Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień plików cookies w przeglądarce internetowej.
Niedokonanie zmian ustawień na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.


buddyzm medytacja Budda reinkarnacja Dharma nirwana
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl BUDDYZM - Cyber Sangha
Wydawnictwo ROGATY BUDDA - Ksiegarnia Buddyjska - buddyzm Buddyzm-Media - Buddyjski Serwis Informacyjny Buddyzm CyberSangha - YouTube Buddyzm CyberSangha - FACEBOOK
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm BUDDYZM - Cyber Sangha buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm     mapa strony | nasz patronat | o serwisie  buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm S T R O N A   G L O W N A M A G A Z Y N D O W N L O A D W Y D A R Z E N I A C Z Y T E L N I A ZALOGUJ SIE ZAREJESTRUJ SIE S Z U K A J buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm Wprowadzenie do buddyzmu Czym jest medytacja? Nowosci wydawnicze Zadaj pytanie Ikonografia Katalog WWW buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm warszawa beru khjentse dziamgon kongtrul
Polska Sangha Beru Khjentse Rinpocze i Dziamgona Kongtrula Rinpocze w tradycji karma kagju


buddyzm
buddyzm buddyzm
Cyber Sangha > Magazyn > Magazyn nr 10 > Do?wiadczam szcz??cia przez ca?y czas
buddyzm buddyzm Cyber Sangha - magazyn nr 10 - buddyzm
lipiec 2000
buddyzm
Nie ma żadnej drogi do szczęścia.
To szczęście jest drogą.
- Budda Siakjamuni -
buddyzm
buddyzm


Lama Ole Nydahl Do?wiadczam szcz??cia przez ca?y czas
O buddyzmie i seksie, reinkarnacji i skandalach, karmie i politycznej poprawno?ci rozmowa z Lam? Ole Nydahlem


Lama Ole Nydahl i jego ?ona Hannah s? pierwszymi zachodnimi uczniami XVI Karmapy - jednego z najwi?kszych mistrzów medytacji naszego stulecia. Po latach nauki w Himalajach wprowadzili na jego pro?b? nauki Buddy, reprezentowane w szko?ach buddyzmu tybeta?skiego, do naszego kr?gu kulturowego.

Za?o?y? do tej pory mi?dzy San Francisco a W?adywostokiem niemal trzysta o?rodków, które regularnie odwiedza. Stwarzaj? one mo?liwo?ci praktykowania buddyzmu osobom pracuj?cym, prowadz?cym normalne ?ycie, cz?sto posiadaj?cym rodziny. O?rodki nale?? do linii Kagyu, jednej z czterech g?ównych szkó? buddyzmu tybeta?skiego.

Szczególn? cech? tej tradycji jest to, ?e umo?liwia ona przemian? ka?dego do?wiadczenia w krok na ?cie?ce do o?wiecenia. Jest wolna od dogmatów i pozwala na rozwini?cie wszystkich w?a?ciwo?ci umys?u bez konieczno?ci porzucania dotychczasowego sposobu ?ycia.

Wi?cej informacji na stronie www.lama-ole.pl.


buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

- Jeste? Lamo Ole nauczycielem duchowym, który skacze na bungee i ze spadochronem, je?dzi motocyklem po górskich drogach 200 km na godzin?, nosi wojskowe ubrania, ta?czy na dyskotekach i opowiada kawa?y podczas wyk?adów. Twoi krytycy nazywaj? ten styl "hollywoodzkim buddyzmem"...

