|
Replika
Jaros?aw Wierny Odpowied? na recenzj? J.Sieradzana ksi??ki "Oszu?ci w szatach". Fragment ksi??ki p.t. "Królestwo" mo?na przeczyta? w bie??cym wydaniu magazynu "Cyber Sangha". |
W nr. 4 magazynu "?wiatoobraz" [http://www.awyd.com.pl/sobraz/nr04/k08.html] ukaza?a si? napisana przez pana Jacka Sieradzana recenzja ksi??ki Tomka Lehnerta "Oszu?ci w szatach" prezentuj?cej kulisy konfliktu w szkole buddyjskiej karma kagyu, jaki pojawi? si? w trakcie rozpoznawania siedemnastej inkarnacji Karmapy. We wst?pie do swojej recenzji J.Sieradzan deklaruje, ?e jego celem "nie jest dyskredytowanie (...) buddyzmu zachodniego Olego Nydahla", jednak z ka?dym kolejnym akapitem coraz bardziej zdaje si? o tym zapomina?.
Umys? najch?tniej chwyta si? tych tre?ci, które s? mu bliskie, dlatego te? ?atwo??, z jak? J.Sieradzan wy?apa? "wojenne" sformu?owania, mo?na zinterpretowa? jako wyraz jego nieprzyjaznego stosunku wobec Lamy Ole Nydahla. Przypuszczenie to wydaje si? by? uzasadnione w ?wietle pewnego wydarzenia, jakie mia?o miejsce podczas jednego z publicznych wyk?adów Lamy Ole przed paru laty. Otó? na straganiku z ksi??kami i broszurkami buddyjskimi pojawi?a si? pozycja pt. bodaj?e "Smok Wad?ry" autorstwa J.Sieradzana, w której to publikacji pomieszano ró?ne nauki duchowe z do?wiadczeniami wywo?anymi przez substancje halucynogenne zawarte w peyotlu - kaktusie, który jest u?ywany tradycyjnie przez india?skich szamanów w celu wywo?ania odmiennych stanów ?wiadomo?ci.
Abstrahuj?c od niezwyk?ych efektów, jakie wywo?uj? w ?wiadomo?ci substancje halucynogenne i ewentualnej roli, jak? odgrywaj? w eksplorowaniu ludzkiej psychiki, nale?y z ca?? stanowczo?ci? podkre?li?, ?e nauki buddyjskie przekazywane w szkole kagyu nie stoj? w parze z psychodelicznymi tripami, o czym mówi sam XVI Karmapa, przyrównuj?c psychodeliczne do?wiadczenia do lizania lodów przez szyb?. Nie czyni tego zreszt? z poziomu teoretyka, ale buddyjskiego jogina i jednocze?nie osoby, która sama do?wiadczy?a odmiennych stanów ?wiadomo?ci po za?yciu bardzo du?ej dawki LSD. Powy?sza wypowied? Karmapy by?a jednym z nielicznych krytycznych fragmentów pozycji pt. "Narkotyki-przewodnik", ksi??ki napisanej pe?nym aprobaty i fascynacji narkotykowymi do?wiadczeniami stylem przez pana Roberta Palusi?skiego - znajomego J.Sieradzana i wydawcy tekstów przez niego t?umaczonych.
Do pe?nego szcz??cia s?u?b zajmuj?cych si? przeciwdzia?aniem narkomanii brakowa?o podczas wspomnianego buddyjskiego spotkania handlarzy amfetamin? i wszechobecnego zapachu palonego haszyszu - nie trzeba chyba dodawa?, ?e by?aby to ca?kowita kompromitacja buddyzmu. Lama Ole Nydahl jako by?y przemytnik i "u?ytkownik" haszyszu (czego zreszt? - jak skwapliwie J.Sieradzan zauwa?y? - nie ukrywa, w przeciwie?stwie do wielu tybeta?skich nauczycieli, którzy pod ?wi?tobliw? mask? wyczyniaj? ró?ne ekscesy, usi?uj?c utrzyma? je w tajemnicy) by? ?wiadkiem tego, w jaki sposób mog? przyczyni? si? do zniszczenia cz?owieka tak?e takie substancje, które okre?la si? niewinnie mianem "mi?kkie narkotyki" czy "psychodeliki". W tej sytuacji reakcja Lamy Ole, który nakaza? usuni?cie broszurki "Smok Wad?ry" z pó?ki by?a jednoznaczna i zrozumia?a. Zapewne to wydarzenie mia? na my?li J.Sieradzan, pisz?c w swojej recenzji o "reglamentacji wydawnictw, jakie mo?na kupi? na spotkaniach z O.N.".
