Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz si� wi�cej o celu ich u�ywania i zmianie ustawie� plik�w cookies w przegl�darce internetowej.
Niedokonanie zmian ustawie� na ustawienia blokuj�ce zapisywanie plik�w cookies jest jednoznaczne z wyra�eniem zgody na ich zapisywanie.


buddyzm medytacja Budda reinkarnacja Dharma nirwana
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl BUDDYZM - Cyber Sangha
Wydawnictwo ROGATY BUDDA - Ksiegarnia Buddyjska - buddyzm Buddyzm-Media - Buddyjski Serwis Informacyjny Buddyzm CyberSangha - YouTube Buddyzm CyberSangha - FACEBOOK
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm BUDDYZM - Cyber Sangha buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm     mapa strony | nasz patronat | o serwisie  buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm S T R O N A   G L O W N A M A G A Z Y N D O W N L O A D W Y D A R Z E N I A C Z Y T E L N I A ZALOGUJ SIE ZAREJESTRUJ SIE S Z U K A J buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm Wprowadzenie do buddyzmu Czym jest medytacja? Nowosci wydawnicze Zadaj pytanie Ikonografia Katalog WWW buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm warszawa beru khjentse dziamgon kongtrul
Polska Sangha Beru Khjentse Rinpocze i Dziamgona Kongtrula Rinpocze w tradycji karma kagju


buddyzm
buddyzm buddyzm
Cyber Sangha > Magazyn > Magazyn nr 20 > Chrze?cija?stwo i buddyzm
buddyzm buddyzm Cyber Sangha - magazyn nr 20 - buddyzm
sierpieñ 2005
buddyzm
Wiele ¶cie¿ek prowadzi ku Drodze, ale w³a¶ciwie
istniej± tylko dwie: rozum i praktyka.
- Bodhidharma -
buddyzm
buddyzm


Chrze?cija?stwo i buddyzm.
O mo?liwo?ci dialogu i wyja?nianiu nieporozumie?


Jaros?aw Wierny


Refleksja nad wypowiedziami papie?a Jana Paw?a II oraz kardyna?a Josepha Ratzingera
w ?wietle pracy magisterskiej pana Leszka Zaw?ockiego.


Dzi?ki uprzejmo?ci pana Leszka Zaw?ockiego, studenta Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, mia?em okazj? zapozna? si? z jego prac? magistersk? zatytu?owan? Mo?liwo?ci dialogu chrze?cija?sko-buddyjskiego w uj?ciu Jana Paw?a II [praca opublikowana w Internecie na stronach buddyjskiego portalu Metta.pl: cz??? 1 oraz cz??? 2]. Oto kilka osobistych refleksji, jakie nasun??y mi si? w trakcie lektury pracy, wymiany korespondencji z jej autorem oraz podczas dyskusji z buddystami praktykuj?cymi w ró?nych tradycjach.

W dialogu chrze?cija?sko-buddyjskim wyró?ni?bym pewne ogólne p?aszczyzny porozumienia i grupy ludzi, które im odpowiadaj? - s? one w?a?ciwie identyczne, jak te, o których wspomnia? pan Zaw?ocki, prezentuj?c w swojej pracy pogl?dy Jana Paw?a II: mnisi rozmawiaj?cy z zakonnikami o ?yciu kontemplacyjnym, ?wieccy rozprawiaj?cy ze ?wieckimi na tematy spo?eczno-etyczne, oraz katoliccy teologowie i buddyjscy filozofowie próbuj?cy pog??bi? wzajemne zrozumienie doktryn. Jest jednak czym? oczywistym, ?e te trzy odr?bne nurty, sklasyfikowane z grubsza pod?ug ludzkich kompetencji, powinny razem przenika? si?, tworz?c szerok? rzek? dialogu i wp?ywaj?c na siebie.


