Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz si� wi�cej o celu ich u�ywania i zmianie ustawie� plik�w cookies w przegl�darce internetowej.
Niedokonanie zmian ustawie� na ustawienia blokuj�ce zapisywanie plik�w cookies jest jednoznaczne z wyra�eniem zgody na ich zapisywanie.


buddyzm medytacja Budda reinkarnacja Dharma nirwana
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl BUDDYZM - Cyber Sangha
Wydawnictwo ROGATY BUDDA - Ksiegarnia Buddyjska - buddyzm Buddyzm-Media - Buddyjski Serwis Informacyjny Buddyzm CyberSangha - YouTube Buddyzm CyberSangha - FACEBOOK
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm BUDDYZM - Cyber Sangha buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm     mapa strony | nasz patronat | o serwisie  buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm S T R O N A   G L O W N A M A G A Z Y N D O W N L O A D W Y D A R Z E N I A C Z Y T E L N I A ZALOGUJ SIE ZAREJESTRUJ SIE S Z U K A J buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm Wprowadzenie do buddyzmu Czym jest medytacja? Nowosci wydawnicze Zadaj pytanie Ikonografia Katalog WWW buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm warszawa beru khjentse dziamgon kongtrul
Polska Sangha Beru Khjentse Rinpocze i Dziamgona Kongtrula Rinpocze w tradycji karma kagju


buddyzm
buddyzm buddyzm
Cyber Sangha > Czytelnia > Szcz??cie to...
buddyzm buddyzm Cyber Sangha - buddyzm w Polsce
Buddyjski Serwis Internetowy
buddyzm
buddyzm


Matthieu Ricard Szcz??cie to...
Matthieu Ricard w rozmowie z Richardem Gere




Informacje na Wikipedii: Matthieu Ricard, Richard Gere.

Wyk?ady wideo Matthieu Ricarda:
Change your Mind Change your Brain
Habits of happiness


buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja Mnich i gwiazdor filmowy: dwa ca?kiem ró?ne style ?ycia i, jak mo?na przypuszcza?, dwie odmienne drogi do szcz??cia. Jednak aktor Richard Gere oraz Matthieu Ricard, autor ksi??ki „W obronie szcz??cia” i zarazem buddyjski mnich z Francji, podzielaj? szczere oddanie dla buddyzmu i wspólnie przyznaj?, ?e prawdziwe trwa?e szcz??cie wykracza poza uwarunkowania i okoliczno?ci. Poni?sza ?ywa wymiana pogl?dów na temat prawdziwej natury szcz??cia mia?a miejsce 16 maja 2006 roku podczas spotkania w Nowym Jorku.

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

Richard Gere: Zacznijmy od tego, sk?d przyjecha?e? i co si? z?o?y?o na twoj? obecn? sytuacj?.

Matthieu Ricard: By?em zwyk?ym facetem, uda?o mi si? jednak spotka? inspiruj?cych ludzi z ró?nych kr?gów. Pozwoli?o mi to zrozumie?, co to znaczy by? dobrym cz?owiekiem, a co niekoniecznie idzie z tym w parze. Poniewa? mój ojciec by? filozofem, wybitni francuscy my?liciele cz?sto odwiedzali nasz dom. By?o tam te? wielu artystów, gdy? moja matka malowa?a. Szkoli?em si? wi?c na naukowca i na muzyka. W wieku szesnastu lat jad?em obiad ze Stravinsky’m, a mój prze?o?ony z Instytutu Pasteura dosta? Nagrod? Nobla z medycyny.

Najbardziej jednak uderzy?o mnie to, ?e nie by?o ?adnej istotnej zale?no?ci pomi?dzy w?a?ciwo?ciami danej osoby a jej szczególnym geniuszem. Mo?na by? doskona?ym pianist? i jednocze?nie irytowa? wszystkich dooko?a! [?miech publiczno?ci] Albo wybitnym ogrodnikiem, z którym nie sposób wytrzyma?. Mo?na te? by? wp?ywowym my?licielem, który dokucza ca?ej swej rodzinie. Ale równie dobrze mo?na by? ca?kiem mi?ym cz?owiekiem. Nie istnia?a, jak si? zdaje, ?adna zale?no?? mi?dzy geniuszem a ogólnym usposobieniem danej osoby. Marzy?oby mi si? gra? w szachy tak jak Bobby Fisher, ale nigdy nie chcia?bym by? taki jak on. Spojrza?em na to zjawisko w nowy, znacz?cy sposób, gdy wyjecha?em do Indii w 1967 roku i pozna?em naprawd? wielu wybitnych ludzi.

