Komentarz do artyku?u Roberta Stefanickiego "Wi??niowie Shangri-La".
W 12/2009 numerze „Tygodnika Powszechnego” ukaza? si? bardzo interesuj?cy artyku? autorstwa pana Roberta Stefanickiego p.t. „Wi??niowie Shangri - La” poruszaj?cy kwesti? Tybetu, jego kultury, religii, statusu politycznego oraz recepcji na Zachodzie. W wielu punktach ?mia?o mo?na zgodzi? si? z tezami autora, jednak w pewnych kwestiach, szczególnie tych zwi?zanych z samym buddyzmem, wydaje si?, ?e autor stawia fa?szywe oceny, zapewne z powodu niewystarczaj?cej liczby informacji, jakimi dysponowa?. Do tych punktów chcia?bym si? poni?ej odnie??.
cyt. Robert Stefanicki: Pod wp?ywem New Age tybeta?skie elity w Indiach nada?y buddyzmowi wizerunek „religii ?wiatowej”.
Przekaz buddyzmu od samego pocz?tku by? z za?o?enia uniwersalistyczny, dotycz?cy istoty cz?owieka, jego ?yciowej kondycji, a nie lokalnych religijnych wierze?. Pozwol? sobie zacytowa? w tym miejscu fragment Vinaya-pitaka, jednego ze zbiorów pierwotnych nauk Buddy Siakjamuniego. Cytat ten mo?na znale?? m.in. w wydanym przez Zgromadzenie Ksi??y Werbistów kieszonkowym kalendarzyku na rok 1987:
Musicie otworzy? oczy i skierowa? je na siebie. I je?eli nauki moje was przekonuj?, musicie przez nie osi?gn?? rozwi?zanie. Id?cie tedy, dla po?ytku wielu, dla dobra ludzko?ci, ze wspó?czucia dla ?wiata.
cyt. Robert Stefanicki: Z nauk i rytua?ów wypreparowano mi?o?? i wspó?czucie,
Nauki o mi?o?ci i wspó?czuciu stanowi? fundament tak zwanej ?cie?ki bodhisattwy, czyli buddyzmu Wielkiej Drogi i Diamentowej Drogi, które to tradycje s? przekazywane przez tybeta?skich nauczycieli, zarówno starego, jak i m?odego pokolenia. Stanowi? one równie? istotn? cz??? nauk przekazywanych w szko?ach buddyzmu po?udniowego, Therawada. Mo?na spotka? si? z nimi ju? w pismach pierwotnego buddyzmu (np. Metta-sutta) i by?y sukcesywnie rozwijane przez wielu kolejnych nauczycieli. Nauk tych udziela równie? pierwsze pokolenie mistrzów buddyjskich pochodz?cych z Zachodu. Je?eli autor spotka? si? z jakim? zespo?em duchowych nauk, z których „wypreparowano mi?o?? i wspó?czucie”, to r?cz?, ?e nie spotka? si? z buddyzmem, b?d? nie mia? okazji zapozna? si? ze wszystkimi naukami przekazywanymi w ramach takiego systemu.
cyt. Robert Stefanicki: do?o?ono gar?? humanizmu, odsuwaj?c na bok wi?kszo?? „przes?dów”.
Buddyzm wzbogacony o zachodni? my?l humanistyczn? i uwolniony od lokalnych azjatyckich wierze? wiele na tym zyska?, staj?c si? czym? bardziej zrozumia?ym dla ludzi wychowanych w zachodniej kulturze. Wydaje si?, ?e w powy?szym punkcie zgadzam si? z autorem artyku?u, który jednak kontynuuje:
cyt. Robert Stefanicki: Na wyschni?tej ziemi duchowo?ci zachodniej tak zreformowana religia, ?atwo przyswajalna i daj?ca szybkie rozwi?zania, by?a jak o?ywczy deszcz.
Tutaj ju? trudno jest mi si? zgodzi? co do ?atwej przyswajalno?ci i szybkich rozwi?za? oferowanych przez buddyzm. Gdyby tak by?o, odsetek buddystów na Zachodzie musia?by by? znacznie wi?kszy, ni? jest. Jednak z pewno?ci? dla wielu ludzi spotkanie z Dharm? Buddy by?o takim o?ywiaj?cym i budz?cym do duchowej praktyki deszczem.
cyt. Robert Stefanicki: Tyle ?e po drodze zatraci? si? prawdziwy obraz buddyzmu tybeta?skiego. Dla mieszka?ców Tybetu religia to nie filozofia, lecz (czy nam si? to podoba, czy nie) bicie pok?onów, kr?cenie m?ynkami, odmawianie mantr i sk?adanie ofiar.