Przyk?adów ?wiadcz?cych o fa?szywo?ci tej tezy mo?na znale?? kilka, np. podczas ubieg?orocznego kursu medytacyjnego w Kucharach (ogólnopolski o?rodek karma kagyu) mo?na by?o zakupi? w oficjalnym sklepiku broszurki z tekstami Cziegjama Trungpy, który jak wiadomo zamkn?? swoje o?rodki w U.S.A. przed wizytami Lamy Ole Nydahla. Jednocze?nie sam Lama Ole oraz wyznaczeni przez niego polscy nauczyciele z szacunkiem wypowiadaj? si? publicznie o XIV Dalajlamie czy Tendze Rinpocze jako o wykwalifikowanych nauczycielach buddyzmu, jednocze?nie nie czuj? si? niczym skr?powani, by poddawa? krytyce polityczne posuni?cia tybeta?skich lamów. W biblioteczkach o?rodków zrzeszonych w Zwi?zku Buddyjskim Karma Kagyu mo?na znale?? ksi??ki Tengi Rinpocze, Kalu Rinpocze, XIV Dalajlamy i innych nauczycieli, którzy sprzeciwiaj? si? Taje Dord?e jako kandydatowi na tron Karmapy. Ksi??ki te, b?d?ce ?ród?em wielu cennych nauk, s? powszechnie dost?pne dla ludzi odwiedzaj?cych o?rodki i nie mo?e by? tu mowy o ?adnej reglamentacji ani cenzurze. Jest to zupe?nie odmienna postawa od tej, jak? zaprezentowali w ubieg?ym roku zwolennicy Urdziena Trinleja, pal?c publicznie egzemplarze niezale?nego magazynu Asia Week, w którym przedstawiono kulisy sporu wokó? siedemnastej inkarnacji Karmapy. Skojarzenie tego incydentu z duchem panuj?cym w latach 30 ubieg?ego wieku w Niemczech jest natychmiastowe. Czy jest to jednak wystarczaj?cy powód, by demonstrantów nazywa? spadkobiercami hitlerowskiej propagandy, tak jak to czyni J.Sieradzan z charakterystyczn? dla siebie swobod? ferowania wyroków w odniesieniu do T.Lehnerta?
Oczywi?cie J.Sieradzan nie mo?e wiedzie?, co czytaj? uczniowie Lamy Ole Nydahla i nie ma prawa zna? wypowiedzi ich nauczyciela, poniewa? o?rodków karma kagyu nie odwiedza, a w publicznych wyk?adach Lamy Ole nie uczestniczy. Jednocze?nie taka postawa nie przeszkadza mu w kreowaniu w?asnej, tej najprawdziwszej, wizji. Zamkni?ty w prze?wiadczeniu o swojej s?uszno?ci J.Sieradzan serwuje idee na temat zasad funkcjonowania o?rodków karma kagyu, posi?kuj?c si? niesprawdzonymi opiniami z trzeciej r?ki, które doprawia dodatkowo, jak przypuszczam, osobistymi urazami.
W innym fragmencie recenzji J.Sieradzan zwraca uwag? na fakt podawania samych imion postaci b?d?cych bohaterami opisywanych w ksi??ce T.Lehnerta wydarze?. Zostaje to zinterpretowane jako "maniera konspiry" wynikaj?ca z poczucia "otoczenia przez wrogie, zagra?aj?ce si?y" chc?ce "zniszczy?" autora "Oszustów w szatach". Autor tej g??bokiej psychoanalizy pomija jednak fakt braku nazwisk Litwi?ski i Kozie? przy imionach Krzysztof i Adam, postacie te przedstawione zosta?y w ksi??ce jako ludzie, którzy zdradzili Lam? Ole Nydahla. Kto jak kto, ale zdrajcy powinni by? szczególnie napi?tnowani i wymienieni nie tylko z imienia i nazwiska - nale?a?oby równie? poda? dok?adny adres zamieszkania, miejsce pracy oraz rozmiar noszonego obuwia. Czy?by autor "Oszustów w szatach" by? a? tak bardzo ogarni?ty paranoicznym strachem przed zagro?eniem ze strony owych si? wspomnianych przez J.Sieradzana, ?e boi si? nazwa? wroga pe?nym imieniem i nazwiskiem? Czy cz?owiek ogarni?ty tak ci??k? przypad?o?ci? psychiczn? by?by w stanie sprawnie pos?ugiwa? si? piórem b?d? edytorem tekstu?