- Bardzo szanuj? ludzi i nie chc?, ?eby tracili czas na pró?no. A na poziomie Diamentowej Drogi, której nauczam, wymaga sie od nich pewnej dojrza?o?ci. Je?li na przyk?ad maj? problemy z w?asn? seksualno?ci?, to zamiast praktykowa? buddyzm powinni najpierw poda? si? odpowiedniej terapii. Wielu ludzi nie jest jeszcze przygotowanych na takie akurat nauki. Je?eli powinni raczej pozosta? chrze?cijanami, hinduistami, lub praktykowa? inn? odmian? buddyzmu, a nie Diamentow? Drog?, moim zadaniem jest im to u?wiadomi?. Je?libym mówi? wszystkim to, co chcieliby w?a?nie us?ysze?, straciliby ca?e lata na zorientowanie si?, ?e ich miejsce jest gdzie indziej. Dlatego cz?sto prowokuj? ludzi, mówi?c tak?e na przyk?ad o rado?ci seksu, o jego czysto?ci - co jest zreszt? pogl?dem zawartym w naukach naszej szko?y. Chcia?bym sprecyzowa? t? kwesti? zwi?zan? z niebezpiecze?stwami: szybk? jazd? na motorze doradzam tylko tym, którzy naprawd? potrafi? je?dzi?. Poniewa? jednak skoki [z opó?nionym otwarciem spadochronu - PJ] z instruktorem s? dzi? bezpieczne, sprz?t jest dobrej jako?ci, niemal ka?demu mog? poleci? to do?wiadczenie. Po prostu dlatego, ?e jest podobne do niektórych stanów osi?ganych w medytacji. Uzmys?awia nam ono, ?e ?wiadomo?? mo?e funkcjonowa? sama w sobie, bez przedmiotu, którego by?aby ?wiadoma. Jest to stan zwany "jednym smakiem", osi?gany na bardzo wysokim poziomie medytacji.

- "Umys? posiada poziomy szcz??cia i znaczenia, do których nasza zachodnia kultura nie ma dost?pu" - to cytat z Twojej ksi??ki "Dosiadaj?c tygrysa". Co mia?e? na my?li?

- To, ?e ka?dy mo?e wytworzy? w sobie intensywne uczucia rozkoszy, pe?ni i rado?ci, ?e s? one przyrodzone nam wszystkim, lecz nasza kultura po prostu niewiele wie o umy?le. Jeden z moich uczniów, doktorant uniwersytetu w Kopenhadze, powiedzia? mi, ?e psychologowie nawet jeszcze nie odkryli, i? mo?liwy jest stan czystej ?wiadomo?ci, która nie jest ?wiadoma niczego konkretnego. Nie rozumiej?, ?e ?wiadomo?? posiada niezale?ne istnienie i mo?e funkcjonowa? sama w sobie. Z?apa?em si? tylko za g?ow? i zawo?a?em "Jak to?". Zachód nie ma poj?cia o wielu rzeczach. Natomiast trzy stare szko?y Diamentowej Drogi buddyzmu tybeta?skiego posiadaj? bez w?tpienia metody sta?ego utrzymywania i wzmacniania stanu szcz??liwo?ci w umy?le. Ja na przyk?ad do?wiadczam eksplozji takiego szcz??cia przez ca?y czas, czuj? to w ka?dym opuszku palca, wsz?dzie; jestem przepe?niony olbrzymi? rado?ci?. Jest to podobne do odczu? podczas kochania si?, które jest równie? cudown? rzecz?.

Hannah i Ole Nydahl - W?a?nie. Buddyzm, szczególnie tybeta?ski, kojarzony jest z wyj?tkowo liberalnym podej?ciem do seksu. Sam powiedzia?e? w jednym z wywiadów, ?e twoim ulubionym sportem jest "sport nocny". Czy s? w tej dziedzinie w ogóle jakie? buddyjskie zasady?