Richard Gere: Co ci? sprowadzi?o po raz pierwszy w Himalaje?

Matthieu Ricard: Obejrza?em film dokumentalny zatytu?owany "Przekaz z Tybetu" ("The Message of the Tibetans"), nakr?cony przez francuskiego filmowca Arnauda Desjardins. Sp?dzi? on sze?? miesi?cy w Himalajach, rejestruj?c na ta?mie wszystkich wielkich nauczycieli tybeta?skich, którzy uciekli przed chi?sk? inwazj? na ich kraj. Ostatnie dziesi?? minut tego dokumentu ukazuje w ciszy twarze tych niezwyk?ych postaci, jedna po drugiej. By?y zadziwiaj?ce. Ró?ni?y si? mi?dzy sob? – niektóre z du?ymi nosami, inne u?miechni?te, jeszcze inne do?? surowe – jednak wszystkie ukazywa?y t? sam? jako?? bycia. Przejawia?y ludzkie cechy, które chcia?oby si? posiada?, ca?kiem odmienne od tego typu geniuszu, z którym dotychczas przysz?o mi obcowa?. To w?a?nie zainspirowa?o mnie do pierwszej podró?y.

Potem sam spotka?em nauczycieli. Zauwa?y?em, ?e posiadali si??, która nic nie narzuca?a, nie próbowa?a poni?a?. By?a inspiruj?ca. Ludzie ci promieniowali niezwyk?? dobroci?. Nagle pomy?la?em, ?e wspaniale by by?o osi?gn?? w tym ?yciu co? podobnego.

Richard Gere: Ile czasu zaj??o ci podj?cie decyzji o wyje?dzie na dobre?

Matthieu Ricard: Przebywa?em w Instytucie Pasteura, lecz mój umys? wci?? w?drowa? do Dard?ylingu, pomy?la?em wi?c, ?e trzeba co? zrobi? z t? sytuacj?. Po zrobieniu doktoratu postanowi?em wróci? do Indii i zosta? tam. To by? dobry moment. Sko?czy?em prac? i mia?em ju? kilka publikacji naukowych.

Richard Gere: Co za skromno??! Porzuci?e? zacz?tki czego?, co mog?o si? okaza? b?yskotliw? karier? naukow?.

Matthieu Ricard: To prawda, ludzie mnie pytaj?, sk?d ta drastyczna zmiana. Nie my?la?em o tym w ten sposób. Pojecha?em po prostu tam, gdzie ?ycie zdawa?o mi si? oferowa? wi?ksze spe?nienie. Istnia?a pewna logiczna ci?g?o?? mi?dzy badaniem bakterii a poznawaniem umys?u i mechanizmów szcz??cia. My?la?em, ?e robi? dobry interes! [?miech publiczno?ci]

Richard Gere: Ostatecznie zosta?e? bliskim uczniem i t?umaczem J.?. Dilgo Czientse Rinpocze. Mo?esz co? o tym opowiedzie??

Matthieu Ricard: By? on jednym z najbardziej uwielbianych nauczycieli ?wiata tybeta?skiego oraz nauczycielem Dalaj Lamy. Sp?dzi? trzydzie?ci lat na odosobnieniu – nie ka?dy z nas by to potrafi?. W drugiej po?owie swego ?ycia ca?kowicie po?wi?ci? si? innym. Móg? naucza? od ?witu do nocy tysi?ce ludzi na raz i nawet w trakcie posi?ku by?y przy nim dwie lub trzy osoby, którym przekazywa? nauki. By? pe?en prostoty, a jednocze?nie przypomina? gór? – wielki na sze?? stóp i pi?? cali. Sp?dzi?em z nim pi?tna?cie lat i nie pami?tam, by kiedykolwiek wyrz?dzi? komu? krzywd?. Móg? by? bardzo surowy, ale nigdy nie rani?. Znaczenie guru nie polega na decydowaniu o ka?dej chwili twojego ?ycia, ale na pokazywaniu ci, czym mo?esz si? sta?.