Skoro jeste?my przy nazwach w?asnych, to mo?emy zwróci? uwag? na jeszcze jeden fragment, w którym J.Sieradzan zarzuca uczniom Lamy Ole Nydahla duchow? ?lepot?, nazywaj?c ich "wyznawcami" swojego guru. Fundamentem, na którym opar? swój zarzut, jest nieodmienianie w ksi??ce du?skich imion Ole i Hannah, co - jak zauwa?y? J.Sieradzan - nie tylko jest "wbrew polskiej normie", ale i oznacza traktowanie tych osób w kategorii "niezmiennych ikon" wystawionych na nieosi?galnym dla przeci?tnego ?miertelnika ?wi?tym piedestale. Chc?c sprawdzi?, jak rzeczywi?cie odnosz? si? polskie normy j?zykowe do odmieniania obcych imion, si?gn??em po "Nowy s?ownik ortograficzny PWN" opracowany przez prof. Edwarda Pola?skiego i wydany w 1999 roku, a wi?c w czasie, kiedy ksi??ka "Oszu?ci w szatach" by?a t?umaczona. W dodatku na stronie LXXVI w punkcie 61.2 znajduj? si? szczegó?owe zasady dotycz?ce pisowni i odmiany imion obcych. Okazuje si?, ?e wg ustalonych przez j?zykoznawców norm z obcych imion ?e?skich odmieniane s? tylko te, które ko?cz? si? na samog?osk? -a, tak wi?c imi? Hannah nie odmienia si?. Z m?skich imion obcych deklinacji podlegaj? tylko te zako?czone na spó?g?osk? oraz na samog?oski -a, -o, -y, -i, natomiast z pozosta?ych imion cz??? mo?e podlega? odmianie lecz nie musi, a cz??? jest wy??cznie nieodmienialna. Do imion nieodmienialnych zalicza si? np. w?oskie Cesare (czyt. Cezare), przyk?ad ten ze wzgl?du na podobie?stwo ko?cówki wskazuje, ?e imi? Ole równie? nie odmienia si?. Tak przedstawiaj? si? polskie normy j?zykowe obowi?zuj?ce w czasie, kiedy ksi??ka by?a t?umaczona i nic mi nie wiadomo, ?eby w tej materii dokona?y si? jakie? rewolucyjne zmiany. Przy okazji wspomn?, ?e w potocznych rozmowach "wyznawcy" Lamy Ole nie tylko w niechlujny sposób ?ami? zasady poprawnej s?ownikowej polszczyzny, odmieniaj?c jego imi? przez wszystkie mo?liwe przypadki, ale i profanuj? swoje "niezmienne ikony" wyra?aj?c si? o nich kolokwialnie per "Olek" i "Hanka".
J.Sieradzan sugeruje tak?e T.Lehnertowi manipulacj? zarzucaj?c mu podawanie fa?szywych informacji, jak np. ta mówi?ca o linii inkarnacji "zapocz?tkowanej w IX wieku przez Karmap? Karma Pakszi". Karma Pakszi ?y? w latach 1204-1283 a wi?c w XIII wieku, a nie w IX, jak podano w polskim t?umaczeniu. Wystarczy jednak si?gn?? po angielskoj?zyczny orygina? ("Rogues in Robes", Blue Dolphin 1998), by na stronie 6 odnale?? stosowny fragment: "The tulku tradition was initiated in Tibet nine centuries ago by Karma Pakshi [...]" ("Tradycja tulku zosta?a zapocz?tkowana w Tybecie dziewi?? wieków temu przez Karma Pakszi [...]") i zorientowa? si?, ?e zawini? tu nie autor lecz t?umacz. Wpadka t?umacza zosta?a odczytana przez J.Sieradzana jako próba manipulacji czytelnika przez autora ksi??ki. Pogratulowa? przenikliwo?ci! Oczywi?cie gdyby dobrze policzy? to okaza?oby si?, ?e b??d pope?ni? tak?e T.Lehnert, poniewa? Karma Pakszi urodzi? si? nie dziewi?? lecz osiem stuleci temu, jednak zamiast konstruowa? rozbudowan? teori? spisków - jak to ma w zwyczaju J.Sieradzan - rozs?dniejsze wydaje si? zrzucenie tego b??du na karb k?opotów, jakie ma autor "Oszustów w szatach" z rachunkami. Przy okazji chcia?bym podzi?kowa? nieocenionej Dorocie za wytropienie tej nie?cis?o?ci.