- Tak. Budda zdecydowanie sprzeciwia? si? kazirodztwu. Zna? bowiem, na przyk?adzie Persów, jego szkodliwe skutki. Przeciwny jest równie? wszystkiemu, co przynosi cierpienie innym istotom. Seks jest jednym ze sposobów wyra?ania naszej totalno?ci, pe?ni. Je?li co? sprawia innym cierpienie, nie mo?e by? dobre i m?dre. Z drugiej strony, m?dro?? Buddy polega równie? na tym, ?e trzyma si? on z dala od naszych sypialni. Chce bowiem, ?eby buddy?ci mogli ?y? i funkcjonowa? w dowolnym miejscu. Buddysta powinien umie? odnale?? si? wsz?dzie i robi? najlepszy u?ytek z tego, co go otacza. Dlatego w?a?nie Budda pozostawia nam w tych sprawach wiele przestrzeni. Nigdy nie zmusza? uczniów, ?eby post?powali tak czy inaczej, bo co? tam prowadzi do szcz??cia, a co? innego do cierpienia. Udziela? tylko przyjacielskich rad. Na najwy?szym poziomie naucza, by?my widzieli cia?o jako ?wi?tyni?. Organ kobiecy jest wówczas lotosem, a m?ski - diamentem, a sam akt staje si? po??czeniem przestrzeni, rado?ci, m?dro?ci i wspó?czucia. Kochanie si? to co? ?wi?tego.

- Pomówmy jeszcze o filozofii buddyzmu. We "W?ócz?gach Dharmy" Kerouaca jest scena, w której bohater, buddyjski neofita, usi?uje przekona? rodzin? o "pustej naturze wszystkich rzeczy". A jego szwagier na to: "s?uchaj, przecie? trzymam t? pomara?cz? w r?ce, tak czy nie? Wi?c o czym ty gadasz?" Czy s?dzisz, Lamo Ole, ?e do zaakceptowania lub cho?by tylko zrozumienia buddyjskiej koncepcji pustki trzeba mie? jakie? szczególne nastawienie umys?owe?

- Tak. S?dz?, ?e konieczna jest tu zdolno?? do postrzegania rzeczywisto?ci z poziomu wymiaru samej przestrzeni. Trzeba umie? zobaczy?, ?e r?ka trzymaj?ca pomara?cz sk?ada si? z mnóstwa atomów, które nieustannie si? przemieszczaj? i zmieniaj?, ?e to samo dzieje si? z pomara?cz?, ?e ca?y ?wiat wokó? pojawia si? i znika nieustannie. Buddyjska pustka nie oznacza nico?ci. Chodzi o to, ?e wszystkie rzeczy s? z?o?one z innych, s? uwarunkowane, ?e nic nie istnieje samo z siebie. Nie nale?y tego myli? z czarn? dziur? czy nieistnieniem, nico?ci?. Ta sytuacja z Kerouaca jest pusta, poniewa? wszystko jest w nieustannym ruchu, nie ma ?adnego trwa?ego bytu - poza umys?em, który jest tego wszystkiego ?wiadomy. Ale w czasach Kerouaca nikt nie by? ?wiadomy istnienia takiego umys?u.

- Co si? od tamtych czasów zmieni?o? W epoce hippisowskiej by?o w tym sporo mody i pozy; czym jest zachodni buddyzm dzisiaj?

- Chyba jeszcze nie mamy trzydziestu lat na Zachodzie, chocia? oko?o roku 1966 pewni m?odzi Tybeta?czycy zamieszkali w Szkocji. Wyl?dowali tam w gnie?dzie hippisów, z czego niewiele wynik?o. Jeden z nich, Trungpa Tulku, znalaz? si? potem w Ameryce. Pobudzi? on do dzia?ania wielu ludzi, ale wszystko, co stworzy?, rozpad?o si? na skutek wielkiego skandalu, czy nawet kilku. W rzeczy samej, kiedy zaczynali?my na pocz?tku lat 70, wydawa?o nam si?, ?e wszystko co tybeta?skie jest absolutnie doskona?e, bezb??dne. A potem nauczyli?my si?, ze Tybeta?czycy to ludzkie istoty, takie jak ka?dy z nas; ?e pope?niaj? b??dy. A wi?c pozbywali?my si? stopniowo z?udze? co do nieskazitelno?ci wszystkiego, co tybeta?skie, przy jednoczesnym przyswajaniu tego, co oni naprawd? maj? do zaoferowania ?wiatu - jak nauki o naturze umys?u czy wspania?e medytacje. Diamentowa Droga nie opiera si? na kulturze. Jest to metoda, droga do poznania w?asnego umys?u i powinno si? j? wyk?ada? w j?zyku zrozumia?ym dla zainteresowanych... I to w?a?nie robimy. Niedawno ukaza?a si? niezwykle ciekawa ksi??ka na temat tego pozbywania si? z?udze? co do "?wi?to?ci" Tybetu, zatytu?owana "Oszu?ci w szatach", autorstwa Tomka Lehnerta. Mo?na si? z niej dowiedzie? o najró?niejszych machinacjach politycznych i sprawach zakulisowych buddyzmu tybeta?skiego, a szczególnie o metodach, jakie wci?? stosuj? Chi?czycy, ?eby zniszczy? Tybeta?czyków.

