|
Rado?? i przyjemno??
Jiddu Krishnamurti
|
Powiedzieli?my w poprzednim rozdziale, ?e rado?? jest czym? ca?kiem ró?nym od przyjemno?ci. Spróbujmy teraz zastanowi? si?, na czym polega przyjemno?? i czy mo?na w ogóle ?y? w ?wiecie, w którym nie by?oby przyjemno?ci, lecz tylko poczucie ogromnej rado?ci i szcz??cia.
Wszyscy uczestniczymy w pogoni za przyjemno?ciami w tej czy innej postaci - w pogoni za przyjemno?ci? intelektualn?, zmys?ow?, kulturaln?, przyjemno?ci? poprawiania, mówienia innym, co maj? robi?, naprawiania z?a spo?ecznego, czynienia dobra, przyjemno?ci? wi?kszej w?adzy, wi?kszej fizycznej satysfakcji, wi?kszego do?wiadczenia, wi?kszego zrozumienia ?ycia i posiadania wszelkich umiej?tno?ci umys?u; najwi?ksz? za? przyjemno?ci? jest oczywi?cie posiadanie Boga.
Przyjemno?? stanowi o strukturze spo?ecze?stwa. Od dzieci?stwa a? do ?mierci, skrycie, chytrze albo jawnie uganiamy si? za przyjemno?ci?. Tote? jakakolwiek jest forma naszej przyjemno?ci, powinni?my moim zdaniem widzie? j? jasno, gdy? ona kieruje naszym ?yciem i nadaje mu kszta?t. Dlatego te? wa?ne jest dla ka?dego z nas odkry?, co stanowi t? przyjemno?? i zbada? to dok?adnie, ostro?nie i delikatnie. Znalezienie przyjemno?ci i podtrzymywanie jej stanowi podstawow? potrzeb? ?ycia: bez niej egzystencja staje si? nudna, g?upia, pusta i bezsensowna.
Mo?na wiec zapyta? dlaczego ?yciem nie mo?e kierowa? przyjemno??? Powód jest bardzo prosty. Przyjemno?? musi przenie?? ból i frustracj?, smutek i strach, a wskutek strachu - przemoc i gwa?t. Je?li chcemy ?y? w ten sposób, ?yjmy tak. Wi?kszo?? ludzi czyni to przecie?. Ale je?li chcecie by? wolni od smutku, musicie zrozumie? struktur? przyjemno?ci.
Zrozumie? przyjemno??, to nie znaczy j? negowa?. Nie pot?piamy jej, ani nie mówimy, ?e jest dobra lub z?a. Ale skoro ju? jej szukamy, róbmy to z otwartymi oczami, wiedz?c, ?e umys?, który stale szuka przyjemno?ci, musi koniecznie znale?? jej cie?, ból. Nie mo?na ich oddzieli?, chocia? szukamy Przyjemno?ci i staramy si? unikn?? bólu.
Dlaczego w?a?ciwie umys? tak domaga si? przyjemno?ci? Dlaczego pope?niamy czyny szlachetne i nieszlachetne ze wzgl?du na przyjemno??? Dlaczego ponosimy ofiary i znosimy cierpienia nanizane na cienk? nitk? przyjemno?ci? Czym jest przyjemno?? i jak ona powstaje? Zastanawiam si?, czy ktokolwiek z was zada? sobie to pytanie i szuka? odpowiedzi a? do ko?ca?
