Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień plików cookies w przeglądarce internetowej.
Niedokonanie zmian ustawień na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.


buddyzm medytacja Budda reinkarnacja Dharma nirwana
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl BUDDYZM - Cyber Sangha
Wydawnictwo ROGATY BUDDA - Ksiegarnia Buddyjska - buddyzm Buddyzm-Media - Buddyjski Serwis Informacyjny Buddyzm CyberSangha - YouTube Buddyzm CyberSangha - FACEBOOK
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm BUDDYZM - Cyber Sangha buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm     mapa strony | nasz patronat | o serwisie  buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm S T R O N A   G L O W N A M A G A Z Y N D O W N L O A D W Y D A R Z E N I A C Z Y T E L N I A ZALOGUJ SIE ZAREJESTRUJ SIE S Z U K A J buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm Wprowadzenie do buddyzmu Czym jest medytacja? Nowosci wydawnicze Zadaj pytanie Ikonografia Katalog WWW buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm warszawa beru khjentse dziamgon kongtrul
Polska Sangha Beru Khjentse Rinpocze i Dziamgona Kongtrula Rinpocze w tradycji karma kagju


buddyzm
buddyzm buddyzm
Cyber Sangha > Czytelnia > Co czyni nas buddystami?
buddyzm buddyzm Cyber Sangha - buddyzm w Polsce
Buddyjski Serwis Internetowy
buddyzm
buddyzm


Dzongsar Dziamjang Czientse Co czyni nas buddystami?
Dzongsar Dziamjang Czientse




Dzongsar Dziamjang Czientse Rinpocze jest pochodz?cym z Bhutanu mistrzem buddyjskiej szko?y Sakja, bardzo blisko zwi?zanym równie? ze szko?? Njingma; odpowiada za kszta?cenie oko?o 1600 mnichów przebywaj?cych w sze?ciu klasztorach i instytutach w Azji. Jest za?o?ycielem kilku o?rodków buddyjskich na Zachodzie oraz trzech organizacji: Siddhartha`s Intent, Kyentse Foundation i Lotus Outreach. Szerzej znany jest pod imieniem Czientse Norbu jako re?yser filmów „Puchar Himalajów” oraz „Podró?nicy i czarodzieje”.
Informacje o Rinpocze na Wikipedii: polskiej i angielskiej.


buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja Nie chodzi o szaty, które nosisz, o ceremonie, w których bierzesz udzia? ani o praktykowane medytacje – powiada Dzongsar Dziamjang Czientse. Niewa?ne, co jesz, ile pijesz i z kim uprawiasz seks. Istotne jest, czy zgadzasz si? z czterema podstawowymi odkryciami, których dokona? Budda pod drzewem bodhi – je?li tak, to mo?esz nazywa? siebie buddyst?.

buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

Lecia?em kiedy? samolotem transatlantyckim, siedz?c na ?rodkowym fotelu w ?rodkowym rz?dzie, gdy pewien sympatyczny m??czyzna, siedz?cy akurat tu? obok, spróbowa? okaza? mi sw? przychylno??. Widz?c moj? ogolon? g?ow? i kasztanowe szaty, wyci?gn?? wniosek, ?e jestem buddyst?. W zwi?zku z czym, gdy nadszed? czas posi?ku, zaproponowa? zamówienie dla mnie dania wegetaria?skiego. S?usznie zak?adaj?c, ?e jestem buddyst?, wywnioskowa? te?, ?e nie jadam mi?sa. Tak rozpocz??a si? nasza pogaw?dka. Lot trwa? d?ugo, by zabi? czas, rozmawiali?my wi?c o buddyzmie.

Wkrótce zda?em sobie spraw?, ?e ludzie cz?sto kojarz? buddyzm i buddystów ze spokojem, medytacj? i unikaniem przemocy. Wielu z nich zdaje si? faktycznie my?le?, ?e bycie buddyst? ko?czy si? na ?agodnym u?miechu i szafranowych b?d? kasztanowych szatach. Jako zagorza?y buddysta dumny jestem z takiej renomy, szczególnie z aspektu unikania przemocy, który jest wyj?tkow? rzadko?ci? w czasach wojen i agresji, zw?aszcza na tle religijnym. W dziejach ludzko?ci religie najwyra?niej sprzyja?y agresywnym zachowaniom. Nawet dzi? media zdominowane s? obrazami przemocy dokonywanej przez religijnych ekstremistów. Mog? z pewno?ci? stwierdzi?, i? do tej pory – jako buddy?ci – nie przynie?li?my sobie wstydu. Przemoc nigdy nie towarzyszy?a przekazywaniu buddyjskich nauk.

Maj?c pewne kwalifikacje w tej dziedzinie, musz? jednak przyzna?, ?e nie w pe?ni satysfakcjonuje mnie kojarzenie buddyzmu wy??cznie z wegetarianizmem, unikaniem przemocy, spokojem i medytacj?. Gdy ksi??? Siddhartha, po?wi?ciwszy wszelkie wygody ?ycia pa?acowego, wyrusza? na poszukiwanie o?wiecenia, z pewno?ci? zale?a?o mu na czym? wi?cej ani?eli na pasywnym sp?dzeniu reszty ?ycia gdzie? w lesie.