Sprowadzanie praktyki buddyjskiej jedynie do jej zewn?trznych, dewocyjnych przejawów jest b??dem. Wspomnia? o tym XIV Dalajlama w ksi??ce „Przebudzanie umys?u, roz?wietlanie serca”:
Bardzo dobrze, ?e na ?wiecie ci?gle wzrasta zainteresowanie buddyzmem, ale wa?niejsza jest wiedza o tym, czym buddyzm jest naprawd?. Dopóki nie zrozumiemy istoty i prawdziwego znaczenia nauk Buddy, ka?dy wysi?ek zmierzaj?cy do ich zachowania, odnowy i propagowania b?dzie daremny. (...) My?lenie, ?e zmiana ubrania, mówienie modlitw czy wykonywanie pok?onów to ca?a praktyka Dharmy, jest b??dne.
oraz podczas swojego wyst?pienia w San Francisco w listopadzie 2005 r.:
Aby sta? si? buddyst? XXI wieku, nale?y nie tylko praktykowa? fizyczne i s?owne aspekty Dharmy, takie jak powtarzanie mantr czy robienie pok?onów, lecz aktywnie zastanawia? si?, co oznacza bycie buddyst? we wspó?czesnym ?wiecie. Wa?niejszy, cho? równie? bardziej trudny, jest wysi?ek zmierzaj?cy do przemiany umys?u.
cyt. Robert Stefanicki: Kiedy buddyzm tybeta?ski wydosta? si? poza ?rodowiska tybeta?skie, Dalajlama utraci? kontrol? nad jego ewolucj?.
Dalajlamowie nigdy nie kierowali arbitralnie ewolucj? buddyzmu tybeta?skiego. Buddyzm tybeta?ski to cztery g?ówne szko?y wywodz?ce si? od Buddy Siakjamuniego: Njingma, Kagju, Sakja i Gelug oraz szko?a buddyzmu Jungdrung Bon, wywodz?ca si? od Buddy Tonpy Szienraba. Szko?y te s? cia?ami autonomicznymi, niezale?nymi od siebie, a jednocze?nie same dziel? si? na mniejsze linie przekazu, których charakter, kierunek rozwoju i ewolucja sposobów przekazywania nauk nigdy nie zale?a?y od decyzji pojedynczego cz?owieka, cho?by i sprawuj?cego urz?d w?adcy Tybetu Centralnego. Kierunki te zale?a?y od dzia?a? zwierzchników poszczególnych szkó?, od ich w?asnych wizji, które pragn?li realizowa?. Dobrze wida? to na przyk?adzie XVI Karmapy, zwierzchnika linii Karma Kagju, który ró?nym lamom powierza? odmienne zadania zwi?zane z przenoszeniem i utrzymaniem nauk Kagju poza Tybetem, co przyczyni?o si? do wielkiego zró?nicowania tej szko?y na Zachodzie.
cyt. Robert Stefanicki: Problem le?a? nie tylko w swobodzie obyczajów, ale te? w braku kwalifikacji nauczycieli i ich lu?nym podej?ciu do doktryny, jak? podj?li si? propagowa?. Jeden z najpopularniejszych obecnie zachodnich lamów (nazwijmy go McLam?), który uruchomi? pr??n? sie? o?rodków buddyzmu tybeta?skiego na ?wiecie,
Trudno mi dociec, dlaczego autor tak kryguje si? przed podaniem imienia i nazwiska owego "McLamy", skoro z podanych w artykule informacji wi?kszo?? osób interesuj?cych si? buddyzmem bez problemu domy?li si?, ?e chodzi o pochodz?cego z Danii lam? Olego Nydahla, który podró?uj?c nieustannie od blisko 40 lat, za?o?y? ponad 600 ?wieckich o?rodków buddyjskich w Europie, obu Amerykach, na Antypodach, Bliskim Wschodzie i w Rosji. Takie puszczanie oka (nie za bardzo wiadomo do kogo), zamiast pisanie wprost, wydaje si? tutaj raczej dziwacznym zabiegiem...
cyt. Robert Stefanicki: [McLama] otwarcie g?osi, ?e nauki trzeba uwolni? od „etnicznego i monastycznego baga?u”.
Z podobnym stanowiskiem mo?na spotka? si? równie? w?ród wielu lamów tybeta?skich z ró?nych szkó?, ??cznie z samym XIV Dalajlam?, o czym mo?na dowiedzie? si? np. z poni?szego fragmentu wyk?adu Dalajlamy, w którym zauwa?a:
Trzeba by? ?wiadomym, ?e buddyzm w formie praktykowanej przez Tybeta?czyków uleg? wp?ywowi kultury tybeta?skiej - by?oby wi?c b??dem praktykowanie buddyzmu, którego formy w?a?ciwe s? tej konkretnej kulturze (...) Gdyby?cie próbowali ca?kowicie "stybetanizowa?" swoj? praktyk?, z czasem mog?yby pojawi? si? trudno?ci, poniewa? taki system nie by?by w pe?ni zgodny z waszym umys?em i móg?by utrudnia? wzajemne relacje ze spo?ecze?stwem (...) Zamiast skupia? si? na na?ladowaniu takich kulturowych form, powinni?cie pozosta? przy w?asnych formach kultury i stosowa? nauki Buddy, o ile znajdziecie w nich co? u?ytecznego i skutecznego. Pracujcie nadal w swoich zawodach, jako cz?onkowie swoich spo?eczno?ci.