Richard Gere: Czy mia?e? jakie? traumatyczne do?wiadczenia w dzieci?stwie, okres dotkliwego cierpienia, który sk?oni?by ci? do poszukiwania drogi do szcz??cia?

Matthieu Ricard: Zabawne, mój przyjaciel kiedy? powiedzia?: „jeste? ostatni? osob?, która powinna napisa? ksi??k? na temat szcz??cia. Ty tak naprawd? nigdy nie cierpia?e?!” [?miech publiczno?ci]

Richard Gere: To prawda.

Matthieu Ricard: Sk?d wiesz?!

Richard Gere: Ja cierpia?em! Ja wiem, co to cierpienie! [?miech publiczno?ci] O co wi?c tak naprawd? chodzi z ca?ym tym szcz??ciem, Matthieu?

Matthieu Ricard: Có?, trzeba przyzna?, ?e to s?owo jest do?? niejasne. A francuscy intelektuali?ci go wr?cz nie znosz?. Powiadaj?: „szcz??cie nas nie interesuje”. Nawet Goethe stwierdzi?, ?e trzy dni niezmiennego szcz??cia by?yby nie do zniesienia. [?miech publiczno?ci] Cierpienie jest takie fajne, zmienia ca?y czas swoje odcienie i kszta?ty, nat??enie. Ale tak naprawd? ludzie myl? uczucie przyjemno?ci z prawdziwym szcz??ciem. Je?li chodzi o przyjemno??, rzucamy si? na co?, potem dodajemy co? innego, i jeszcze innego, i wreszcie padamy wyczerpani i za?amani. Ludzie nie my?l? o szcz??ciu jako o sposobie bycia, poniewa? maj? na my?li przyjemno??, która zale?y od okoliczno?ci. Jest uwarunkowana. Jedna porcja lodów jest wy?mienita, dwie s? OK, ale po trzech jest ci niedobrze. Tak dzia?a przyjemno??.

Richard Gere: W swojej nowej ksi??ce „W obronie szcz??cia” mówisz o chwilach prawdziwego szcz??cia, nie tego z gatunku lodów na patyku, ale o chwilach, które pami?tamy w g??bi serca – u?miech dziecka, malowniczy zachód s?o?ca, odci?gaj?cy nas od nas samych, chwile, gdy rozpuszcza si? idea ego, gdy do?wiadczamy prostej si?y ?yciowej drugiego cz?owieka, albo cho?by naszej w?asnej, bez filtra konceptualnego umys?u z jego szumem negatywnych, zatruwaj?cych ?ycie my?li.

Matthieu Ricard: Ten wgl?d jest nam wrodzony. Maszerujemy po ?niegu, pod go?ym niebem i jest nam dobrze. Nie ma wewn?trznych konfliktów. Kiedy okazujesz dziecku zwyczajn? szczodro??, bez ?adnych zobowi?za?, nie oczekuj?c pochwa?y ani nagrody, odczuwasz najczystsz? mi?o??.

W chwilach takich jak ta zadajesz sobie pytanie, czy potrafi?by? by? taki przez ca?y czas. Gdy si? rozgniewasz i my?lisz, ?e masz stuprocentow? racj?, prawdopodobnie nast?pnego dnia b?dziesz tego ?a?owa?. Tak wi?c, gdy zaczynasz odró?nia? stany umys?u, które sk?adaj? si? na g??bokie poczucie zadowolenia, od tych, które wydzielaj? jedynie trucizny umys?u i niszcz? to zadowolenie u ciebie i u innych, zadajesz sobie pytanie, czy mo?na piel?gnowa? jedne i da? sobie spokój z drugimi.

Czy jest to w ogóle mo?liwe? Je?li te silne trucizny umys?u stanowi? cz??? naszej najg??bszej natury, to prawdopodobnie niszcz?c je, niszczyliby?my samych siebie. Je?li jednak s? podobne do powierzchownego malowid?a, mo?emy je zmieni?. Dlatego prawdziwe pytanie brzmi: czy te przeszkadzaj?ce emocje s? niezbywaln? cz??ci? naszego umys?u, czy nie?