Przyjemno?? powstaje w czterech fazach. S? nimi: postrze?enie, wra?enie, dotkni?cie i po??danie Powiedzmy, ?e widz? pi?kny samochód. Reakcj? na ogl?danie go jest wywierane na mnie wra?enie; dotykam go albo te? sobie wyobra?am, jak dobrze bym si? w nim czu?, a wtedy zjawia si? pragnienie posiadania go i zaimponowania innym. Albo widz? ob?ok czy gór? wyrazi?cie rysuj?c? si? na tle nieba, lub te? li??, który w?a?nie rozwin?? si? na wiosn?, czy te? g??bok? dolin? pe?n? pi?kna i uroku, wspania?y zachód s?o?ca lub pi?kn? twarz, ?yw? i inteligentn?, a nie?wiadom? swej pi?kno?ci (w odwrotnym przypadku nie by?aby ju? pi?kna). Patrz? na to wszystko z g??bok? przyjemno?ci? i gdy to obserwuj?, wówczas nie istniej? jako obserwator, jednak jest samo to czyste pi?kno, jak mi?o??. Przez chwil? ja, ze wszystkimi swoimi problemami, niepokojami i niedol?, jestem nieobecny, a istnieje tylko ta cudowna rzecz. Mog? na ni? patrze? z rado?ci? i za chwil? o niej zapomnie?, albo te? w??czy si? umys?. Wtedy zaczyna si? problem. Umys? zacznie rozmy?la? nad tym, co widzia? i jakie to by?o pi?kne. Mówi? sobie, ?e rad bym to zobaczy? jeszcze wiele razy. My?l zaczyna porównywa?, ocenia? i powiada: "Jutro musze to znów mie?". Ci?g?o?? do?wiadczenia, które da?o rado?? przez chwil?, zostaje podtrzymana przez my?l.
To samo dzieje si? z pragnieniem seksualnym i ka?d? inn? postaci? po??dania. W pragnieniu nie ma nic z?ego. Reakcja jest jak najbardziej normaln? rzecz?. Je?li kto? wbija mi szpilk?, zareaguj? na to, chyba ?e jestem sparali?owany. Ale wtedy w??cza si? my?l i doznan? rozkosz przemienia we wspomnienie. My?l chce powtórzy?, a im cz??ciej je powtarza, tym bardziej mechaniczne ono si? staje. Im wi?cej o nim my?lisz, tym wi?ksz? si?? nadaje my?l przyjemno?ci. W ten sposób my?l, za pomoc? pragnienia, stwarza podtrzymuje przyjemno??, daje jej ci?g?o??. Dlatego naturalna reakcja pragnienia tego, co pi?kne, zostaje wypaczona przez my?l. My?l przekszta?ca j? we wspomnienie, a wspomnienie ?ywi si? powtarzaj?cym si? raz za razem rozmy?laniem o niej.
Oczywi?cie, pami?? ma swe zastosowanie na pewnym poziomie. W codziennym ?yciu nie mogliby?my bez niej w ogóle dzia?a?. Na tym polu musi by? sprawna. Jednak istnieje stan umys?u, w którym bardzo ma?o jest dla niej miejsca. Umys?, który nie jest okaleczony przez pami??, jest naprawd? wolny. Czy zauwa?yli?cie kiedykolwiek, ?e reaguj?c na co? w pe?ni, ca?ym sercem, prawie nie u?ywamy pami?ci? Jedynie gdy na wyzwanie ?ycia nie odpowiadamy ca?? sw? istot?, pojawia si? konflikt i walka, które nios? ze sob? zamieszanie, przyjemno?? lub ból. Walka rodzi wspomnienia. Te do??czaj? si? do innych wspomnie? i wywo?uj? wspólnie reakcj?. Wszystko, co jest skutkiem pami?ci, jest stare i dlatego nigdy nie jest wolne. Nie ma takiej rzeczy jak wolno?? my?li. To czysty nonsens.
My?l nigdy nie jest nowa, gdy? my?l jest odpowiedzi? pami?ci, do?wiadczenia, wiedzy. Poniewa? my?l jest stara, przeto sprawia, ?e rzecz, na któr? spogl?dali?my z rozkosz? i na któr? przez chwil? reagowali?my w pe?ni, staje si? stara. Czerpiemy przyjemno?? z tego, co stare, nigdy z tego, co nowe. Bowiem w tym, co nowe, nie ma czynnika czasu.