Gdy dochodzi do wymiany zda?, jak to mia?o miejsce w samolocie z moim towarzyszem, nie-buddysta mo?e najzwyczajniej zapyta?: „Co czyni kogo? buddyst??”. Jest to jedno z najtrudniejszych pyta?. Je?li osoba ta jest naprawd? zainteresowana, pe?na odpowied? nie ograniczy si? do pogaw?dki przy obiedzie, wszelkie ogólniki mog? za? prowadzi? do nieporozumie?. Za?ó?my, ?e udzielimy prawdziwej odpowiedzi, która dotyka fundamentów tej 2500-letniej tradycji.

Jeste? buddyst?, je?li przyjmujesz cztery poni?sze prawdy:

1. Wszelkie z?o?one rzeczy s? nietrwa?e.
2. Wszelkie emocje s? cierpieniem.
3. ?adna rzecz nie posiada immanentnego istnienia.
4. Nirwana wykracza poza wszelkie poj?cia.


Cztery powy?sze stwierdzenia wypowiedziane przez Budd? znane s? jako tzw. „Cztery Piecz?cie”. Tradycyjnie piecz?? oznacza swego rodzaju znak probierczy, potwierdzaj?cy autentyczno??. By upro?ci?, nazwiemy te stwierdzenia zarówno piecz?ciami, jak i „prawdami”. Tych ostatnich nie nale?y jednak myli? z buddyjskimi „Czterema Szlachetnymi Prawdami”, dotycz?cymi wy??cznie aspektów cierpienia. Pomimo panuj?cego przekonania, ?e owe Cztery Piecz?cie zawieraj? w sobie ca?o?? buddyzmu ludzie najwyra?niej nie chc? o nich zbyt wiele s?ucha?. Bez dodatkowych wyja?nie? ostudzaj? one tylko zapa? i cz?sto nie wzbudzaj? dalszego zainteresowania. Temat ulega zmianie, a ca?a dyskusja o buddyzmie na tym si? ko?czy.

Przekaz, jaki owe Cztery Piecz?cie ze sob? nios?, nale?y traktowa? powa?nie i dos?ownie, bez metafor i jakiego? mistycyzmu. Nie s? to jednak ?adne edykty ani przykazania. Przy odrobinie namys?u wida? wyra?nie, ?e nie chodzi tu o ?adne rytua?y ani moralizowanie. Nie mówi si? tu o dobrym lub z?ym zachowaniu. S? to ?wieckie prawdy oparte na m?dro?ci, która odgrywa w buddyzmie g?ówn? rol?. Moralno?? i etyka s? rzecz? drugorz?dn?. Kilka zaci?gni?? papierosem i troch? wyg?upów przy jakiej? okazji nie stanowi? przeszkody w zostaniu buddyst?. Nie znaczy to jednak, ?e mo?emy by? niegodziwymi lud?mi.

M?dro??, najogólniej mówi?c, ma swe ?ród?o w umy?le, którym kieruje tak zwany „w?a?ciwy pogl?d”. Wcale nie trzeba by? buddyst?, by go posiada?, jednak to w?a?nie ów pogl?d okre?la w ostatecznym rozrachunku nasze motywacje i dzia?ania. To on prowadzi nas na buddyjskiej ?cie?ce. Je?li poza Czterema Piecz?ciami b?dziemy si? ponadto rozs?dnie zachowywa?, staniemy si? jeszcze lepszymi buddystami. Kiedy jednak nimi nie jeste?my?

Nie jeste?my buddystami, je?li nie zgadzamy si? z tym, ?e wszelkie z?o?one lub wykreowane rzeczy s? nietrwa?e i zamiast tego wierzymy, ?e istnieje jaka? absolutna substancja lub idea, która jest trwa?a.

Nie jeste?my buddystami, je?li nie zgadzamy si? z tym, ?e wszelkie emocje s? cierpieniem i s?dzimy, ?e niektóre z nich s? czyst? przyjemno?ci?.

Nie jeste?my buddystami, je?li nie potrafimy zaakceptowa? tego, ?e wszelkie zjawiska s? iluzoryczne i puste, i my?limy, ?e niektóre posiadaj? immanentne istnienie.

I wreszcie, gdy my?limy, ?e o?wiecenie mie?ci si? w ramach czasu, przestrzeni czy jakiej? si?y – wówczas równie? nie jeste?my buddystami.

Kiedy wi?c nimi jeste?my? Mo?liwe ?e nie urodzili?my si? w buddyjskim kraju czy w buddyjskiej rodzinie. Mo?e nie nosimy buddyjskich szat, nie golimy g?owy, a mo?e nawet jemy mi?so i jeste?my fanami Eminema lub Paris Hilton. Nie oznacza to wcale, ?e nie mo?emy by? buddystami. Bycie buddyst? oznacza po prostu zgod? na to, ?e wszelkie z?o?one rzeczy s? nietrwa?e, wszelkie emocje s? cierpieniem, ?e nic nie istnieje bezwarunkowo i ?e o?wiecenie wykracza poza poj?cia.

Nie trzeba by? bezustannie ?wiadomym tych czterech prawd, jednak musz? one znale?? w umy?le swoje miejsce. Nie chodzimy przecie? po ?wiecie, stale przypominaj?c sobie w?asne imi?. Gdy kto? nas o nie zapyta, bez w?tpienia b?dziemy je pami?ta? doskonale. Ktokolwiek zgadza si? z Czterema Piecz?ciami, cho?by niezale?nie od nauk Buddy, cho?by nawet nigdy nie s?ysza? imienia Siakjamuniego, najwyra?niej pod??? t? sam? drog? co on.