Richard Gere: Na jednym z seminariów z Dalaj Lam? w Instytucie Umys?u i ?ycia omawiali?my sytuacj?, gdy umys? postrzega dane zdarzenie w sposób czysty, bez domieszki pami?ci, bez ?adnych projekcji ani czegokolwiek innego. Jest to niemal niezauwa?alnie krótki moment, po którym do akcji wkracza mózg i zaczyna mierzy? wszystko pod?ug tego, co ju? zna. Przekszta?ca on do?wiadczenie w taki sposób, by mie?ci?o si? w ramach, w których nauczy? si? ju? funkcjonowa?, w granicach tego, co jest mu znane. Czy móg?by? opisa? te ró?ne warstwy umys?u i w jaki sposób ich funkcje s? skorelowane z emocjami oraz z sercem?

Matthieu Ricard: Zwykle, gdy do?wiadczamy takiej emocji jak gniew, identyfikujemy si? z ni? w pe?ni. Jeste?my gniewem. Wychodzimy jednak na zewn?trz w kierunku obiektu naszego gniewu – osoby, która by?a dla nas nieprzyjemna. Wówczas gniew staje si? dokuczliwy. Kiedy tylko widzimy lub wspominamy t? osob?, pojawia si? te? gniew. I tak bez ko?ca.

Zamiast jednak zwraca? si? w stron? obiektu, mo?emy odci?? umys? od gniewu, spojrze? na niego tak, jakby si? patrzy?o na ogie? albo wulkan. Mo?emy mu si? uwa?nie przygl?da?, spróbowa? rozpozna? gniew traktuj?c go jak ciekawe zjawisko. Gdy nam si? to uda, odetniemy go od jego paliwa – obiektu. Wówczas gniew musi ust?pi? podobnie jak „poranny szron wraz ze wschodz?cym s?o?cem”. Nie t?umimy go w sobie, by?oby to jak zamontowanie wewn?trz siebie bomby zegarowej. Nie lekcewa?ymy gniewu. Po prostu nie pozwalamy mu wybuchn??. Pracujemy z nim tak, by go unieszkodliwi?.

W naukach buddyjskich istnieje pi?kne porównanie: nasz umys? jest jak powierzchnia lustra. Jej w?asno?ci? jest to, ?e odbija wszelkie rodzaje obrazów – gniewne twarze, u?miechni?te twarze, smutne czy beznami?tne – nie przenikaj? one jednak samego lustra. Nie s? jego cz??ci?. Gdyby by?y, zas?ania?yby wszelkie inne obrazy. Obecna tam gniewna twarz uniemo?liwia?aby pojawienie si? twarzy u?miechni?tej. I podobnie istnieje czysta przytomno??, czysta ?wiadomo??, z której wy?aniaj? si? wszelkie rodzaje my?li.

Je?li faktycznie tak si? sprawy maj?, to przeszkadzaj?ce emocje s? zale?ne jedynie od przyczyn i warunków. ?wicz?c umys?, stosuj?c w?a?ciwe ?rodki zaradcze, zast?puj?c gniew mi?uj?c? dobroci? albo chciwo?? wolno?ci? wewn?trzn?, mo?emy zmienia? mentaln? panoram?. To jest w?a?nie medytacja. To bardzo egzotyczne s?owo, jednak w istocie oznacza zaznajomienie si? z pewnym sposobem bycia, piel?gnowanie wewn?trznych w?a?ciwo?ci.

Richard Gere: W zasadzie to wszyscy jako? medytujemy, podtrzymuj?c pewne stany umys?u. Wi?kszo?? z nas jest przyzwyczajona do egocentryzmu, mi?o?ci w?asnej, gniewu czy nienawi?ci. Zasadniczo ludzie medytuj? na wrogo??, ch?? konkurowania z innymi. Potrzeba nam ca?kiem nowej drogi, by medytowa? na inne w?a?ciwo?ci, takie jak mi?o?? i wspó?czucie, umiej?tno?? wybaczania, altruizm czy troska o innych, a nie tylko o siebie. Mo?e powinni?my bli?ej przyjrze? si? tej koncepcji „ja”? Czego nauczy?a ci? praca z tym poj?ciem?

Matthieu Ricard: Kiedy? we Francji t?umaczy?em wyk?ad J.?. Dalaj Lamy, gdy mówi? o idei braku ego, która jest czym? nader dziwnym dla zachodniego odbiorcy. W przerwie posypa?o si? wiele pyta? odno?nie tego, co robi?, kiedy ju? si? nie ma ego: Jak funkcjonowa?? Jak dzia?a wtedy przyczyna i skutek? Co z poczuciem odpowiedzialno?ci, moralno?ci czy etyki?