Wybitny mistrz dzogczen Namkhai Norbu Rinpocze, zwi?zany ze szko?ami Bon, Njingma, Kagju i Sakja, mówi:
Do prawdziwego znaczenia nauk nale?y dochodzi? poprzez w?asn? kultur?, w przeciwnym razie mo?e si? pojawi? konflikt mi?dzy zewn?trzn? form? danej tradycji religijnej a istot? jej przes?ania (...) Cz?owiek Zachodu, który chce praktykowa? tybeta?skie nauki, wcale nie musi si? przeobra?a? w Tybeta?czyka. Wr?cz przeciwnie, musi umie? po??czy? te nauki ze sw? w?asn? kultur?, by je potem przekazywa? w jej esencjonalnej formie innym ludziom Zachodu (...) Istotne jest to, w jakim stopniu dana kultura sprzyja rozwojowi wewn?trznemu jednostki. Dlatego przenoszenie zasad i obyczajów danej kultury w obce jej ?rodowisko nie mo?e przynie?? korzy?ci.
XIV Szamar Rinpocze, jeden ze zwierzchników szko?y Karma Kagju, wyja?nia pokrótce, dlaczego na Zachodzie buddy?ci powinni zrezygnowa? z tradycyjnego systemu klasztornego, jaki panowa? w Tybecie:
Niektórzy z praktykuj?cych na Zachodzie mówi?, ?e w buddyzmie tybeta?skim zawarta jest zarówno tradycja tybeta?ska jak i w?a?ciwa praktyka Dharmy, cz?sto jednak nie potrafi? odró?ni? od siebie tych dwóch rzeczy. Jest bardzo wa?ne, ?eby wiedzie? na czym te ró?nice polegaj? (...) My?licie, ?e system klasztorny ma co? wspólnego z osi?gni?ciem o?wiecenia (...) Sk?d w ogóle si? to wzi??o?
A Tenzin Wangjal Rinpocze, ceniony wspó?czesny mistrz ze szko?y Jungdrung Bon, twierdzi:
Rezygnacja z codziennego, zwyk?ego ?ycia i po?wi?cenie si? formalnej medytacji jest jednym ze sposobów podj?cia praktyki Dharmy. Zrobi?o tak wielu joginów, którzy udawali si? w odludne miejsca, oraz mnichów i mniszek, prowadz?cych proste, klasztorne ?ycie (...) Jednak dla wi?kszo?ci z nas na Zachodzie taki krok jest zbyt trudny. Robi?c tak, mogliby?my zaszkodzi? naszym rodzinom i tym, których kochamy. Nie mamy wi?c wyboru i wprowadzamy Dharm? do naszego codziennego ?ycia, co tak naprawd? ma tak? sam? warto?? jak praktyka joginów i mnichów.
Z wypowiedziami utrzymanymi w podobnym duchu mo?na spotka? si? nie tylko w?ród nauczycieli buddyzmu tybeta?skiego. Pochodz?cy z Wietnamu, jeden z najbardziej znanych na ?wiecie nauczycieli buddyjskich, Thich Nhat Hanh, przekonuje:
Wierz?, ?e spotkanie buddyzmu ze ?wiatem Zachodu zaowocuje czym? bardzo ekscytuj?cym i wa?nym. Spo?ecze?stwo zachodnie reprezentuje pewne warto?ci, takiej jak naukowe widzenie ?wiata, duch swobodnej dociekliwo?ci czy demokracja. Je?li buddyzm po??czy si? z tymi warto?ciami, ludzko?? zyska co? ca?kiem nowego i ogromnie fascynujacego (...) Nie istnieje jeden jedyny buddyzm. Ma on wiele szkó?. Ilekro? wkracza do jakiego? kraju, kraj ten przyjmuje jego nauk? w nowej, dotychczas nieznanej postaci. Kiedy po raz pierwszy odwiedzi?em tutejsze wspólnoty buddyjskie, poprosi?em jednego z przyjació?, ?eby mi pokaza? swojego Budd?, czyli Budd? ameryka?skiego. By? zaskoczony moj? pro?b?, bo my?la?, ?e Budda jest uniwersalny. Tymczasem Chi?czycy maj? Budd? chi?skiego, Tybeta?czycy - tybeta?skiego, a i nauki ka?dego z nich ró?ni? si? od innych nauk buddyjskich. Buddyzm nauczany w waszym kraju rózni si? od nauk buddyjskich wyk?adanych gdzie indziej. Je?eli buddyzm ma by? buddyzmem, musi pasowa? do mentalno?ci i kultury spo?ecze?stwa, któremu s?u?y (...) Wed?ug mnie mo?na czerpa? nauk? z innych tradycji buddyjskich, trzeba jednak ukszta?towa? w?asn? odmian? buddyzmu. Wierz?, ?e dzi?ki ?arliwej praktyce stworzycie niebawem swój w?asny buddyzm.