- A dlaczego Twoim zdaniem naukowcy zachodni nie staraj? si? na przyk?ad bada? przes?anek, przemawiaj?cych za istnieniem reinkarnacji? Dlaczego zachodnim umys?om ?atwiej jest uznawa?, ?e ?yjemy tylko raz, ni? ?e ?yjemy po wielokro??

- Pope?niamy na Zachodzie jeden podstawowy b??d, akceptowany niemal przez wszystkich. Ludzie s?dz?, ?e ich umys? jest produktem mózgu. Kiedy jednak przyjrzymy si? wszystkiemu, co si? w umy?le wydarza, ró?nym do?wiadczeniom i impulsom, musimy stwierdzi?, ze jest to pogl?d kompletnie nielogiczny. Co? jak królik z rogami, co? zupe?nie ob??kanego. Jak rozumiem, nauka d??y do uzyskania jak najwi?kszej liczby obserwacji z jednego punktu widzenia. Jednak ten materialistyczny, czy te? mechanistyczny pogl?d, ?e mózg wytwarza umys?, nie zadowala nas w pe?ni. Zamiast uwa?a?, ?e umys? jest produktem mózgu, lepiej jest my?le?, ?e umys? jest jedynie przekszta?cany, przetwarzany przez mózg. ?e mózg nie jest radiostacj?, lecz tylko odbiornikiem radiowym. ?e umys? to w istocie strumie? wra?e?, poruszaj?cy si? w przestrzeni i ??cz?cy z kolejnymi cia?ami, przyjmuj?cy wra?enia, wyra?aj?cy si? tak czy inaczej. W ko?cu pewnego dnia odkryjemy pod odbiciami samo zwierciad?o, pod tymi wszystkimi falami - sam ocean; pod wszystkim, co przez nas przep?ywa - umys? sam w sobie. Kiedy ludzie Zachodu przekonaj? si? wreszcie, ?e mózg jedynie dokonuje przekszta?cenia umys?u, rozpoczn? si? badania na tym polu. I odkryte zostan? bardzo ciekawe rzeczy. Jestem tego pewien.

- Najpopularniejszym chyba terminem buddyjskim poza buddyzmem jest s?owo "karma". Funkcjonuje powiedzonko: "taka karma". Czy to, ?e przeprowadzam teraz ten wywiad, to moja karma? A gdybym nagle wyszed? i wywiadu by nie by?o? Czy jest tu miejsce na moj? w?asn? decyzj?? Co z woln? wol??