Niezwyk?a logika Czterech Piecz?ci

Zastanówmy si? przez chwil? nad szczodro?ci?. Wraz z Pierwsz? Piecz?ci? – nietrwa?o?ci? – postrzegamy wszystko jako przemijaj?ce i pozbawione warto?ci, jakby znajdowa?o si? w jakiej? sakwie nale??cej do organizacji charytatywnej. Nie musimy od razu rozdawa? wszystkiego, co mamy, ale te? nie jeste?my do tego przywi?zani. Praktyczne urzeczywistnienie szczodro?ci nast?puje wówczas, gdy dostrzegamy, ?e ca?y nasz dobytek jest czym? z?o?onym i przemijaj?cym, i ?e nie mo?emy by? z nim wiecznie zwi?zani.

Zrozumienie Drugiej Piecz?ci – prawdy, ?e wszelkie emocje s? cierpieniem – sprawia, ?e za g?ównego winowajc? wszelkich nieszcz??? zaczynamy uwa?a? samolubne ego, które nie przynosi nic poza poczuciem ubóstwa. Wraz z brakiem przywi?zania do ego nie ma te? powodu, by lgn?? do posiadanych rzeczy. Chciwo?? nie stanowi ju? wi?cej problemu – szczodro?? staje si? aktem rado?ci.

Dzi?ki urzeczywistnieniu Trzeciej Piecz?ci – zrozumieniu, ?e nic nie istnieje bezwarunkowo – widzimy, ?e samo lgni?cie nie ma ?adnego sensu, poniewa? rzeczy, do których lgniemy, nie posiadaj? w?asnej trwa?ej natury. To troch? jak sen, w którym rozdajemy milion dolarów ludziom napotkanym na ulicy. Dzi?ki tym iluzorycznym pieni?dzom mo?emy by? nader hojni, jednocze?nie ?wietnie si? przy tym bawi?c. Szczodro?? oparta na tych trzech za?o?eniach sprawia, ?e przestajemy my?le? o celu. Nie chodzi tu o bicie rekordów w po?wi?ceniu, dzi?ki któremu zdob?dziemy uznanie lub lepsze odrodzenie.

Szczodro?? bez przyklejonej ceny, bez oczekiwa? i bez zobowi?za? pozwala nam dostrzec czwarty rodzaj pogl?du – prawd?, ?e wyzwolenie i o?wiecenie wykraczaj? poza poj?cia.

Je?li miar? szlachetnego post?powania, takiego jak szczodro??, s? standardy materialne, je?li my?limy wy??cznie o tym, jak bardzo mo?na poprawi? finansowe warunki innych, wówczas nigdy nie osi?gniemy doskona?o?ci. N?dza i potrzeby biednych nie maj? granic. Nawet potrzeby bogatych s? niezmierzone. W zasadzie ?adna z ludzkich potrzeb nie mo?e by? w pe?ni zaspokojona. Wed?ug Siddharthy miar? szczodro?ci powinien by? stopie? przywi?zania do tego, co jest ofiarowane innym, jak te? do idei „ja”, które co? ofiarowuje. Gdy ju? zdamy sobie spraw?, ?e ego i wszelkie rzeczy, które ono posiada, s? nietrwa?e i nie maj? prawdziwie istniej?cej natury, znika te? przywi?zanie. I to jest w?a?nie doskona?a szczodro??. Dlatego te? pierwsz? rzecz?, któr? zalecaj? buddyjskie sutry, jest praktyka szczodro?ci.

Karma, czysto?? i unikanie przemocy – g??bsze zrozumienie

Poj?cie karmy – niezaprzeczalny emblemat buddyzmu – równie? zawiera si? w tych Czterech Piecz?ciach. Gdy tylko przyczyny i warunki zejd? si? razem i nie ma na drodze do zamanifestowania si? rezultatów ?adnych przeszkód, pojawiaj? si? skutki. Skutek to karma. Gromadzona jest przez ?wiadomo?? – umys? albo ego. Je?li ego dzia?a pod wp?ywem agresji lub chciwo?ci, gromadzona jest negatywna karma. Gdy za? okre?lone dzia?anie wyp?ywa z mi?o?ci, tolerancji i z ?yczenia szcz??cia innym, gromadzona jest pozytywna karma.

Jednak zarówno motywacja, jak i dzia?ania z ich konsekwencjami maj? natur? snu, s? jak iluzja. Nirwana jest wyj?ciem poza wszelk? karm?, dobr? lub z??. Je?li dowolne dzia?anie uchodz?ce za dobre nie opiera si? na tych czterech pogl?dach, b?dzie ono wprawdzie s?uszne, jednak ostatecznie nie b?dzie mia?o wiele wspólnego ze ?cie?k? Siddharthy. Nakarmienie wszystkich g?odnych istot na ?wiecie jest wprawdzie dobrym uczynkiem, jednak przy braku tych czterech pogl?dów czyn ów nie poprowadzi nikogo do o?wiecenia. Równie dobrze ten szlachetny akt mo?e tylko wzmocni? czyje? ego.