Japo?czyk Rosi Taizan Maezumi zach?ca? swoich uczniów:
Posmakujcie tyle, ile potraficie. Po?knijcie to, co wam potrzebne, a reszt? wyplujcie.
A Rosi Kosho Uchiyama podkre?la?:
Buddyzm [w Japonii] prze?ywa zastój, poniewa? mnisi i uczeni jedynie wyk?adaj? buddyjskie pisma. Nie wyprodukowano sutr naszych czasów. Przez kilka wieków, w czasach bliskich Chrystusa, obszerne pisma buddyzmu mahajany by?y tworzone przez "ludzi zazen". Przyczynili si? oni do powstania ?ywej buddyjskiej nauki. Chcia?bym, ?eby równie? teraz nast?pi? nowy wiek tworzenia mahajanistycznych tekstów.
cyt. Robert Stefanicki: [McLama] Rozsta? si? ze swym wybitnym, wiekowym nauczycielem tybeta?skim, któremu wcze?niej przez lata organizowa? pobyty na Zachodzie, t?umacz?c, ?e ten prezentowa? wizj? „zagorza?ego tradycjonalisty” i „narzuca? ci??kie, klasztorne zasady pocz?tkuj?cym buddystom”.
Autor ma tutaj zapewne na my?li Kalu Rinpocze, zwierzchnika szko?y Szangpa Kagju i jednego z pierwszych nauczycieli lamy Olego Nydahla. Wypada?oby uzupe?ni? powy?sz? informacj? podaj?c szersze t?o wydarze?.
Te wykorzystania i wypaczenia seksualne tak naprawd? potwierdzaj? tylko pocz?tkowy wgl?d i zamys? tantry, jakim by?o to, ?e je?li nie pracowa?o si? bezpo?rednio z seksualno?ci?, je?li tylko chcia?o si? j? st?amsi? lub zignorowa? bez próby zg??bienia jej, nie mo?na osi?gn?? o?wiecenia. Te sprawy nie rozwi??? si? same z siebie. A tak?e nie rozpuszcz? si? same z siebie w przypadku ?ycia w celibacie.
Nale?y podkre?li?, ?e lama Ole Nydahl uwa?a Kalu Rinpocze za jednego ze swoich najwa?niejszych mistrzów i podstawowe ?ród?o nauk, na którego ustnym przekazie sam si? opiera. Wyra?a si? o nim z szacunkiem, jako o swoim nauczycielu, niezale?nie od ró?nicy zda? w kwestii stylu i kierunku rozwoju buddyzmu na Zachodzie.
cyt. Robert Stefanicki: Recepta McLamy na zdobywanie popularno?ci przez – jak mówi – „dostosowanie ca?ego systemu do zachodniego ?wiata” jest skuteczna.
W pracy, jak? wykonuje lama Ole Nydahl, nie chodzi o zdobywanie osobistej popularno?ci, lecz o przekazanie jak najwi?kszej liczbie ludzi takich nauk, których praktykowanie pomo?e im w osobistym rozwoju oraz o zainspirowanie ich do takiej pracy nad sob?. Budda nie tylko przekaza? liczne zró?nicowane nauki i filozoficzne perspektywy dostosowane do sk?onno?ci ró?nych ludzi. Równie? sam buddyzm, dzi?ki wielu nauczycielom otwartym na potrzeby i uwarunkowania swoich uczniów, przez ponad 2500 lat dopasowuje si? do odmiennych kultur. Nie ma powodu, dla którego proces ten mia?by si? nagle zatrzyma? – wa?ne jest jednak, aby odbywa? si? pod okiem wykwalifikowanych mistrzów buddyjskich, takich jak m.in. lama Ole Nydahl.
cyt. Robert Stefanicki: McLama stoi za jedn? z najpowa?niejszych schizm, odk?d popar? innego ni? Dalajlama kandydata na karmap?