- Jest to pytanie o przyczyn? i skutek. Powodem, dla którego si? poznali?my i teraz rozmawiamy jest to, ?e w poprzednim ?yciu robili?my zapewne razem pewne rzeczy, z?o?yli?my sobie mo?e jakie? przyrzeczenia, zbudowali?my wspóln? motywacj?. To przynosi okre?lone rezultaty. Jednak?e wewn?trz tej konkretnej sytuacji mamy wybór. Mo?emy pój?? do toalety, ty mo?esz wyrzuci? magnetofon przez okno, wiele si? mo?e wydarzy?. A wszystko, co jeszcze si? nie wydarzy?o, mo?na zmieni?... Natomiast z tym, co ju? si? sta?o, niewiele mo?na zrobi?. Prawo karmy jest bardzo skomplikowane w szczegó?ach, lecz ogromnie proste jako ca?o??. Karm? buduje si? poprzez cztery warunki. Trzeba zna? sytuacj?, chcie? co? uczyni?, zrobi? to i by? z tego zadowolonym. Je?eli ?lad, jaki to dzia?anie pozostawi w umy?le, nie zostanie usuni?ty, pojawi? si? cztery rezultaty. Kiedy umrzemy i odejd? wra?enia ze ?wiata zewn?trznego, wy?oni? si? wra?enia z pod?wiadomo?ci. Od nich zale?y, czy b?dziemy "drapa? kartofle od spodu", czy wyl?dujemy na jaki? czas w ?wiecie bogów i b?dziemy ?y? szcz??liwie. A potem, kiedy nasz umys? znów znajdzie sobie rodziców w?ród ludzi, czy si? urodzimy w zdrowym, czy chorym ciele; czy w jakim? strasznym miejscu, jak Afryka, czy w przyjemnym, jak Europa. A tak?e - jaka motywacja b?dzie nas nap?dza?a: czy b?dziemy chcieli pomaga? ludziom czy raczej ich uciska?. Nasze cia?o, ?rodowisko i motywacja wp?yn? z kolei na nasze kolejne odrodzenie. I wreszcie, je?eli chcemy usun?? skutki negatywnej karmy, znów mamy cztery elementy. Po pierwsze musimy widzie?, ?e co? jest nie w porz?dku, nast?pnie pragn?? si? tego pozby? i u?y? w tym celu pewnych metod, po trzecie stara? si? nie robi? tego wi?cej i w ko?cu - czyni? co? przeciwnego do tych szkodliwych dzia?a?. Na najwy?szym poziomie ka?dy jest budd?; reszta to tylko kwestia odkrycia tego w sobie.

- "Przybycie buddyzmu na Zachód mo?e si? okaza? najwa?niejszym wydarzeniem XX wieku", napisa? wybitny historyk Arnold Toynbee. Co ty na to, Lamo Ole?

- Mog? jedynie w pe?ni si? z nim zgodzi? (?miech). Zwa?ywszy na kierunek rozwoju dzisiejszych spo?ecze?stw, obecnie chyba tylko nauki buddyjskie potrafi? nada? ?yciu prawdziwe znaczenie. Ludzie szukaj? jakiego? ogólnego kierunku, czego? co ma na celu umys? sam w sobie, co mo?e im da? niezale?no??. Buddyzm jednoczy w sobie to wszystko.

- Ale co zyska?by ?wiat Zachodu, gdyby si? sta? buddyjski? Co by si? sta?o z nasz? to?samo?ci? kulturow?, zakorzenion? przecie? w chrze?cija?stwie?

- Prawdopodobnie w g??bi duszy wszyscy i tak jeste?my poganami. W Skandynawii, z której pochodz?, Ko?ció? przej?? wiele z praktyk, które istnia?y tam ju? wcze?niej i zburzywszy stare ?wi?tynie poga?skie zbudowa? na ich gruzach swoje. Jednak?e w ludziach wiele rzeczy pozosta?o niezmienionymi. Ponadto, buddyzm to nic innego jak tylko zdrowy rozsadek. Dlatego raczej przyswaja on z kultur, w których zjawia si? jako go?? to, co jest dla? u?yteczne - ni? zmienia je same. Je?eli buddyzm zapanowa?by na Zachodzie, wi?kszo?? z nas robi?aby to samo co dzi?, tyle ?e by?oby w tym wi?cej zabawy i mniej poczucia winy. Natomiast w chrze?cija?stwie warto?ciowa jest na przyk?ad jego wra?liwo?? na sprawy spo?eczne i tego mo?emy si? od niego uczy?.

- "Je?li istnieje jaka? religia, która potrafi sprosta? wymaganiom wspó?czesnej nauki, jest ni? buddyzm" - to s?owa Einsteina. Sami buddy?ci cz?sto che?pi? si? tym, ?e koncepcje kosmologiczne czy psychologiczne ich religii s? uderzaj?co zbie?ne z ustaleniami nauki. Jednak?e naukowcy chrze?cija?scy uwa?aj? na przyk?ad, ?e teoria Wielkiego Wybuchu to dowód na istnienie Boga-Stwórcy. Co wobec tego z t? "naukowo?ci?" buddyzmu?