Dzi?ki czterem omówionym prawdom buddy?ci mog? wykonywa? praktyki oczyszczaj?ce. Ktokolwiek czuje si? splamiony przez negatywn? karm?, s?aby, „grzeszny” i ponadto sfrustrowany na my?l, ?e owe przeszkody wci?? pi?trz? si? mu na drodze do urzeczywistnienia, mo?e si? pocieszy? tym, ?e s? one z?o?onymi zjawiskami – s? wi?c nietrwa?e i daj? si? oczy?ci?. Gdy z kolei brak nam umiej?tno?ci lub zas?ugi, rozumiemy, ?e brak zas?ugi równie? jest nietrwa?y i mo?na to zmieni? – zas?ug? mo?na gromadzi?, wykonuj?c pozytywne dzia?ania.

Z kolei buddyjska praktyka unikania przemocy nie polega na ci?g?ym uleganiu z u?miechem na ustach, nie oznacza te?, ?e stajemy si? przesadnie, sentymentalnie troskliwi. Fundamentaln? przyczyn? agresji jest obsesja na punkcie skrajnej idei, takiej jak sprawiedliwo?? czy moralno??. Taka fiksacja zwykle ma swe ?ród?o w dualistycznym postrzeganiu, w podziale na dobre i z?e, pi?kne i brzydkie, moralne i niemoralne. Sztywne przekonanie o w?asnej racji zabiera ca?? przestrze?, w której mog?aby si? pojawi? empatia i traci si? zdrowy ogl?d sytuacji. Dzi?ki zrozumieniu, ?e takie warto?ci i pogl?dy s? z?o?one i nietrwa?e, podobnie jak wyznaj?ca je osoba, mo?na powstrzyma? agresj?. Gdy nie ma ego ani lgni?cia do „ja”, nie ma te? powodu do stosowania przemocy. Widz?c, ?e nasi wrogowie s? pod silnym wp?ywem swej niewiedzy i agresji, ?e s? wi??niami w?asnych nawyków, ?atwiej nam wybaczy? ich irytuj?ce zachowanie – podobnie jak nie ma sensu z?o?ci? si?, gdy kto? umys?owo chory kieruje w nasz? stron? obel?ywe s?owa. Wykraczaj?c poza wiar? w skrajno?ci dualizmu, wykraczamy poza przyczyny przemocy.

Cztery Piecz?cie: wi???cy uk?ad

Z buddyjskiego punktu widzenia ka?de dzia?anie, które potwierdza owe cztery pogl?dy lub je umacnia, jest s?uszne. Nawet, zdawa?oby si?, czysto rytualne praktyki, takie jak palenie kadzide? czy ezoteryczne medytacje i mantry s?u?? lepszemu skupieniu naszej uwagi na jednej z tych prawd lub na nich wszystkich.

Cokolwiek zaprzecza owym czterem pogl?dom, cho?by zdawa?o si? pe?ne mi?o?ci i wspó?czucia, nie nale?y do buddyjskiej ?cie?ki. Nawet medytacja na pusto?? staje si? jedynie negacj?, czysto nihilistycznym przedsi?wzi?ciem, je?li nie jest zgodna z Czterema Piecz?ciami.

By u?atwi? porozumienie, mo?emy powiedzie?, ?e owe cztery pogl?dy stanowi? rdze? buddyzmu. Nazywamy je „prawdami”, gdy? s? to po prostu fakty. Nikt ich nie wymy?li?, nie s? te? mistycznym objawieniem Buddy. Nie nabra?y wa?no?ci dopiero po tym, jak Budda zacz?? naucza?. ?ycie zgodne z tymi zasadami nie jest ?adnym rytua?em ani kwesti? techniki. Nie nale?? do dziedziny moralno?ci ani do etyki, nie mo?na by? ich w?a?cicielem ani ich opatentowa?. Poniewa? w buddyzmie nie ma w kogo wierzy?, w?tpi? ani kogo zniewa?a? – nie ma te? „niewiernych” czy „blu?nierców”. Ktokolwiek jednak nie zna owych Czterech Piecz?ci lub nie ma do nich zaufania, uznawany jest przez buddystów za ignoranta, chocia? nie oznacza to jakiej? oceny moralnej. Tak jak naukowiec nie nazwa?by „blu?nierc?” tego, kto nie wierzy, ?e cz?owiek wyl?dowa? na Ksi??ycu albo my?li, ?e Ziemia jest p?askim plackiem, podobnie te? nie nazwiemy „blu?nierc?” tego, kto nie wierzy w prawdziwo?? Czterech Piecz?ci. Co wi?cej, gdyby udowodniono ich logiczn? niespójno??, albo ?e lgni?cie do „ja” nie jest faktycznie cierpieniem, lub ?e istniej? jakie? cz?stki zaprzeczaj?ce nietrwa?o?ci – wówczas sami buddy?ci ch?tnie wybraliby inn? drog?. Poszukujemy bowiem o?wiecenia, a to oznacza urzeczywistnienie prawdy. Jak dot?d jednak, przez tyle wieków, nie znalaz? si? ?aden dowód, który uniewa?ni?by Cztery Piecz?cie.