Zapewne autor nie zna dok?adnej chronologii wydarze? zwi?zanych z podzia?em w szkole Karma Kagju, st?d powy?sza b??dna informacja. Do podzia?u dosz?o, zanim jeszcze lama Ole Nydahl popar? XVII Karmap? Taje Dord?e wskazanego przez XIV Szamara Rinpocze, drugiego po Karmapie lamie w szkole Karma Kagju.
cyt. Robert Stefanicki: Gdyby Watykan uzna?, ?e mo?na sobie wybra? do przestrzegania pi?? z dziesi?ciu przykaza?, liczba praktykuj?cych te? pewnie by wzros?a.
Wydaje si?, ?e wyobra?enia autora na temat buddyzmu tybeta?skiego zanadto osadzone s? w ramach poj?ciowych religii, jak? prawdopodobnie zna najlepiej, czyli katolicyzmu. A przecie? s? to dwa zupe?nie odmienne systemy, nie tylko pod wzgl?dem doktryny i praktyki religijnej, ale te? organizacji, stosunków wewn?trznych, wreszcie historii i cywilizacyjnego zaplecza... Nie ma mo?liwo?ci prostego prze?o?enia jednego systemu na drugi, a upraszczaj?ce i powierzchowne analogie podobne do tej, jak? autor przedstawi? powy?ej, zawsze b?d? prowadzi?y do fa?szywych wniosków, szczególnie je?li posiada si? niewielk? wiedz? na temat buddyzmu, co jeszcze bardziej utrudnia jego zrozumienie i trafn? ocen?.
Jaros?aw Wierny
Tybeta?czycy przebywaj?cy na uchod?stwie w Indiach nie musieli nadawa? buddyzmowi wizerunku „religii ?wiatowej” – tego, co od samego pocz?tku by?o ju? w nim zawarte. Mogli natomiast spróbowa? wydoby? chocia? cz??ciowo spod kulturowych tybeta?skich nalecia?o?ci ponadczasow? i ponadkulturow? esencj? Dharmy i przedstawi? j? w zrozumia?ej formie ludziom z Europy i Ameryki zainteresowanym tymi uniwersalnymi naukami.
Trudno jest mi zgodzi? si? równie? z poni?sz? tez?:
Prawdziwy obraz buddyzmu tybeta?skiego by? i jest znacznie bardziej zró?nicowany, ni? zdaje si? sugerowa? to autor. W tradycji tej mo?na odnale?? zarówno proste dewocyjne i kultowe formy ?ycia religijnego, jak te? praktyki duchowe wymagaj?ce szerszego pogl?du i g??bszego zrozumienia nauk (a ju? praktyka wykonywania pok?onów, aby by?a praktyk? pe?n?, takiego pogl?du i zrozumienia wymaga), a obok ?atwego do przyswojenia kodeksu etycznego mo?na znale?? wielkie dzie?a filozoficzne, wymagaj?ce wnikliwych studiów.
Krótko mówi?c, buddyzm tybeta?ski oferowa? i oferuje szerokie spektrum metod i nauk, odpowiadaj?ce zdolno?ciom i potrzebom ró?nych ludzi: od prostych koczowników, po wielkich my?licieli, od ludzi ?yj?cych po?ród swojej spo?eczno?ci, poprzez mnichów, po joginów-nonkonformistów sp?dzaj?cych ca?e lata na odosobnieniu w górskich jaskiniach. Buddyzm tybeta?ski uwa?a si? za tradycj?, która dysponuje najszerszym i najliczniejszym zbiorem nauk, literatur? obejmuj?c? wszystkie trzy poziomy buddyzmu: Hinajan?, Mahajan? i Wad?rajan?.
To w?a?nie z tego powodu ludzie Zachodu odnale?li w bogactwie i zró?nicowaniu buddyzmu tybeta?skiego takie zespo?y esencjonalnych nauk, które s? im najbli?sze i nie wymagaj? pod??ania za tym, co autor okre?li? mianem „przes?dów”. Ponadto nisza takiej prostej, ludowej religijno?ci jest doskonale wype?niana na Zachodzie przez ko?cio?y chrze?cija?skie i ruchy new-age’owe – wydaje si?, ?e to kolejny powód, dla którego buddyjscy nauczyciele nie widz? potrzeby przenoszenia na grunt innej cywilizacji tego rodzaju praktyk i wierze?, które towarzyszy?y buddyzmowi w Tybecie stanowi?c przez wieki jego cz???, szczególnie wa?n? dla wyra?ania i podtrzymania ?ycia duchowego szerokich mas.