Osobi?cie uwa?am, ?e dialog pomi?dzy chrze?cija?stwem a buddyzmem na poziomie doktrynalnym nie jest mo?liwy, W TYM SENSIE, ?e niemo?liwe jest osi?gni?cie tutaj ?adnego zadowalaj?cego konsensusu, który by?by rezultatem ust?pstw, wycofywania si? z charakterystycznych dla danego ?wiatopogl?du doktryn. Tak prowadzony dialog zaprzecza?by samej idei dialogu, jest wr?cz zb?dny, poniewa? w ten sposób manifestuje si? mniej lub bardziej jawny prozelityzm, albo d??enie do stworzenia jakiego? synkretycznego systemu duchowego. Jeden jak i drugi cel do?? trudno jest pogodzi? z pe?n? szacunku postaw? dla wolnego wyboru cz?owieka w kwestii wyznawanego ?wiatopogl?du. S?dz?c po lekturze pracy pana Zaw?ockiego, stanowisko Ko?cio?a Katolickiego jest chyba tutaj zbli?one do tego, co powiedzia? XIV Dalajlama:

Nie jestem sk?onny do szukania jednej uniwersalnej religii. Nie s?dz?, ?eby to by?o rozs?dne. Je?li zbyt daleko posuniemy si? w poszukiwaniu podobie?stw, jednocze?nie ignoruj?c ró?nice, to doprowadzimy dok?adnie do tego!

Jednocze?nie warto poznawa? pogl?dy drugiej strony z bezpo?redniego ?ród?a, prowadzi? doktrynalny dialog w sensie wymiany informacji. W ten sposób mo?na unikn?? wielu nieporozumie? w innych sferach wzajemnego kontaktu.

O ile w sferze doktrynalnej bardzo trudno mówi? o dialogu, to jest on mo?liwy do pewnego stopnia w sferze samej praktyki duchowej ("MODLITWA I MEDYTACJA W CHRZE?CIJA?STWIE I BUDDYZMIE", Bourgeois Henri, Schnetzler Jean Pierre, wydane przez Wydawnictwo WAM). Wiem, ?e niektórzy chrze?cijanie próbuj? nawet korzysta? z pewnych ?wiatopogl?dowo neutralnych technik buddyjskiej medytacji - powinni jednak robi? to bardzo ostro?nie, z du?ym wyczuciem, tak, by nie zagubili po drodze w?asnego chrze?cija?skiego duchowego dziedzictwa kontemplacyjnego, a jednocze?nie nie wypaczyli sensu buddyjskich metod pracy z umys?em. Próby dialogu w tej sferze ju? s? podejmowane, g?ownie przez zgromadzenia zakonne. Uwa?am, ?e mo?e on mie? du?y wp?yw na zakonników, ale mniejszy na ?wieckich, którzy w obu religiach stanowi? liczebn? wi?kszo??, a ponadto ich rola ju? wiele lat temu przesta?a by? bierna i sukcesywnie nabiera coraz wi?kszego znaczenia [vide Trzy filary Sanghi]...

XIV Dalajlama równie? tutaj wypowiedzia? si? bardzo jasno, odpowiadaj?c na pytanie o to, czy mo?na by? jednocze?nie buddyst? i chrze?cijaninem ("Christian Meditation Newsletter" - www.wccm.org):

Jest to mo?liwe w pocz?tkowym stadium. Je?eli kto? wierzy i szczerze szanuje Jezusa Chrystusa i Budd?, to mo?na go uzna? za pó?buddyst? i pó?chrze?cijanina. Ale nie s?dz?, ?eby pozosta? przy takim pogl?dzie w miar? swojego duchowego rozwoju. Praktykuj?cy buddysta musi zaakceptowa? pusto?? jako wa?n? praktyk?. Znam chrze?cija?skich braci, którzy ?ywo interesuj? si? buddyjsk? filozofi? pusto?ci zjawisk. My?l? jednak, ?e je?li uzna si? pusto??, to nie ma miejsca dla stwórcy czy absolutu. Pusto?? znaczy, ?e wszystko jest wspó?zale?ne. Je?li si? przyjmie taki punkt widzenia, raczej trudno wyznawa? ide? wiecznej duszy, absolutu czy Wszechmocnego Boga.