Powiedzia?em to Jego ?wi?tobliwo?ci, a on odpar?: „To twoja wina. ?le przet?umaczy?e?.” [?miech publiczno?ci] Oczywi?cie, ?e mamy pewien rodzaj „ja”. Istnieje dynamiczny przep?yw do?wiadczenia i ?wiadomo?ci i mo?emy go jako? nazwa?, tak jak nazywamy jedn? rzek? Mississippi, a drug? Ganges, s? to bowiem ró?ne strumienie wody wraz z w?a?ciwymi im pejza?ami, za? nazw u?ywa si? po to, by je od siebie odró?ni?. Nie ma tam jednak ?adnego go?cia, który wystawia z wody g?ow?, mówi?c: „Jestem rzek? Ganges!” Prze?wiadczenie, ?e potrzebujemy silnego indywidualnego „ja”, jest gotowym przepisem na cierpienie.

Richard Gere: Nie, to nieprawda. To jaki? fa?sz.

Matthieu Ricard: To taki zwodziciel. To tak, jakby kto? przez ca?e pokolenia u?ywa? twojej karty kredytowej. Gdyby istnia? oddzielny byt zwany „ja”, pozbycie si? go przypomina?oby wyrywanie sobie serca z klatki piersiowej. Okazuje si?, ?e przez zwyk?e przylepienie etykietki do owego dynamicznego strumienia do?wiadcze? potrzebujemy zaraz jakiego? ducha, który by go strzeg? i zadowala?. Prowadzi to do nieustaj?cych problemów.

Richard Gere: Kim wi?c jest ów byt, który wykonuje medytacj?? Kim jest medytuj?cy?

Matthieu Ricard: Poj?cie „ja” ma ró?ne warstwy. Jedno jest typu: „(JA) ?yj?, jest MI zimno, (JA) jestem z?y, (JA) wstaj? rano, (JA) jestem tutaj”. Owo „ja” jest chwilowe, jest odzwierciedleniem warunków, tego, czego dotychczas do?wiadczyli?my i co mo?emy odnie?? do naszego obecnego do?wiadczenia. I nie ma w tym nic niew?a?ciwego.

Owo „ja” przykleja nast?pnie etykietk?: „(JA) jestem t? osob?, (JA) wiem, ?e zmieni?em si? od czasów dzieci?stwa – moje cia?o si? postarza?o, mój umys? do?wiadczy? zmiany – ale z pewno?ci? musi istnie? jakie? „ja”, które przesz?o ca?? t? drog?. I to w?a?nie JA. W przeciwnym wypadku nikt nie pozostaje”. Ów wyimaginowany oddzielny byt nabiera przesadnego znaczenia, przestaje by? postrzegany jako dynamiczny strumie? do?wiadcze?. W ten sposób wp?dzamy si? w k?opoty.

Istnieje strumie?, ale nie ma ?odzi. Je?li twój umys? kreuje ?ód?, a ty ni? pop?yniesz, oka?e si? to zgubne dla twego ogólnego poczucia szcz??cia. Lgni?cie, po??danie, duma, zazdro?? – te toksyczne emocje bior? si? z przekonania o istnieniu oddzielnej, trwa?ej jednostki.

Richard Gere: To w?a?nie to przekonanie, ta podstawowa niewiedza jest ?ród?em wszystkich pó?niejszych problemów, prawda?

Matthieu Ricard: Je?li krzykniesz w kanionie przekle?stwo: „Ty draniu!”, wówczas powracaj?ce do ciebie echo sprawi ci frajd?. Je?li jednak powie to osoba siedz?ca obok ciebie, b?dziesz si? zastanawia?, jakim prawem ona to powiedzia?a, poczujesz si? jak tarcza strzelnicza. Albo gdy w niedzielnie popo?udnie ucinasz sobie w ?odzi drzemk? na ?rodku jeziora i nagle kto? na ciebie wpada, wyrywaj?c ci? ze snu, my?lisz: „Co to za wariat zak?óca mój spokój i cisz??”. Kiedy jednak spostrze?esz, ?e wpad?a na ciebie dryfuj?ca, opuszczona ?ódka, zaczynasz si? ?mia?.