Patrzenie na to zró?nicowanie przez pryzmat stereotypowych wyobra?e? o buddyzmie klasztornym jest pu?apk?, w któr? wpad? autor. Owszem, buddyzm w Tybecie by? zdominowany przez mnichów i system monastyczny, jednak?e nie by? to jedyny tamtejszy styl nauczania i praktykowania Dharmy. To specyficzne warunki Tybetu, jego historia sprawi?y, ?e klasztory zdominowa?y jego duchowy (ale te? polityczny) krajobraz. Zupe?nie inaczej wygl?da?o to w staro?ytnych Indiach, gdzie buddyzm Diamentowej Drogi (Wad?rajana) rozwija? si? g?ównie poza murami klasztorów, podobnie jak ma to miejsce obecnie na Zachodzie. Mo?na wr?cz powiedzie?, ?e charakter Wad?rajany w Europie czy Ameryce jest swoistym powrotem do jej indyjskich ?róde?, przy zachowaniu tej cz??ci dorobku tybeta?skiego, która mo?e by? u?yteczna w nowym kontek?cie, oraz jednoczesnym wzbogaceniu tradycyjnej spu?cizny o elementy zwi?zane z zachodni? kultur? i mentalno?ci?.
Wi?cej na temat rozwoju buddyzmu Diamentowej Drogi w Indiach mo?na przeczyta? w tek?cie Mirandy Shaw „Buddyzm tantryczny w Indiach”.
Bardziej interesuj?ca jest jednak kwestia kwalifikacji samego autora, które dawa?yby mu prawo do orzekania o kwalifikacjach buddyjskich nauczycieli. O tym nic mi nie wiadomo, a autor, niestety, nie uzna? za zasadne pochwalenie si? nimi. Natomiast kwalifikacje takich lamów, jak XVI Karmapa, XIV Szamarpa, Lopon Tseczu Rinpocze oraz innych mistrzów ze szko?y Kagju s? wystarczaj?ce, aby mieli oni pe?ne prawo uznawa?, kto jest odpowiedni? osob? do przekazywania buddyjskich nauk, a kto nie. To w?a?nie oni uznali lam? Olego Nydahla za wykwalifikowanego mistrza buddyjskiego szko?y Karma Kagju.
XIV Dalajlama - „Buddyzm na Zachodzie”
Namkhai Norbu Rinpocze - „Zachowuj?c si? jak Tybeta?czyk”
Dawno temu zosta? wprowadzony do Tybetu system, polegaj?cy na tym, ?e bardzo ma?e dzieci zabierano do klasztoru, gdzie otrzymywa?y za darmo opiek? i jedzenie (...) Ludzie zostawali mnichami nie tylko po to, ?eby osi?gn?? o?wiecenie ale tak?e dlatego, poniewa? w klasztorach mogli otrzymywa? darmowe posi?ki. Oczywi?cie w?ród nich znajdowali si? tak?e ludzie wysoko zrealizowani duchowo, ale nie stanowili oni wi?kszo?ci, mo?e jeden do miliona. By?y to bardzo rzadkie przypadki, poniewa? w klasztorach, w których by?o wystarczaj?co du?o jedzenia a ma?o pracy, panowa?o rozproszenie (...) Ka?da dolina posiada?a swój klasztor i ca?y Tybet by? nimi zape?niony, posiada?y one du?? w?adz? administracyjn? (...) Musicie dostrzec ró?nic? pomi?dzy Dharm? a tradycj?. Na Zachodzie nie musicie przyjmowa? tej administracyjnej otoczki, która jest zmieszana z religi? (...) Po prostu nie potrzebujemy zbyt wiele tradycji.
XIV Szamarpa - „Nie potrzebujemy zbyt wiele tradycji”
Na pewno mo?na znale?? czas na to, ?eby od?o?y? codzienne, pracowite ?ycie i przeznaczy? par? chwil na studiowanie nauk i odosobnienia, ale w naszym duchowym rozwoju nie powinni?my na te wydarzenia k?a?? wielkiego nacisku. Stanowi? one okazj? do zyskania lepszego poj?cia, w jaki sposób praktykowa? oraz do próby zintegrowania praktyki z ?yciem. Nie powinni?cie jednak by? od nich zale?ni i liczy?, ?e dzi?ki nim wzro?niecie i osi?gniecie wyzwolenie.
Tenzin Wangjal Rinpocze - „Codzienne ?ycie jest praktyk?”
Thich Nhat Hanh - „Zachodni buddyzm”
Rosi Taizan Maeuzumi - „Istota praktyki Zen”
Religia zanika i traci ?ywotno?? w czczym eksponowaniu i podtrzymywaniu ustanowionego, religijnego porz?dku. Tylko kiedy wszyscy, ka?dy z osobna, poszukujemy w?asnej realno?ci dla samych siebie i odpowiedzialnie kszta?tujemy w?asne ?ycie, wówczas dopiero religia mo?e sta? si? ?ród?em przeobra?enia, które mog?oby sprosta? wymogom naszego czasu.