- Ja nie wierz? w jeden Wielki Wybuch, lecz w niezliczone Wielkie Wybuchy. S?dz?, ?e przestrze? od zawsze stwarza wielkie wybuchy, najró?niejsze ?wiaty i sytuacje. Nie uwa?am, ?eby cokolwiek kiedykolwiek si? zacz??o. Wiemy, ?e nasz wszech?wiat zacz?? si? jakie? 12-14 miliardów lat temu, ale przed nim istnia?y inne wszech?wiaty, a po nim nastan? kolejne. Przestrze? w niesko?czono?? igra sama ze sob? i wyra?a w ten sposób swój potencja?. Z drugiej strony cieszy mnie, ?e chrze?cijanie jako? zbli?aj? si? do odkry? fizyki, poniewa? w historii niejednokrotnie ci??ko do?wiadczali nieszcz?snych uczonych [?miech], t?pi?c ich straszliwie, gdy tylko ustalenia nauki nie zgadza?y si? ze scholastycznymi pogl?dami Ko?cio?a.

- Skoro mówimy o Ko?ciele. Jan Pawe? II jest otaczany uwielbieniem przez wi?kszo?? Polaków. Ty, Lamo Ole, wyra?asz si? o nim natomiast [w Polsce] do?? sarkastycznie. Czy to z powodu niech?ci wobec "konkurencji do rz?du dusz"?

- Nie. Uwa?am po prostu, ?e niektóre jego dzia?ania s? strasznie niebezpieczne. Je?li kto? mówi kobietom, które nie s? w stanie wychowa? jednego dziecka, ?e mog? mie? ich wi?cej; je?eli przekonuje ludzi w biednych rejonach ?wiata, straszliwie przeludnionych, ?eby p?odzili jeszcze wi?cej dzieci, je?eli o?wiadcza mieszka?com Afryki, gdzie tyle osób umiera na AIDS, ?e lepiej jest zarazi? kogo? chorob? ni? u?y? prezerwatywy - jak Papie? uczyni? to w Tanzanii - to po prostu zachowuje si? jak przest?pca. Robi co? bardzo, bardzo z?ego. Rozumiem, ?e historycznie rzecz ujmuj?c, na przyk?ad muzu?manie chc? mie? wi?cej dzieci, ?eby mia? kto toczy? ?wi?te wojny, a chrze?cijanie z kolei po to, ?eby mia? kto utrzymywa? ko?cio?y, lecz ja si? nie zgadzam z takim postawieniem sprawy. Powinno zale?e? nam na jako?ci, a nie ilo?ci.

- Dalajlamy, zdaje si?, równie? nie darzysz zbytnim szacunkiem...

- Szanuj? bardzo jego wiedz?, natomiast politykiem nie jest zbyt dobrym. Jest przecie? duchownym, a musia? sta? si? politykiem; w dodatku ma najgorszego z mo?liwych przeciwnika, jakim s? Chi?czycy. S? oni kompletnie pozbawieni poczucia humoru, sztywni, potrafi? wierci? dziur? w brzuchu w niesko?czono?? w tej samej kwestii. Dalajlama za? ma wielkie serce. Daje im wi?c dwa procent, a oni wtedy ??daj? wi?cej. To mali ludzie o ciasnych umys?ach. Dlatego rozumiem, ?e sobie z nimi nie radzi.

Lama Ole Nydahl - Okazuje si?, ?e nawet wybitni lamowie mog? sobie z czym? nie radzi?. Na przyk?ad ludzie Zachodu, kiedy zaczynaj? si? interesowa? buddyzmem, dowiaduj? si? równie? ze zdumieniem o skandalach z udzia?em najwy?szych jego mistrzów - o alkoholizie, wykorzystywaniu seksualnym uczniów itp. Naturalnie pojawia si? od razu pytanie: jak to w ogóle mo?liwe, ?eby ?wi?tobliwe, urzeczywistnione duchowo osoby pope?nia?y takie rzeczy?

