|
Przekazy Mocy w Diamentowej Drodze XVII Karmapa Trinlej Thaje Dord?e |

|
|
W buddyzmie wad?rajany rytua? przekazu mocy jest nieodzownym warunkiem wst?pnym do praktyki wi?kszo?ci wyobra?anych form medytacyjnych. Przekazy mocy udzielane przez duchowych nauczycieli maj? na celu po??czy? praktykuj?cych na wielu poziomach z energi? m?dro?ci mistrza i formy medytacyjnej.
Celem przekazu mocy jest po prostu osi?gni?cie zrozumienia i spokoju umys?u. Na przekaz mocy sk?adaj? si? przyj?cie Schronienia w Buddzie, Dharmie i Sandze, mo?emy rozwija? bodhiczitt? [o?wiecon?, wspó?czuj?c? postaw?] i czysty pogl?d, poniewa? to jest mo?liwe! Oczyszczenie jest mo?liwe.
Najpierw jednak musimy pracowa? z tym, co ju? mamy. Dzi? uto?samiamy si? z ty, ja i wy. To ani dobrze ani ?le, to nic prawdziwego. Tak jest, mo?na to zobaczy?, poniewa? wszystko jest wspó?zale?ne, ale nic ponadto. Tylko tyle.
Nie musimy mówi? „nie ma ja”, poniewa? w pewnym sensie „ja” istnieje. Je?li ci? uszczypn?, to co? poczujesz, nie mo?emy wi?c zaprzeczy? takiemu uto?samieniu. Nie mówimy jednak „Och, boli mnie, wi?c si? poddaj?”. Mo?emy pracowa? z nasz? identyfikacj?, mo?emy wykorzysta? j? na swoj? korzy??. Przyjmowanie Schronienia i rozwijanie bodhiczitty jest w?a?nie sposobem wykorzystania naszych to?samo?ci by dzia?a?y na nasz? korzy??.
Aby rozwin?? pozytywne w?a?ciwo?ci i m?dro?? szukamy Schronienia w o?wieconym stanie umys?u, Buddzie, ?cie?ce, czyli Dharmie oraz przewodnikach, bodhisattwach. Na tym fundamencie mo?emy co? zbudowa? czy rozwin??. Mo?emy zbudowa? zas?ug? i m?dro??, a wraz z nimi ro?nie te? nasze zrozumienie.
Jednocze?nie bardzo istotna jest nasza motywacja, szczera intencja przynoszenia po?ytku innym. Nie chodzi o ilo?? istot, którym si? dopomo?e, chodzi raczej o sam? ch?? pomagania innym. Nie chodzi te? tak naprawd? o to, czy rzeczywi?cie mo?emy komu? pomóc czy nie – nie musimy sobie tym wszystkim zawraca? g?owy. Je?li mamy tak? motywacj?, to w zupe?no?ci wystarczy.
Je?li zafiksujemy si? na koncepcji „chc? pomaga?, musz? pomaga?”, to gdy nie b?dziemy mogli komu? pomóc, b?dziemy poddenerwowani i sfrustrowani. Dlatego w?a?nie rozwijamy t? cenn? postaw?, umys? ca?y czas gotowy do pomagania innym. Dzi?ki takiej postawie zaznamy spokoju.
Tak wi?c do?wiadczamy to?samo?ci, „ja” czy „ego” jednak ten zwyk?y stan nas nie zadawala. Dzi?ki czystemu pogl?dowi nasz stan umys?u staje si? prawdziwym wspó?czuciem, uciele?niamy zarówno wspó?czucie jak i m?dro??. Przyjmujemy postaw? bycia po?ytecznym, jak i ?rodkami, m?dro?ci? zamieniaj?c? ka?d? sytuacj? w po?yteczn?. To znaczy, ?e je?li inni potrzebuj? lekarza, kucharza czy malarza, to zostaj? lekarzem, kucharzem czy malarzem. Postawa ta nie sprawia, ?e czuj? si? lepszy b?d? gorszy od innych z powodu bycia lub nie bycia kucharzem. Nie chodzi te? o to, ?e czujemy si? lepsi, poniewa? postrzegamy siebie jako aspekt m?dro?? [jidam], nie powinni?my te? czu? si? gorsi, je?li czujemy si? po prostu lud?mi. Naszym ?ród?em spokoju, jedyn? istotn? kwesti? jest o?wiecona postawa. Nie musimy wcale wiele zmienia?.
Co najwa?niejsze, wszystkie te w?a?ciwo?ci s? tak naturalne, ?e nie musimy ich nigdzie kupowa? czy sk?d? sprowadza?. S? z nami od chwili narodzin. Gdy sobie to u?wiadamiamy czujemy wielk? rado??. To w?a?nie robimy.
Chocia? o tym wszystkim wiemy, sama nazwa dzisiejszej inicjacji – Wad?rapani, Hajagriwa, feniks Garuda – brzmi niecodziennie, fantastycznie i egzotycznie, jak co? bardzo odleg?ego. Aby to wszystko mia?o troch? wi?cej sensu warto pami?ta?, ?e chodzi tu zasadniczo o usuwanie przeszkód. Wystarczy poszpera? w Googlu czy na Wikipedii ?eby przekona? si?, ?e chodzi tu o usuwanie przeszkód.
Jakich przeszkód? Czy s? to jakie? zewn?trzne duchy czy energie czy – jak przeczyta? mo?na w internecie – nagowie, demony i mary? Bez wchodzenia w szczegó?y widzimy, ?e tak nie jest: wszystkie te projekcje tak naprawd? pochodz? z twojego w?asnego umys?u. Tego rodzaju si?y czy duchy pojawiaj? si?, je?li umys? jest uwarunkowany. Owszem, mo?esz walczy? ze swoim odbiciem czy echem. Uwarunkowali?cie swój umys? do tego stopnia, ?e owo odbicie nawet jako? odpowiada i wydaje si? by? czym? wi?cej, ni? jedynie echem. Zaczynasz zapomina?, ?e to wszystko jest tak naprawd? bardzo proste: to jedynie odbicie, echo. Dlatego w?a?nie, koniec ko?ców, prawdziwym mar? czy przeszkod? s? nasze w?asne nawyki, nasz w?asny umys?.
?aden mara nie istnieje nigdzie naprawd?. Je?li ?yjesz jednak tym nawykiem, to on przyjdzie. B?dzie ci? denerwowa?. Dlatego próbujemy ?wiczy? umys? i zrozumie?, ?e wszystkie przeszkody s? skutkiem przekombinowania.
Nawet po tym wszystkim, gdy kto? nas uszczypnie poczujemy ból. Próbujemy wtedy poczu? wspó?czucie dla swojego nawyku; w pewnym sensie potrafimy usatysfakcjonowa? nawyk. Nawyk twierdzi, ?e istniej? zewn?trzne zjawiska, zewn?trzne przeszkody i tak dalej, a my na to: w porz?dku, po czym znajdujemy stosowne antidotum. Manifestujemy Wad?rapani, Hajagriw?, Garud? i budujemy nawyk, ?e dzi?ki tej manifestacji przeszkody znikaj?. Nawyk jest usatysfakcjonowany, ju? nam nie przeszkadza. W wyniku tego jeste?my szcz??liwi, mamy spokój.
|
?ród?o: TRICYCLE Magazine (winter 2012) |