Rosi Kosho Uchiyama - „Sutry naszych czasów”
Kalu Rinpocze kilkukrotnie odwiedza? kraje Zachodu od roku 1971, a? do ko?ca lat 80-tych. O ile podczas pierwszej i drugiej jego wizyty lama Ole Nydahl wykona? wiele pracy organizacyjnej, to w pó?niejszych latach przedsi?wzi?cia takie by?y przygotowywane przez wielu innych bliskich uczniów Kalu Rinpocze. W stwierdzeniu, ?e lama Ole Nydahl „przez lata organizowa? pobyty na Zachodzie” Rinpocze jest wiele przesady, wynikaj?cej, jak mniemam, z nieznajomo?ci przez pana Stefanickiego biografii obu nauczycieli.
Kalu Rinpocze znany by? z tego, ?e k?ad? du?y nacisk na tworzenie zachodnich o?rodków odosobnieniowych dla mniszek i mnichów oraz ?arliwie nak?ania? pocz?tkuj?cych buddystów do przyjmowania mnisich ?lubowa?, nawet je?li dotyczy?o to par ma??e?skich. Jakkolwiek Rinpocze by? dla lamy Olego Nydahla wa?nym nauczycielem, jednak znacznie bli?szy zwi?zek mia? Ole Nydahl z XVI Karmap?, zwierzchnikiem szko?y Karma Kagju, a ten poprosi? go o zak?adanie nie monastycznych, lecz ?wieckich o?rodków medytacyjnych. Charakter pracy powierzonej mu przez XVI Karmap? by? zupe?nie inny ni? charakter dzia?a? Kalu Rinpocze. Nie powinno si? jednak traktowa? tego w kategoriach rozbie?no?ci, oba podej?cia uzupe?nia?y si? wzajemnie, oferuj?c ró?nym typom ludzi ró?ne ?rodki i warunki sprzyjaj?ce praktykowaniu Dharmy.
Po ?mierci XVI Karmapy lama Ole Nydahl znalaz? wsparcie dla swoich dzia?a? zwi?zanych z propagowaniem ?wieckiej formy buddyzmu u takich znamienitych lamów, jak Lopon Tseczu Rinpocze (pierwszy nauczyciel lamy Ole Nydahla) oraz XIV Szamarpa (drugi po Karmapie lama w hierarchii szko?y Karma Kagju). Pragn? raz jeszcze podkre?li?, ?e buddyzm Wielkiej Drogi i Diamentowej Drogi nigdy nie by? wy??czn? domen? mnichów. Co wi?cej, wielu znamienitych mistrzów tybeta?skich zwi?zanych ze szko?ami Njingma i Kagju nie by?o mnichami, prowadzili oni rodzinne ?ycie, mieli dzieci, cz?sto ?yli poza kompleksami klasztornymi, podobnie jak ich uczniowie.
Dystans lamy Olego Nydahla wobec stylu nauczania Kalu Rinpocze spowodowany by? nie tylko odmienno?ci? charakteru dzia?a? i prac powierzonych obu nauczycielom przez XVI Karmap?. Lama Ole Nydahl uwa?a?, ?e mnisie ?lubowania stoj? na drodze takiej formie duchowego rozwoju, która jest bliska codzienno?ci, a przez to bardziej dost?pna dla ludzi chc?cych praktykowa? buddyzm bez potrzeby porzucania dotychczasowego sposobu ?ycia. Uwa?a?, ?e o?rodki ?wieckie cechuje wi?ksza przejrzysto?? i mniejsze zhierachizowanie – a przez to ludziom Zachodu o wiele ?atwiej jest si? w nich odnale?? i rozpocz?? praktyk? Dharmy, ni? gdyby musieli przyjmowa? mnisie ?lubowania oraz porzuca? rodziny i prac? zawodow? na rzecz ?ycia klasztornego.
Ocena postawiona przez lam? Olego Nydahla okaza?a si? trafna: ?wiecki buddyzm sta? si? najbardziej rozpowszechnion? i najszerzej praktykowan? form? buddyzmu w krajach Zachodu (dotyczy to nie tylko szko?y Karma Kagju, ale wi?kszo?ci tradycji buddyjskich), natomiast Kalu Rinpocze, który tak ?arliwie podkre?la? znaczenie celibatu i potrzeb? mnisich ?lubowa?, nie tylko pod koniec ?ycia przyzna?, ?e nak?anianie ludzi wbrew ich woli do tradycyjnych odosobnie? nie przynios?o oczekiwanych rezultatów, ale ponadto, ju? po swojej ?mierci, zosta? oskar?ony o molestowanie seksualne przez June Campbell, swoj? wieloletni? uczennic? i osobist? t?umaczk?, co Miranda Shaw, buddolog z University of Richmond, a tak?e praktykuj?ca buddystka, skomentowa?a nast?puj?co:
– Miranda Shaw - „Wszystko, co zawsze chcieli?cie wiedzie? na temat tantry, ale bali?cie si? zapyta?”