Na czym polega ró?nica? Otó? z pocz?tku czu?e? si? jak cel, my?la?e? ?e wio?larz „ma co? do ciebie”. Bez wio?larza jednak, opuszczona ?ódka nie „mia?a nic do ciebie”. Co stanowi ró?nic?? Owo „ciebie” stanowi ró?nic?! Nic wi?cej.

Richard Gere: Czy kiedy to sobie u?wiadomimy, wszystko ju? b?dzie w porz?dku?

Matthieu Ricard: No có?, obudzenie w sobie m?dro?ci zabiera du?o czasu. Ka?dy chce ?atwych i szybkich efektów.

Richard Gere: I jak najta?szych! [?miech publiczno?ci] Historia, któr? w?a?nie opowiedzia?e?, zrobi?a na mnie wielkie wra?enie. W Los Angeles Jego ?wi?tobliwo?? Dalaj Lama dawa? nauki kilku tysi?com ludzi. W pewnym momencie przystan?? i powiedzia?: „Wielu prosi mnie, bym im wskaza? najszybsz? drog? do o?wiecenia, jednak naprawd? chodzi im o najta?sz? drog?”.

Nast?pnie opowiedzia? histori? Milarepy, jednego spo?ród wielkich ?wi?tych Tybetu, który przezwyci??y? w swoim ?yciu ogromne przeszkody i osi?gn?? wy?yny o?wiecenia. Pod koniec ?ycia mia? niezwyk?ego studenta imieniem Gampopa, który, sam b?d?c s?awnym praktykuj?cym, przyby? do niego z zamiarem intensywnego praktykowania. Kiedy nadszed? czas, by Gampopa opu?ci? Milarep? i poszed? w?asn? drog?, ten rzek?: „Synu, chc? ci teraz da? ostatni? lekcj?, chod? ze mn?”. Zeszli w dó? doliny, do pobliskiego lasu i wtedy Milarepa powiedzia?: „Teraz jestem gotów da? ci moje ostateczne nauki”, po czym odwróci? si?, podci?gn?? szaty i wskaza? na swój ty?ek, w ca?o?ci pokryty odciskami od siedzenia w medytacji. Ostateczn? nauk? jest to, ?e ca?? robot? trzeba wykona? samodzielnie. Bez tego nic si? nie zmieni. Przekona?em si? o tym osobi?cie. Najmniejszy nak?ad pracy wykonanej nad sob?, jaki by nie by?, zwróci? si? w ca?o?ci. Jest to proces poznawania umys?u. Obserwowania go, a nast?pnie pracowania z nim.

Matthieu Ricard: Istota medytacji i pracy z umys?em nie polega jedynie na przyjemnym, chwilowym odpr??eniu, na tym, ?e mamy potem lepszy dzie?.

Richard Gere: Takie ma?e wakacje.

Matthieu Ricard: “Jestem taki zrelaksowany, le?? na pla?y. Jest pi?knie!” Przecie? nie w tym rzecz. Chodzi raczej o to, by zmieni? pozycj? wyj?ciow?, do której wci?? powracamy – chodzi o nadanie tej podstawie wi?kszego altruizmu, spokoju i zrównowa?enia emocjonalnego.

Richard Gere: Czyli chodzi o wi?cej wolno?ci, twórczej swobody, o wspó?czucie i altruizm, o wszystkie wznios?e emocje, które, notabene, cenimy jako cywilizacja.

Matthieu Ricard: Wolno?? jest tu poj?ciem, z którym naj?atwiej o nieporozumienia. S?ysza?em, jak m?oda dziewczyna mówi?a w radiu BBC: „Wolno?? polega na robieniu tego, co tylko przyjdzie do g?owy”. Oto najlepszy przepis na nieko?cz?ce si? cierpienie.

Richard Gere: W swojej ksi??ce „W obronie szcz??cia” podajesz przyk?ad ludzi, których torturowano, a mimo to osi?gn?li prawdziw? wolno??.