Je?li ignorujemy je i uwa?amy si? za buddystów wy??cznie przez wzgl?d na zami?owanie dla tej tradycji, nasze oddanie b?dzie powierzchowne. Zdaniem buddyjskich mistrzów, jakkolwiek by?my si? nie okre?lali – bez zaufania do Czterech Piecz?ci b?dziemy wci?? przebywa? w iluzorycznym ?wiecie, wierz?c w jego trwa?o?? i prawdziwo??. Cho? tymczasowo przekonanie takie sprzyja b?ogiej niewiedzy, ostatecznie zawsze jest przyczyn? osobistych problemów i zmartwie?. Wówczas ca?ymi dniami próbujemy si? ich pozby? lub je rozwi?za?. Ta ci?g?a potrzeba staje si? na?ogiem. Ile? to problemów rozwi?zali?my tylko po to, by zobaczy?, jak na ich miejscu wy?aniaj? si? nowe? Je?li taki bieg rzeczy nam odpowiada, nie ma powodu do narzeka?. Je?li jednak widzimy, ?e rozwi?zywanie problemów nie ma ko?ca, zaczynamy szuka? rozwi?zania wewn?trz nas. Chocia? buddyzm nie jest odpowiedzi? na tymczasowe bol?czki ?wiata i nierówno?ci spo?eczne, je?li zaczniemy szuka? i poczujemy jaki? zwi?zek z naukami Siddharthy, by? mo?e te cztery prawdy zaczn? do nas przemawia?. Powinni?my si? wówczas zastanowi?, czy nie pod??a? powa?nie za jego przyk?adem.

Bogactwo w?ród wyrzecze?

Jako zwolennicy Siddharthy nie musimy z konieczno?ci na?ladowa? wszystkich jego dzia?a? – nie musimy wymyka? si? po kryjomu z domu do pustelni, gdy nasza ?ona ?pi. Wielu ludzi my?li, ?e buddyzm oznacza wyrzeczenie – porzucenie domu, rodziny, pracy i pod??anie ?cie?k? ascezy. Ten obraz surowo?ci wiele zawdzi?cza szacunkowi, jaki ?ywi? buddy?ci dla w?drownych ?ebraków, o których wspomina si? w buddyjskich tekstach i naukach. Podobnie chrze?cijanie czcz? ?wi?tego Franciszka z Asy?u. Uderzaj?cy jest przecie? wizerunek Buddy w?druj?cego boso przez indyjskie królestwo Magadha ze sw? ?ebracz? misk?, podobnie jak wizerunek Milarepy po?ywiaj?cego si? w odludnej jaskini zup? z pokrzyw. Spokój, z jakim birma?ski mnich przyjmuje ja?mu?n?, jest urzekaj?cy dla naszej wyobra?ni.

Istnieje te? ca?kiem inny rodzaj zwolenników Buddy, jak cho?by król Asioka, który zsiad?szy ze swego rydwanu przyozdobionego per?ami i z?otem, wyrazi? ?yczenie rozprzestrzeniania nauk Buddy po ca?ym ?wiecie. Ukl?kn??, nabra? gar?? piasku i og?osi?, ?e zbuduje tyle stup, ile ziarenek piasku znajduje si? w jego d?oni. I dotrzyma? s?owa. Mo?na wi?c by? królem, kupcem, prostytutk?, narkomanem albo dyrektorem wielkiej korporacji i wci?? akceptowa? Cztery Piecz?cie. W gruncie rzeczy dla buddystów wa?ny jest nie tyle akt porzucenia ?wiata materialnego, co raczej umiej?tno?? dostrzegania i wyzbywania si? nawykowego lgni?cia do tego ?wiata i do idei „ja”.

Wraz ze zrozumieniem czterech pogl?dów nie musimy zaraz odrzuca? rzeczywisto?ci – zmieniamy raczej nasz stosunek do niej, przez co zmienia si? te? jej znaczenie. Fakt, ?e posiadamy mniej ni? inni, nie oznacza, ?e jeste?my bardziej moralni czy szlachetni. W istocie skromno?? mo?e by? swego rodzaju hipokryzj?. Gdy rozumiemy, ?e materialny ?wiat nie posiada ?adnej esencji i jest nietrwa?y, wyrzeczenie przestaje by? samoumartwianiem. Nie oznacza ju? ono, ?e jeste?my dla siebie surowi. Zmienia si? znaczenie terminu „po?wi?cenie”. Wraz z tym zrozumieniem wszystko staje si? wa?ne tyle co spluni?cie na ziemi?. Przecie? nie jest nam przykro z powodu utraconej ?liny. Porzucenie takiego sentymentalizmu jest ?cie?k? b?ogo?ci, ?cie?k? Zwyci?zcy. Gdy widzimy, ?e wyrzeczenie jest b?ogo?ci?, wszelkie historie o wielkich indyjskich praktykuj?cych, ksi??niczkach, ksi???tach i w?adcach, którzy swego czasu sami wyrzekli si? ?ycia pa?acowego, nie wydaj? si? ju? tak obce.

Umi?owanie prawdy i tych, którzy jej poszukuj?, jest wielowiekow? tradycj? w takich krajach jak Indie. Nawet dzi?, zamiast patrze? z góry na ludzi, którzy id? drog? wyrzeczenia, spo?ecze?stwo indyjskie obdarza ich takim samym szacunkiem, jakim na Zachodzie obdarzamy profesorów Harvardu czy Yale. I cho? tradycja ta zanika w dzisiejszych czasach, w których dominuje korporacyjny sposób my?lenia, wci?? mo?na spotka? w Indiach nagich, pokrytych py?em sadhów, którzy porzucili sprawnie dzia?aj?cy system prawny, by prowadzi? ?ycie w?drownych ?ebraków. Dostaj? g?siej skórki na sam? my?l, jak spo?ecze?stwo indyjskie szanuje tych ludzi, zamiast ich przegoni? niczym haniebnych ?ebraków czy wypleni? jak jak?? zaraz?. Ju? ich widz? w Hotelu Marriott w Hong Kongu! Ciekawe jak by si? czuli na widok tych zakurzonych sadhów chi?scy nuworysze, desperacko powielaj?cy zachodnie wzorce? Który portier otworzy?by im drzwi? Albo ciekawe, jak zareagowa?aby recepcjonistka Hotelu Bel-Air w Los Angeles? Zamiast czci? prawd? i sadhów, w dzisiejszych czasach czci si? bilboardy i liposukcj?.