Z kolei informacja, ?e Karmapowie zainicjowali tradycj? tulku w Tybecie, opiera si? na kilkusetletnich ustnych przekazach podawanych w szkole kagyu. T.Lehnert, b?d?c praktykuj?cym buddyst? a nie buddologiem-teoretykiem, nie musi wiedzie?, ?e wspó?cze?ni badacze historii buddyzmu tybeta?skiego posiadaj? odmienne zdanie na ten temat. Przypuszczam, ?e dla T. Lehnerta w jego codziennej praktyce nie ma ?adnego znaczenia to, czy pierwszym tybeta?skim tulku by? Karma Pakszi, Rinczien Zangmo czy pan Wacek spod siódemki. Akurat nie tego dotyczy istota buddyjskich nauk.
Ostatecznie wszystkie te ma?o przekonywuj?ce zarzuty maj? s?u?y? jednemu celowi i nie chodzi tu bynajmniej o krytyk? ksi??ki T.Lehnerta i j?zyka, jakim zosta?a napisana, ale o prób? znies?awienia Zwi?zku Buddyjskiego Karma Kagyu i o?rodków za?o?onych przez Lam? Ole Nydahla, co J.Sieradzan czyni, pisz?c "(...) w praktyce jest to organizacja ?ci?le scentralizowana o 'fundamentalnych i sekciarckich nutach' (Batchelor, The Awakening of the West, Thorsons, London 1995, s. 115) z jasno wytyczon? lini?, której wykonywanie pilnuje sztab oddanych funkcjonariuszy, nie dopuszczaj?cy ?adnej krytyki". Jak ma si? ta wypowied? do wcze?niejszych zapewnie? o szlachetnych celach przy?wiecaj?cych autorowi recenzji, pozostawiam do oceny czytelnikom. Moim zdaniem ?wiadczy to, delikatnie mówi?c, o nieprzyjaznych intencjach, jakie ?ywi J.Sieradzan wobec Lamy Ole Nydahla. Sama recenzja okaza?a si? w ko?cu tylko pretekstem do ich zamanifestowania.
Jako cz?onek Zwi?zku Buddyjskiego Karma Kagyu chcia?bym przedstawi? mój pogl?d na temat atmosfery panuj?cej w o?rodkach, który znacznie odbiega od opisu J.Sieradzana. Odbiega mo?e z tego powodu, ?e w przeciwie?stwie do autora recenzji "Oszustów w szatach", który swoje opinie tworzy za biurkiem, jestem naocznym ?wiadkiem i uczestnikiem, tego co wydarza si? w tych o?rodkach (mam tu na my?li g?ównie o?rodek w moim rodzinnym mie?cie).
Czym? naturalnym jest to, ?e jedni ludzie dzia?aj? na rzecz o?rodka wi?cej a inni mniej. Niektórzy stawiaj? t? prac? na pierwszym planie, przed w?asnymi karierami, ?yciem rodzinnym czy spo?ecznym powa?aniem. Zawsze znajdzie si? taki rodzaj pracy, której nikt inny wykonywa? nie chce, nie jest do tego z ró?nych powodów zdolny, albo najzwyczajniej nie ma na to czasu. Tak wi?c niektórzy ludzie obejmuj? pewne funkcje w sposób niewymuszony, robi? to po to, ?eby o?rodek dzia?a? sprawniej. Dbaj? oni o terminowe op?acanie czynszu i rachunków, o kontakt z lokalnymi mediami, organizowanie wizyt nauczycieli i kursów medytacyjnych, prace remontowe, a tak?e o wywi?zywanie si? innych ludzi z ich drobnych obowi?zków, takich jak p?acenie sk?adek cz?onkowskich czy terminowe oddawanie wypo?yczonych ksi??ek. Z czasem inni zaczynaj? docenia? t? prac? i podczas demokratycznych wyborów w?adz o?rodka (takie s? wymogi formalne okre?lone przez polskie prawo wzgl?dem zwi?zków wyznaniowych oraz przez statut Zwi?zku Buddyjskiego Karma Kagyu) akurat tym ludziom a nie innym zostaj? powierzone odpowiedzialne oficjalne funkcje. Taki wybór mo?e wynika? z zaufania i docenienia pracy, a nie z wyj?tkowo t?ustej kie?basy wyborczej. Hierarchiczna struktura ma na celu zwi?kszenie efektywno?ci organizacyjnej i pomóc w lepszym funkcjonowaniu o?rodków w codziennej rzeczywisto?ci, zauwa?a to wielu ludzi, tak?e buddystów praktykuj?cych w innych tradycjach, dla których rozwój o?rodków kagyu staje si? inspiracj? do dzia?ania na w?asnym poletku. Statut Zwi?zku Buddyjskiego Karma Kagyu jest do wgl?du u przewodnicz?cego ka?dego o?rodka karma kagyu i nie ma powodu twierdzi?, ?e jest to statut charakterystyczny dla "fundamentalistycznej, "scentralizowanej" i "sekciarskiej" organizacji, podobnie absurdalny zarzut mo?na wysnu? wobec Konstytucji albo regulaminu pracy sprz?taczki. Kto? mo?e powiedzie?: "Statut statutem, a praktyka praktyk?." - owszem, jednak kto?, kto nie wie, jak naprawd? sytuacja wygl?da w rzeczywisto?ci, poniewa? opiera si? na informacjach pochodz?cych od osób trzecich oraz na w?asnych uprzedzeniach, a jednocze?nie rzuca lekk? r?k? inwektywy, nie zas?uguje na zaufanie.