Rozbie?no?ci pomi?dzy Szamarem Rinpocze a Tai Situ Rinpocze (trzecim po Karmapie lamie szko?y Karma Kagju) w kwestii kandydata na tron Karmapów mia?y miejsce na pocz?tku lat 90. ubieg?ego wieku. Podczas spotkania Karmapa Search Commitee (do którego lama Ole Nydahl nie nale?a?, i w którego obradach nigdy nie bra? udzia?u), jakie mia?o miejsce 19 marca 1992 roku w klasztorze Rumtek, regent szko?y Szamar Rinpocze oraz sekretarz generalny Rumteku Topga Rinpocze podali w w?tpliwo?? autentyczno?? dokumentu, w oparciu o który Tai Situ Rinpocze wskaza? swojego kandydata na Karmap?. Zapocz?tkowa?o to powa?ny kryzys wewn?trz szko?y Karma Kagju, do którego ponadto wmiesza? si? kierowany przez Dalajlam? Tybeta?ski Rz?d na Uchod?stwie, co w ci?gu kilku miesi?cy doprowadzi?o do podzia?u szko?y.
Tymczasem lama Ole Nydahl popar? kandydata wskazanego przez XIV Szamarp? blisko dwa lata pó?niej (3 lutego 1994, w li?cie do za?o?onych przez siebie o?rodków rozes?anym z Hiroszimy, gdzie w?a?nie przebywa?), kiedy podzia? szko?y by? ju? od dawna faktem. Trudno dziwi? si?, ?e autor poda? b??dn? informacj? i opar? na niej fa?szywy wniosek. Cz?sto sami buddy?ci ze szko?y Kagju nie zawsze znaj? dok?adny przebieg tych wydarze?.
Kwestia sporu wokó? Karmapy i roz?amu w szkole Karma Kagju jest z?o?ona, wielow?tkowa; si?ga odleg?ej historii Tybetu i dotyka napi?? pomi?dzy rywalizuj?cymi ze sob? szko?ami buddyzmu tybeta?skiego, napi?? pomi?dzy Tybetem Centralnym, w którym rz?dy sprawowali Dalajlamowie, a Tybetem Wschodnim, pozostaj?cym poza jurysdykcj? Lhasy. Informacje na ten temat porz?dkuje w pewnym stopniu ksi??ka Erika D. Currena „Budda bez u?miechu”, której fragment mo?na przeczyta? w tek?cie „Odwieczna rywalizacja”.
Bo gdyby tak próbowa? prze?o?y?, przy pomocy podobnej kalki, opinie autora o buddyzmie na Ko?ció? Katolicki, czy nie byliby?my zmuszeni nazwa? papie?a Jana XXIII, wielkiego katolickiego reformatora, a tak?e kolejnych papie?y kontynuuj?cych jego prac? uwspó?cze?nienia Ko?cio?a Katolickiego „McPapie?ami” – papie?ami z sieci restauracji McDonalds? Czy nie musieliby?my okre?li? ?ycia religijnego tych katolików, którzy nie orientuj? si? w stanowisku Ko?cio?a Katolickiego odno?nie do np. monofizytyzmu i nie studiowali „Summa Theologiae”, jako praktykowania rytualnego „zabobonu”? Czy II Sobór Watyka?ski, dzia?alno?? katolickich misjonarzy dostosowuj?cych sposób przekazywania swej religii do poza?ródziemnomorskiego kontekstu kulturowego, a tak?e masowe spotkania katolickiej m?odzie?y w Lednicy, nie jawi?yby si? nam jako próba nadania katolicyzmowi przez jego elity (oczywi?cie inspirowane podejrzanym wp?ywem duchowo?ci New Age!) wizerunku „religii ?wiatowej”?
Jakkolwiek uwa?am, ?e pan Stefanicki nie tylko poruszy? temat wa?ny, lecz zrobi? to równie? z ciekawej perspektywy (i prawdopodobnie niewygodnej dla cz??ci or?downików sprawy Tybetu, którzy by? mo?e woleliby, aby pewne kwestie pozosta?y przemilczane), to jednocze?nie stwierdzam, ?e autor potraktowa? tak z?o?one i interesuj?ce zagadnienie zbyt pobie?nie i nie uchroni? si? od merytorycznych b??dów. Tym samym artyku? „Wi??niowie Shangri-La” niewiele wnosi do dyskusji o Tybecie, Tybeta?czykach i ich przysz?o?ci, chocia? z pewno?ci? posiada potencja? aby j? o?ywi?.
Portal Buddyjski CyberSangha
www.buddyzm.edu.pl
W kontek?cie powy?szego komentarza, by? mo?e zainteresuje Czytelnika równie? artyku?: Cztery haniebne prawdy buddyzmu tybeta?skiego
.