Wst?pienie na drog? m?dro?ci, porzucenie wypaczonej moralno?ci

Czytaj?c te s?owa, mo?emy sobie pomy?le?: „Przecie? ja jestem hojny i niezbyt przywi?zany do moich rzeczy”. I cho? prawdopodobnie nie jeste?my sknerami, to jednak gdy przy tej ca?ej naszej szczodro?ci kto? pewnego dnia w pracy zabiera nasz ulubiony o?ówek, zapewne chcemy mu ze z?o?ci urwa? uszy. Albo te? wszystkiego nam si? odechciewa, gdy kto? pyta: „Czy to wszystko, co potrafisz z siebie da??” Z chwil?, gdy co? podarowujemy, ?apiemy si? w sid?a „szczodro?ci”. Przywi?zujemy si? do tego, co mo?emy w rezultacie otrzyma? – je?li nie dobre przysz?e odrodzenie, to przynajmniej uznanie w tym ?yciu albo chocia? jak?? tabliczk? pami?tkow? na ?cianie. Spotka?em te? wielu ludzi, którzy uwa?aj? si? za hojnych, gdy? dali pieni?dze jakiemu? muzeum albo w?asnym dzieciom, od których potem przez ca?e ?ycie oczekuj? lojalno?ci.

Podobnie jest z moralno?ci? – je?li nie towarzysz? jej cztery pogl?dy, mo?e ulec wypaczeniu. Moralno?? wzmacnia ego, sprawiaj?c, ?e stajemy si? puryta?scy i zaczynamy os?dza? innych, których moralno?? jest ró?na od naszej. Maj?c obsesj? na punkcie naszej w?asnej wersji moralno?ci, patrzymy na innych z góry i narzucamy im nasz? etyk?, nawet je?li oznacza to odbieranie im wolno?ci. Wielki uczony i ?wi?ty indyjski Szantidewa, który sam jako ksi??? porzuci? królestwo, naucza?, ?e nie mo?na unikn?? wszystkiego, co negatywne. Je?li jednak potrafimy zastosowa? cho? jeden spo?ród czterech pogl?dów, uchroni nas to przed niemoralnym post?powaniem. Je?li s?dzimy, ?e ca?y ?wiat Zachodu jest w jaki? sposób diabelski i niemoralny, nie ma szansy, ?eby uda?o si? go podbi? i uleczy?. Je?li jednak mamy wewn?trzn? tolerancj?, samo to jest ju? w pewnym sensie podbojem. Nie sposób te? wyg?adzi? ca?ej Ziemi, tak by da?o si? po niej chodzi? bosymi stopami – wystarczy jednak za?o?y? buty, by uchroni? si? przed tward? i nieprzyjemn? powierzchni?.

Je?li potrafimy zrozumie? cztery pogl?dy nie tylko intelektualnie, ale tak?e zaczynamy ich do?wiadcza?, uwalniamy si? od fiksacji na tym, co iluzoryczne. T? wolno?? nazywamy m?dro?ci?. Buddy?ci czcz? m?dro?? ponad wszystko. Wykracza ona poza moralno?? i mi?o??, poza zdrowy rozs?dek, tolerancj? czy wegetarianizm. Nie jest jakim? boskim duchem, którego poszukujemy na zewn?trz nas samych. Budzimy j? w sobie, s?uchaj?c najpierw nauk dotycz?cych Czterech Piecz?ci. Nie uznajemy ich po prostu za prawdziwe, ale analizujemy je i kontemplujemy. Gdy widzimy, ?e ta droga usunie cho? cz??? naszego pomieszania i przyniesie jak?? ulg?, wówczas mo?emy skorzysta? z m?dro?ci.

Jedna z najstarszych buddyjskich metod nauczania polega na tym, ?e mistrz daje swym uczniom ko?? i nakazuje im kontemplowa? jej pochodzenie. Dzi?ki namys?owi uczniowie ostatecznie dostrzegaj?, ?e ko?? jest ko?cowym rezultatem narodzin, narodziny s? ko?cowym rezultatem karmicznego powstawania, ono za? jest wynikiem po??dania itd. G??boko przekonani o prawid?ach, jakimi rz?dz? si? przyczyny, warunki i skutki, uczniowie zaczynaj? wykorzystywa? t? ?wiadomo?? zawsze i wsz?dzie. To w?a?nie nazywamy medytacj?. Ludzi, od których mamy t? wiedz? i zrozumienie szanujemy jako mistrzów. Maj?c tak g??bokie urzeczywistnienie, mogliby wprawdzie ?y? sobie szcz??liwie na odludziu, jednak pozostaj? w?ród nas, by wyja?nia? ów pogl?d tym, którzy wci?? b??dz?. Poniewa? wiedza ta uwalnia nas od wielu niepotrzebnych trudno?ci, jeste?my naturalnie wdzi?czni tym, którzy udzielaj? wyja?nie?. Jako buddy?ci sk?adamy wi?c ho?d nauczycielowi.