Zamiast z góry zarzuca? Zwi?zkowi Buddyjskiemu Karma Kagyu charakterystyczne dla totalitarnych i sekciarskich organizacji ucinanie krytyki, warto odwiedzi? poszczególne o?rodki i na w?asne oczy zobaczy?, w jaki sposób przebiegaj? w nich procedury decyzyjne i ile czasami pada ostrych s?ów. Nawet w najbardziej zgodnym ma??e?stwie dochodzi do znacznej ró?nicy pogl?dów, zgodne ma??e?stwo jest jednak dlatego nazywane "zgodnym", ?e zawsze udaje mu si? znale?? kompromisowe rozwi?zanie, które satysfakcjonuje obie strony. Polecam tak?e pojecha? na du?y kurs do Kuchar i lepiej pozna? przebywaj?cych tam ludzi, mo?na wówczas dostrzec, ?e nie jest to ?lepa masa urobiona na jedn? mod??, ale wielka ró?norodno?? typów ludzi dotycz?ca nie tylko zewn?trznych cech ale i odmiennego podej?cia do ?ycia oraz odmiennych pogl?dów na ró?ne zagadnienia zwi?zane z duchowo?ci? i nie tylko. Najciekawsze jest to, ?e po?ród tych odmienno?ci ludzie potrafi? si? ze sob? dogadywa?, szanowa? i przede wszystkim wspó?pracowa?. To w umys?ach takich ludzi rodz? si? ró?ne niezale?ne inicjatywy, takie jak np. redagowana przeze mnie "Cyber Sangha" [ www.buddyzm.edu.pl ] i chocia? nie maj? one oficjalnego poparcia ze strony w?adz Zwi?zku, którego nadrz?dnym celem jest dbanie o przekaz charakterystyczny dla szko?y karma kagyu, to s? mile przyjmowane i akceptowane.
Pan Jacek Sieradzan napisa?, ?e autor "Oszustów w szatach" nie jest wolnym od stronniczo?ci badaczem historii. Nie jest to my?l w ?aden sposób odkrywcza, poniewa? by si? tego dowiedzie?, wystarczy przeczyta? umieszczon? na pocz?tku ksi??ki przedmow? autora, który nudne i zawi?e procesy polityczne ubra? w strawn? dla przeci?tnego czytelnika form?. Jednocze?nie w taki sam sposób, w jaki J.Sieradzan przedstawi? T.Lehnerta, mo?na opisa? jego samego: swoj? recenzj? pokaza?, ?e nie zas?uguje na miano obiektywnego krytyka. Poniewa? brak stronniczo?ci nie jest cech? obowi?zuj?c? recenzentów ksi??ek (cho? mile widzian?), to nale?y potraktowa? tekst J.Sieradzana jako subiektywn? wypowied? naznaczon? du?ym ?adunkiem emocjonalnym. Pod tym wzgl?dem J.Sieradzan w niczym nie ust?puje T.Lehnertowi. Jedynie lepiej uda?o mu si? zakamuflowa? swoje emocje i intencje pod p?aszczykiem "ch?odnej i rzeczowej" analizy j?zyka, jakim napisano "Oszustów w szatach".
Jaros?aw Wierny
PS. Chcia?bym podkre?li? mój szacunek wobec pana Jacka Sieradzana, jako t?umacza i redaktora wielu cennych buddyjskich tekstów. Szczególnie chcia?bym poleci? Czytelnikom zredagowan? przez niego ksi??k? "Przekroczy? próg m?dro?ci" - odpowied? na papieskie zarzuty wobec buddyzmu (przy okazji, ksi??ka ta by?a zachwalana przez Lam? Ole Nydahla). Ksi??k? mo?na naby? w ksi?garni internetowej na www.buddyzm.com.pl. Ksi??k? T.Lehnerta "Oszu?ci w szatach" mo?na zamówi? na stronie Wydawnictwa Czerwony S?o? [www.czerwonyslon.com.pl].
|
. |




