Jego Świątobliwości Mindrolinga Triczena. XVI Karmapa oraz Dilgo Czientse Rinpocze rozpoznali ją jako wcielenie Khandro Ordzien Tsomo, żony XV Karmapy Khacziaba Dordże. Mindroling Rinpocze oraz inni tulku Njingmapy z linii Minling uznali ją ponadto za wcielenie jogini Mingjur Paldron, która żyła w Tybecie w XVIII wieku.
|
![]() |
Przyjmowaniu schronienia, które po prostu oznacza szukanie ochrony czy przewodnictwa, mogą towarzyszyć trzy podstawowe motywacje. Na początku przyjmujemy schronienie, aby uciec od cierpienia trzech niższych światów. Potem zaczynamy pragnąć wyzwolenia od cierpienia całej samsary - wciąż jednak z punktu widzenia własnego wyzwolenia (śrawakajana, pratjekabuddajana). Trzecią, a zarazem najwyższą motywacją jest prawdziwe rozproszenie wszystkich splamień niewiedzy, aby wszystkie czujące istoty mogły osiągnąć wolność od cieprienia (bodhisattwajana).
Motywacją początkującego jest po prostu uwolnienie się od bólu i cierpienia trzech niższych światów. Bez względu na to, czy opiszemy go w wielu słowach czy nie, lęk przed karmicznymi owocami i pragnienie uwolnienia się od cierpienia, zamętu i bezpośrednich trudności - co oznacza wolność od trzech niższych światów - stanowi początkową motywację naszych działań i praktyki (...)
Mówiąc o motywacji początkującego, nie chcę powiedzieć, że każdy powinien posiadać motywację mahajany. Powiedzmy, że właśnie się rozwiedliśmy i aby raz na zawsze skończyć z byłym mężem, pragniemy przyjąć schronienie. Chcemy poświęcić swoje życie wyrzeczeniu i praktyce - dopóki nie spotkamy następnej osoby. Taka motywacja również jest w porządku. To jakiś początek. Umysł początkującego nie oznacza, że spaliliśmy za sobą wszystkie mosty; oznacza, że właśnie zaczynamy. I uczciwie byłoby powiedzieć, że będziemy stopniowo pracować i pogłębiać naszą świadomość. Wielu z nas, którzy przyjęli schronienie, wciąż praktykuje dla własnego wybawienia i wolności od cierpienia, czyli z motywacją początkującego.
Motywacja na średnim poziomie zaczyna się od podobnego nastawienia. Po wysłuchaniu i kontemplowaniu Dharmy zauważamy, jak niewiedza napędza tworzenie się karmy. Ponieważ ścieżka wyzwolenia polega na przerwaniu powstawania karmicznych przyczyn, zaczynamy praktykować z surową dyscypliną. Duchową praktykę opieramy na porzuceniu negatywnych działań i podejmowaniu pozytywnych. Spoczywając w medytacji, wzmacniamy naszą postawę, tak, abyśmy nie tworzyli przyczyn narodzin w cyklicznej egzystencji. Aspirujemy również do osiągnięcia stanu wyzwolenia - ale wciąż tylko z myślą o sobie (...)
Motywacja początkowa oraz na średnim poziomie nazywane są mniejszymi i niższymi w porównaniu do mahajany, ścieżki bodhisattwy. Bodhisattwowie uważani są za istoty wyższe, ponieważ ich motywacja do praktyki wykracza poza osobiste wyzwolenie.
Motywacja mahajany obejmuje wyzwolenie wszystkich czujących istot. Jest nacechowana altruizmem - ale co to tak naprawdę znaczy? Czy wystarczy pamiętać o czujących istotach w naszej praktyce? Na początku medytacji recytujemy: "Oby wszystkie czujące istoty osiągnęły szczęście i jego przyczynhę. Oby uwolniły się od cieprienia i jego przyczyny". Na końcu zaś mówimy: "Oby dzięki tej zasłudze wszystkie czujące istoty osiągnęły wszechwiedzę". Ale czy naprawdę angażujemy się w to, co mówimy?
Jeżeli wciąż utrzymujemy poczucie "ja", nie praktykujemy tak naprawdę ścieżki mahajany. Możemy zakładać, że żywimy współczucie i pragnienie przynoszenia pożytku wszystkim czującym istotom, niemniej jednak, bez względu na to, czy to dostrzegamy czy nie, własne zadowolenie, satysfakcja i pragnienia wciąż mają dla nas nadrzędne znaczenie. Owo podstawowe przywiązanie może podważyć naszą motywację i zaangażowanie. Bycie bodhisattwą nie zależy od liczby złożonych ślubowań czy inicjacji, ale od dojrzałości i siły naszego umsyłu - oraz zdolności nie tylko do mówienia o przynoszeniu pożytku czującym istotom, ale czynienia tego w rzeczywistości.
Jak to zrobić? Czujące istoty to nie jakaś nieokreślona masa ludzi, których nie znamy. Osoba, która siedzi obok nas w autobusie albo mija nas na ulicy, jest czującą istotą. Pamiętając, że wszystkie istoty były w którymś wcieleniu naszymi matkami, powinniśmy uwzględnić wszystkie nasze związki w ścieżce praktyki. Praktykujmy ze świadomością, że wszyscy jesteśmy czującymi istotami. I kiedy mówimy: "Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i jego przyczynę", bądźmy pewni, że to my jesteśmy tą przyczyną.
Jedynym sposobem, aby to uczynić, jest powzięcie silnego postanowienia, że od tej chwili będziemy przezwyciężać nawykowe wzorce ciała, mowy i umysłu. Obserwujmy siebie uważnie, kiedy odnosimy się do innych. Upewnijmy się, że nasze myśli są czyste; jeżeli tak nie jest, sprowadźmy umysł do świadomości i wzmocnijmy czystość naszych myśli. Uważajmy, aby nasza mowa była czysta i nie raniła innych. Starajmy się, aby nasze ciało było pełne szacunku, uprzejmości i wrażliwości w stosunku do innych. I tak bardzo jak tylko to możliwe, zmniejszajmy swoje przywiązania, potrzeby, oczekiwania i nadzieje. Dajmy temu spokój - a innym dajmy trochę więcej przestrzeni i czasu. Uczmy się dzięki obserwacji. Obserwujmy innych i nie powtarzajmy ich błędów; obserwujmy siebie i nie powtarzajmy własnych błędów.
Fragment pochodzi z książki "Nasze cenne życie" (Dom Wydawniczy REBIS 2005). |