Kiedy ju? akceptujemy buddyjski pogl?d na poziomie intelektualnym, mo?emy stosowa? metody pog??biaj?ce nasze bezpo?rednie zrozumienie i urzeczywistnienie. Innymi s?owy, mo?emy u?y? wszelkich technik czy praktyk, które pomog? nam przekszta?ci? nawykowe postrzeganie rzeczy jako trwa?ych w nawykowe postrzeganie ich jako byty z?o?one, wspó?zale?ne i przemijaj?ce. Na tym polega prawdziwa buddyjska praktyka i medytacja, a nie jedynie na siedzeniu bez ruchu jak przycisk do papieru.

Cho? nie jest nam obca ?wiadomo??, ?e umrzemy, najzwyklejszy komplement mo?e nas od niej odwie??. Kto? wyra?a podziw dla naszych pi?knych d?oni i wnet okazuje si?, ?e szukamy jakiego? sposobu, by nasze d?onie ju? na zawsze pozosta?y pi?kne. Czujemy nagle, ?e mogliby?my co? straci?. ?yjemy w czasach, gdzie coraz cz??ciej bombarduj? nas nowe rzeczy, które mo?emy zyska? lub straci?. Bardziej ni? kiedykolwiek potrzebujemy metod, które przypomn? nam o buddyjskim pogl?dzie i pomog? uczyni? go czym? naturalnym, je?li nie przez ogolenie g?owy i udanie si? do jaskini, to cho?by poprzez powieszenie kawa?ka ludzkiej ko?ci na lusterku wstecznym w samochodzie.

W po??czeniu z tymi metodami moralno?? i etyka zaczynaj? by? przydatne. Cho? w buddyzmie odgrywaj? raczej drugorz?dn? rol?, s? istotne, o ile zbli?aj? nas do prawdy. Je?li jednak dane post?powanie wydaje si? pozytywne i zdrowe, ale oddala nas od Czterech Piecz?ci, powinni?my – zdaniem Siddharthy – trzyma? si? od tego zachowania z daleka.

Herbata i fili?anka: m?dro?? w ramach kultury

Cztery Piecz?cie przypominaj? herbat?, podczas gdy wszelkie ?rodki s?u??ce urzeczywistnieniu tych prawd: praktyki, ceremonie, tradycje czy kulturowe ozdobniki s? jak fili?anka. Wszelkie umiej?tno?ci i metody s? w pewnym sensie namacalne i daj? si? obserwowa?, prawda za? taka nie jest. Ca?a sztuka polega na tym, by nie ulec nadmiernemu wp?ywowi owej fili?anki. Ludzie wol? siedzie? nieruchomo na poduszce w jakim? cichym miejscu ni? zastanawia? si?, co przyjdzie jako pierwsze – jutro czy nast?pne ?ycie. Podczas gdy zewn?trzne praktyki daj? si? obserwowa? i umys? z ?atwo?ci? klasyfikuje je jako „buddyzm”, poj?cie: „wszelkie z?o?one zjawiska s? nietrwa?e” wymyka si? bezpo?redniej percepcji i trudno je przydzieli? do jakiej? okre?lonej kategorii. Jak na ironi?, ?wiadectwa przemijalno?ci znajduj? si? wsz?dzie doko?a, jednak nie wydaj? nam si? tak oczywiste.

Istota buddyzmu wykracza poza kultur?. Ró?ne kultury go praktykuj? i wykorzystuj? swoje w?asne tradycje jako fili?ank? przechowuj?c? nauki. Je?li te kulturowe nalecia?o?ci pomagaj? istotom nie wyrz?dzaj?c im szkody, a ponadto nie stoj? w sprzeczno?ci z Czterema Piecz?ciami – Siddhartha by je popiera?.

Na przestrzeni wieków powsta?o wiele rodzajów fili?anek. Bez wzgl?du jednak na to, jak dobrze spe?niaj? sw? funkcj? i jak dobra kryje si? za nimi motywacja, b?d? jedynie przeszkod?, je?li zapomnimy o herbacie, która jest w nich zawarta. Mimo ?e s?u?? przekazywaniu prawdy, zwykle skupiamy si? raczej na ?rodkach ni? na rezultacie. Ludzie chodz? wi?c z pustymi fili?ankami w r?ku lub zapominaj? o wypiciu herbaty. Ceremonie i barwy praktyk buddyjskich maj? dla nas, jako istot ludzkich, niezwyk?y urok, a przynajmniej potrafi? rozprasza? nasz? uwag?. Kadzid?a i ?wiece s? czym? egzotycznym i poci?gaj?cym w przeciwie?stwie do nietrwa?o?ci i wolno?ci od ego. Siddhartha twierdzi? jednak, ?e najlepsz? metod? religijnego kultu jest pami?? o nietrwa?o?ci, o cierpieniu powodowanym przez emocje, o tym, ?e zjawiska nie posiadaj? immanentnego istnienia, oraz ?e nirwana wykracza poza wszelkie poj?cia.