Matthieu Ricard: Jedno ze ?wiadectw, na które J.?. Dalaj Lama wci?? si? powo?ywa?, pochodzi?o od mnicha, który przeszed? niesamowite m?ki w Tybecie – by? wi?ziony przez dwadzie?cia lat, torturowany i ra?ony pr?dem. W ko?cu uda?o mu si? uciec do Dharamsali w Indiach i spotka? z Dalaj Lam?, który zapyta?: „Czy cho? przez moment obawia?e? si? czego??” Mnich odpowiedzia?: „Tak, obawia?em si? jednej rzeczy – ?e móg?bym znienawidzi? mojego oprawc? – gdy? prawdopodobnie to by mnie zniszczy?o i nie prze?y?bym”.

Prawdziwe spustoszenie nie pochodzi z zewn?trz, ale od trucizn umys?u. Pozbywaj?c si? ich, nabywasz niebywa?ej mocy i wolno?ci, do których wci?? mo?esz si? odnosi?. Ta g??bia daje ci si?? do pracy ze wszystkim, co staje na twej drodze. Maj?c t? g??bi?, czujesz, jakby? posiada? ca?y ocean. Nie maj?c jej, jeste? jak fale przy brzegu – raz p?yniesz szcz??liwy i zwyci?ski, innym razem rozbijasz si? o ska?y i strasznie cierpisz.

Czasem ocean jest spokojny, jak pi?kne lustro, czasem za? jest wzburzony i panuje sztorm. To s? wzloty i upadki prawdziwego ?ycia – rado?ci i smutki, sukcesy i pora?ki, twórcze i destrukcyjne sfery twojego ?ycia – jednak g??bia oceanu zawsze pozostaje niezmienna. Je?li potrafisz si? uwolni? od s?u?alczego pos?usze?stwa wobec w?asnych my?li – nawet w ci??kich sytuacjach – masz o wiele wi?ksz? szans? na rozwój. Tu w?a?nie le?y prawdziwe szcz??cie.

Richard Gere: Jednym z najwi?kszych problemów naszej kultury jest to, ?e nie spotkali?my ludzi, którzy doskonalili si? w ten sposób. To dlatego tak ci? uderzy?o spotkanie z najbardziej zaawansowanymi spo?ród tybeta?skich mistrzów medytacji. Dostrzeg?e? inny sposób na ?ycie. Kiedy dorasta?em, zauwa?y?em, ?e poprzeczka „dobrej istoty ludzkiej”, jak? postawili?my w naszym spo?ecze?stwie, po?o?ona jest nader nisko. I wci?? to widz?. Dostrzegam to u ludzi, którzy nami rz?dz?. Ilu spo?ród nich chcieliby?my na?ladowa??

Matthieu Ricard: Zachodni trening umys?u przez ca?e lata bieg? w przeciwn? stron?.

Richard Gere: Mo?na jednak podnie?? poprzeczk?. Nauczyciele tybeta?scy uwielbiaj? naucza? ludzi Zachodu, poniewa? ci pracuj? naprawd? ci??ko. Zamiast pod??a? za ?lep? wiar?, zadaj? trudne pytania, maj? dobre umys?y i mnóstwo energii. Mo?e to by? dla nas niesamowita szansa na rozwój i zmian? sposobu, w jaki normalnie funkcjonujemy. Mogliby?my wymaga? wi?cej od naszych przywódców politycznych i pe?niej uczestniczy? w spo?ecze?stwach popieraj?cych m?dro?? i wspó?czucie – które powinny stanowi? nasz produkt narodowy.

Taki w?a?nie by? Tybet – stanowi? eksperyment, w którym ca?a kultura i spo?ecze?stwo oddane by?y pomna?aniu m?dro?ci i wspó?czucia, za? wysocy lamowie byli przywódcami. Ludzie mogli na nich spojrze? i powiedzie?: „Je?li wykonam podobn? prac?, b?d? taki jak oni”. To dlatego Tybeta?czycy zostali tak dobrze przyj?ci, gdy przybyli na Zachód. Ludzie spogl?daj? i mówi?: „Rety, to naprawd? mo?liwe!”. To jest mo?liwe i istniej? metody. Nauczyciele pokazali nam drog?.

Matthieu Ricard: Jest to poparte do?wiadczeniem. Je?li podejmiesz trud spogl?dania w swój umys?, przekonasz si?, jaki wp?yw maj? twoje trucizny umys?u na innych. Tak samo post?powali wielcy nauczyciele. Chcesz by? szcz??liwy. Kiedy zazdro?cisz innym, nie zazdro?cisz im ich cierpienia, tylko szcz??cia.