Je?li potrafimy patrze? na ka?d? rzecz, nie dopuszczaj?c, by wtargn??a w ni? przyjemno?? - na ptaka, barw? sari, pi?kno mieni?cej si? w s?o?cu wody, czy te? na cokolwiek, co sprawia rozkosz - je?li potrafimy patrze? nie pragn?c, by do?wiadczenie si? powtórzy?o, to wówczas nie b?dzie bólu ani strachu, ale wielka rado??.
To w?a?nie walka o powtórzenie i przed?u?enie przyjemno?ci przeobra?a j? w ból. Zaobserwujmy to w sobie. Ju? samo pragnienie powtórzenia przyjemno?ci rodzi ból, gdy? nie jest ona taka sama jak wczoraj. Walczymy o uzyskanie tej samej rozkoszy nie tylko ze wzgl?du na poczucie estetyczne, ale i dla osi?gni?cia tej samej wewn?trznej jako?ci umys?u. Czujemy si? wi?c dotkni?ci i zawiedzeni, gdy nie jest to nam dane.
Czy zaobserwowali?cie, co si? w was dzieje, gdy odmówi si? wam drobnej przyjemno?ci? Je?eli nie uzyskacie tego, co chcecie, stajecie si? niespokojni, pe?ni zazdro?ci i nienawi?ci. Czy zauwa?yli?cie, jaka toczy si? w was walka, gdy odmawiana wam jest przyjemno?? picia, palenia czy seksu? Wszystko to jest form? strachu. Boicie si?, ?e nie dostaniecie tego, czego pragniecie, lub ?e stracicie to, co macie. Gdy wasza wiara lub ideologia jest naruszana lub rozbijana przez logik? lub ?ycie, to czy? nie boicie si? cierpie? samotnie? Wiara ta w ci?gu lat dawa?a wam zadowolenie i satysfakcj?. Kiedy jest wam zabierana, czujecie si? opuszczeni, opustoszali, a strach pozostanie w was dopóty, dopóki nie znajdziecie sobie innej formy przyjemno?ci, innej wiary.
Wydaje mi si? to tak proste, a poniewa? jest to tak proste, wzbraniamy si? dostrzec t? prostot?. Lubimy wszystko komplikowa?. Je?eli ?ona odchodzi od ciebie, to czy? nie jeste? zazdrosny? Czy? nie jeste? z?y? Czy nie nienawidzisz m??czyzny, który j? poci?gn?? ku sobie? ? czym?e to wszystko jest, jak nie strachem przed tym, ?e stracisz co?, co ci dawa?o du?o przyjemno?ci, towarzystwo, poczucie bezpiecze?stwa i satysfakcj? posiadania?
Tak wi?c gdy zrozumiemy, ?e gdziekolwiek szukamy przyjemno?ci, tam musi pojawi? si? i ból, zgodnie z tym ?yjmy - je?li tego chcemy - ale b?d?my w pe?ni tego ?wiadomi. Je?eli chcemy sko?czy? z przyjemno?ci?, co równa si? po?o?eniu kresu cierpieniu, to musimy zwróci? uwag? na struktur? przyjemno?ci. Nie mo?na si? od niej odci?? - jak czyni? to mnisi i sannyasi, którzy nawet nie spogl?daj? na kobiety, uwa?aj?c to za grzech, i wskutek takiego post?powania trac? witalno?? swego umys?u - lecz trzeba dojrze? ca?e znaczenie i rol? przyjemno?ci. B?dziemy wtedy prze?ywali wielk? rado??. Nie mo?emy jednak o niej my?le?. Rado?? jest natychmiastowa, nag?a, a gdy my?limy o niej, zamieniamy j? w przyjemno??. ?ycie w tera?niejszo?ci jest nieustannym postrzeganiem pi?kna i wielkim rozkoszowaniem si? nim bez szukania w tym przyjemno?ci.
|
Fragment ksi??ki "Wolno?? od znanego", Wydawnictwo Zysk i S-ka, Pozna? 1997. |