- Cz?owiek ma umys? i cia?o. Kiedy si? odradzamy w ludzkiej formie, otrzymujemy cia?o, które posiada zmys?y, lubi jedne rzeczy a nie znosi innych. Na przyk?ad je?li chodzi o alkoholizm, spora cz??? Azjatów, równie? Tybeta?czyków, nie ma w organizmie enzymu, niezb?dnego do trawienia alkoholu. Kiedy si? napij?, d?ugo potem choruj? i dlatego znamy przypadki - np. Trungpy Tulku w USA - kiedy po prostu tego nie wytrzymywali. Byli dobrymi, ?wietnie wykszta?conymi nauczycielami, lecz w ich przypadku s?abo?? cia?a wp?ywa?a niszcz?co na motywacj? umys?u. Ludzie ci nie maj? tak?e ?adnego wyszkolenia w dziedzinie polityki. Ma?y ch?opiec z Tybetu, którego uznano za inkarnacj? wielkiego lamy, od dzieci?stwa s?yszy, ?e wszystko, co uczyni jest wspania?e, ?e gdy wychodzi z ubikacji, to p?ynie za nim niemal wo? kwiatów... Opanowuje on mnóstwo nauk buddyjskich i na tym si? naprawd? zna. Je?eli jednak nie potrafi ujrze?, ?e w polityce si? po prostu nie orientuje, mo?e pope?ni? powa?ne b??dy. Byli?my ?wiadkami wielu takich sytuacji. Gdyby mnie na przyk?ad kto? kaza? ugotowa? obiad, pewnie pozatruwa?bym wszystkich, poniewa? nie umiem przyrz?dza? potraw.



Rozmawia? Piotr Jankowski.




buddyzm

buddyzm - facebook - cybersangha
buddyzm
Polityka prywatno?ci portalu
buddyjskiego "CyberSangha"


buddyzm
Sprawd? najch?tniej czytane teksty »
buddyzm

buddyzm
Zarejestruj si?, by otrzymywa? newsletter »
buddyzm

buddyzm
"Cyber Sangha" obejmuje swoim patronatem medialnym ciekawe ksi??ki i imprezy zwi?zane z buddyzmem.
» szczegó?y
buddyzm

buddyzmZnajd? w "Cyber Sandze"

buddyzm

buddyzm
Darowizna
dla "Cyber Sanghi"

buddyzm

Budda

Oby wszystkie istoty osi gn y szcz cie i przyczyn szcz cia.

Oby by y wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie by y oddzielone od prawdziwego szcz cia - wolno ci od cierpienia.

Oby spoczywa y w wielkiej r wno ci, wolnej od przywi zania i niech ci.

Magazyn DIAMENTOWA DROGA

Portal Budda.pl

Fundacja Theravada Polska

Biblioteczka Buddyjska

Wydawnictwo A - buddyzm, filozofia, religioznawstwo

Ksi?garnia KARMAPA FOUNDATION

Serwis Buddyzm Wprost

Sasana.pl - Theravada

Medytacja w wi?zieniach






Fundacja Rogaty Budda

buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm :: www.buddyzm.edu.pl :: buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm przewin strone do gory

Strona g wna || Czytelnia || Magazyn || Wprowadzenie do buddyzmu || Czym jest medytacja?
Nowo ci wydawnicze || Zadaj pytanie || Biblioteczka || Download || Wydarzenia
Katalog WWW || Polityka prywatno ci || Cennik reklam || O serwisie || Zaloguj si || Szukaj
opcje zaawansowanego szukania napisz do nas wydrukuj strone buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm

Buddyzm w Polsce

www.buddyzm.edu.pl

om mani peme hung

Buddyjski Portal "Cyber Sangha"
w Internecie od 1997 roku.
buddyzm - CyberSangha - buddyzm