S?ysza?em, ?e dzi?, kiedy buddyzm rozwija si? na Zachodzie, ludzie zmieniaj? nauki buddyjskie tak, by odpowiada?y zachodniemu sposobowi my?lenia. Je?li w ogóle co? wymaga?oby takiego dostosowania to tylko rytua?y i symbole, nie za? sama prawda. Budda naucza?, ?e jego przedmiot i metody powinny by? dostosowane do miejsca i czasu. Jednak Czterech Piecz?ci nie trzeba uaktualnia? ani modyfikowa? (zreszt? i tak nie da?oby si? tego zrobi?). Mo?na zmieni? fili?ank?, ale herbata wci?? pozostanie czysta. Zasada mówi?ca, ?e „wszelkie z?o?one rzeczy s? nietrwa?e” wci?? obowi?zuje, cho? ma ponad 2500 lat i przeby?a 40,781,035 stóp od drzewa Bodhi w ?rodkowych Indiach do Times Square w Nowym Jorku. Nietrwa?o?? pozostaje nietrwa?o?ci? równie? na Times Square. Nie sposób nagi?? tych czterech zasad – czynniki spo?eczne czy kulturowe nie stanowi? tu wyj?tku.

Rozwijanie równowagi

Od?ó?my na chwil? g??bokie prawdy na bok – w dzisiejszych czasach lekcewa?y si? nawet najbardziej oczywiste i praktyczne z nich. Jeste?my jak ma?py w lesie, które robi? na ga??zie, na których same mieszkaj?. Ka?dego dnia s?yszymy ludzi komentuj?cych sytuacj? ekonomiczn?, którzy nie widz? zwi?zku mi?dzy recesj? a chciwo?ci?. Przez chciwo??, zazdro?? i dum? ekonomia nigdy nie b?dzie na tyle silna, by zapewni? ka?demu niezb?dne ?rodki do ?ycia. Nasz w?asny dom, Ziemia, jest coraz bardziej zanieczyszczony. Znam ludzi, którzy pot?piaj? staro?ytnych w?adców, cesarzy i staro?ytne religie jako ?ród?o wszelkiego z?a. Ale nowoczesna cywilizacja nie dokona?a niczego lepszego – je?li ju? co? zrobi?a, to tylko zaszkodzi?a. Có? lepszego przyniós? nowoczesny ?wiat? G?ównym skutkiem nauki i technologii jest szybsze wyniszczanie planety. Wielu naukowców jest przekonanych, ?e wszystkie ?yj?ce gatunki wraz z systemami wspomagaj?cymi ich ?ycie na Ziemi s? ju? na wymarciu.

Nadszed? czas, by nowocze?ni ludzie – tacy jak my – zastanowili si? troch? nad sprawami duchowymi, nawet je?li nie mamy czasu, by usi??? na poduszce, nawet je?li odpycha nas widok ró?a?ców wokó? szyi i kr?puje ujawnianie naszych religijnych sk?onno?ci przed przyjació?mi. Refleksja nad nietrwa?? natur? wszelkich naszych do?wiadcze? oraz nad przykrym wp?ywem przywi?zania do ego przynosi spokój i równowag? – je?li nie ca?emu ?wiatu, to przynajmniej naszemu najbli?szemu otoczeniu.


?ród?o: magazyn "Shambala Sun", t?umaczenie: Bart?omiej M?czy?ski




buddyzm

buddyzm - facebook - cybersangha
buddyzm
Polityka prywatno?ci portalu
buddyjskiego "CyberSangha"


buddyzm
Sprawd? najch?tniej czytane teksty »
buddyzm

buddyzm
Zarejestruj si?, by otrzymywa? newsletter »
buddyzm

buddyzm
"Cyber Sangha" obejmuje swoim patronatem medialnym ciekawe ksi??ki i imprezy zwi?zane z buddyzmem.
» szczegó?y
buddyzm

buddyzmZnajd? w "Cyber Sandze"

buddyzm

buddyzm
Darowizna
dla "Cyber Sanghi"

buddyzm

Budda

Oby wszystkie istoty osi gn y szcz cie i przyczyn szcz cia.

Oby by y wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie by y oddzielone od prawdziwego szcz cia - wolno ci od cierpienia.

Oby spoczywa y w wielkiej r wno ci, wolnej od przywi zania i niech ci.

Magazyn DIAMENTOWA DROGA

Portal Budda.pl

Fundacja Theravada Polska

Biblioteczka Buddyjska

Wydawnictwo A - buddyzm, filozofia, religioznawstwo

Ksi?garnia KARMAPA FOUNDATION

Serwis Buddyzm Wprost

Sasana.pl - Theravada

Medytacja w wi?zieniach






Fundacja Rogaty Budda

buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm :: www.buddyzm.edu.pl :: buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm przewin strone do gory

Strona g wna || Czytelnia || Magazyn || Wprowadzenie do buddyzmu || Czym jest medytacja?
Nowo ci wydawnicze || Zadaj pytanie || Biblioteczka || Download || Wydarzenia
Katalog WWW || Polityka prywatno ci || Cennik reklam || O serwisie || Zaloguj si || Szukaj
opcje zaawansowanego szukania napisz do nas wydrukuj strone buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm

Buddyzm w Polsce

www.buddyzm.edu.pl

om mani peme hung

Buddyjski Portal "Cyber Sangha"
w Internecie od 1997 roku.
buddyzm - CyberSangha - buddyzm