Richard Gere: Ka?dy z rozdzia?ów ksi??ki ko?czysz prost? medytacj?. Mo?e poprowadzisz jak?? na zako?czenie naszej rozmowy?

Matthieu Ricard: Dobrze. Poniewa? nasz oddech jest czym? najbardziej naturalnym, po??czymy z nim medytacj? rozwijaj?c? wspó?czucie. Powiedzmy sobie: „Oby wszystkie istoty by?y wolne od cierpienia. Niech moje cierpienie zast?pi cierpienia innych”. Wci?gaj?c powietrze, wch?aniamy cierpienie innych, ale nie pozwalamy mu sta? si? niepotrzebnym ci??arem. Rozpuszczamy je w sercu w pot??ne jasne ?wiat?o. Wydychaj?c, mówimy sobie: „Oby ca?e szcz??cie, którego do?wiadczy?em, wszystkie dobre rzeczy, które zrobi?em, by?y podarunkiem dla wszystkich istot”. Powtarzamy to ?wiczenie wci?? od nowa.

W tej metodzie przyj?cie na siebie cierpienia innych posiada wyzwalaj?c? moc. Zmieniaj?c swoj? postaw?, wkrótce b?dziemy w stanie zmienia? równie? swoje otoczenie. Nie tylko osi?gniemy wewn?trzny b?ogostan, ale równie? wzro?nie nasze wspó?czucie w kontakcie z innymi. Bezustanna praktyka sprawi, ?e stanie si? to nasz? drug? natur? i odkryjemy ca?kiem nowy sposób obcowania z innymi. [d?uga przerwa na medytacj?]

Richard Gere: To by?o niesamowite. Nie wiem, jak to rozumie?. By?o mi naprawd? dobrze sp?dzi? ten czas razem z wami. Mam teraz materia? do przemy?le?. Czuj? otwarto?? i wewn?trzne ciep?o. Dzi?kuj?.

Matthieu Ricard: Dzi?kuj? ci bardzo za twoj? szczodro??.


?ród?o: magazyn "Shambala Sun", t?umaczenie: Bart?omiej M?czy?ski




buddyzm

buddyzm - facebook - cybersangha
buddyzm
Polityka prywatno?ci portalu
buddyjskiego "CyberSangha"


buddyzm
Sprawd? najch?tniej czytane teksty »
buddyzm

buddyzm
Zarejestruj si?, by otrzymywa? newsletter »
buddyzm

buddyzm
"Cyber Sangha" obejmuje swoim patronatem medialnym ciekawe ksi??ki i imprezy zwi?zane z buddyzmem.
» szczegó?y
buddyzm

buddyzmZnajd? w "Cyber Sandze"

buddyzm

buddyzm
Darowizna
dla "Cyber Sanghi"

buddyzm

Budda

Oby wszystkie istoty osi gn y szcz cie i przyczyn szcz cia.

Oby by y wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie by y oddzielone od prawdziwego szcz cia - wolno ci od cierpienia.

Oby spoczywa y w wielkiej r wno ci, wolnej od przywi zania i niech ci.

Magazyn DIAMENTOWA DROGA

Portal Budda.pl

Fundacja Theravada Polska

Biblioteczka Buddyjska

Wydawnictwo A - buddyzm, filozofia, religioznawstwo

Ksi?garnia KARMAPA FOUNDATION

Serwis Buddyzm Wprost

Sasana.pl - Theravada

Medytacja w wi?zieniach






Fundacja Rogaty Budda

buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm :: www.buddyzm.edu.pl :: buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm przewin strone do gory

Strona g wna || Czytelnia || Magazyn || Wprowadzenie do buddyzmu || Czym jest medytacja?
Nowo ci wydawnicze || Zadaj pytanie || Biblioteczka || Download || Wydarzenia
Katalog WWW || Polityka prywatno ci || Cennik reklam || O serwisie || Zaloguj si || Szukaj
opcje zaawansowanego szukania napisz do nas wydrukuj strone buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm

Buddyzm w Polsce

www.buddyzm.edu.pl

om mani peme hung

Buddyjski Portal "Cyber Sangha"
w Internecie od 1997 roku.
buddyzm - CyberSangha - buddyzm