Natomiast absolutnie niezb?dny (a jednocze?nie stosunkowo ?atwy w realizacji) jest dialog skierowany na etyk? i zagadnienia zwi?zane z problemami wspó?czesnego ?wiata: poszanowaniem cz?owieka oraz ?rodowiska, w jakim on ?yje. My?l?, ?e na tym punkcie warto by?oby skoncentrowa? si? najmocniej, zanim jednak do tego dojdzie, po?yteczne mo?e okaza? si? wyja?nienie kilku nieporozumie?.


W 1997 roku kardyna? Joseph Ratzinger, obecny papie? Benedykt XVI, udzieli? wywiadu dla opiniotwórczego francuskiego czasopisma L'Express ("Le Testament du Panzerkardinal", 20 marca 1997), w którym wypowiada? si? m.in. na temat buddyzmu. Jedno z jego stwierdze? brzmia?o:

Je?li buddyzm uwodzi, to dlatego, ?e jawi sie jako mo?liwo?? dotkni?cia niesko?czono?ci, szcz??liwo?ci, bez konkretnych zobowi?za? religijnych. Jest to pewnego rodzaju duchowy autoerotyzm. Kto? przepowiedzia? w latach 50., ?e wyzwaniem Ko?cio?a w XX wieku b?dzie nie marksizm, lecz buddyzm.

Trudno tutaj wyrokowa?, jakiego rodzaju wyzwanie mia? na my?li ówczesny prefekt ?wi?tej Kongregacji Nauki Wiary, spadkobierczyni ?wi?tego Oficjum, nadzoruj?cego w przesz?o?ci dzia?alno?? s?dów inkwizycyjnych i powo?anego m.in. do zwalczania chrze?cija?skich herezji. Czy chodzi?o mu o buddyjski prozelityzm na terenach historycznie przynale?nych tradycji duchowej zwi?zanej z Ko?cio?em Katolickim, czy mo?e, bardziej ogólnie, kard. Ratzinger mia? na my?li ogólno?wiatowe szerzenie przez buddyzm z?a w postaci relatywizmu warto?ci?

Odno?nie pierwszej mo?liwo?ci stanowisko kard. Ratzingera wydaje si? bardzo bliskie postawie Aleksija II, Patriarchy Moskwy i Wszechrusi, wed?ug którego Watykan ingeruje w "odwieczn? stref? wp?ywów" prawos?awnej Cerkwi, wysy?aj?c tam swoich duchownych, buduj?c ?wi?tynie, ustanawiaj?c diecezje. Biskup Tadeusz Pieronek, zapytany w jednym z wywiadów [Radio "Trójka", Salon Polityczny Trójki, 15.09.2003] o przyczyn? takiego zachowania zwierzchnika rosyjskiego prawos?awia, o to, czego obawia si? moskiewska Cerkiew, odpar?: "Nie chcia?bym tego mocno okre?la?, my?l?, ?e obawia si? swojej s?abo?ci."

Uwa?am, ?e tak motywowana obawa wobec rozwijaj?cego si? na Zachodzie buddyzmu nie ma uzasadnienia. Buddyzm jest zupe?nie innym typem duchowo?ci ni? chrze?cija?stwo; nie przekszta?ci si? na terenie Europy w tak masow? religi?, jak? jest w niektórych rejonach Azji, gdzie z braku innych propozycji wype?ni? t? sfer? duchowych potrzeb, które w Europie s? doskonale zaspokajane przez ró?ne chrze?cija?skie Ko?cio?y. Jednocze?nie dla wielu ludzi, którzy nie s? przekonani do katolicyzmu albo innych systemów ?wiatopogl?dowych, stanowi po?yteczn? ofert?, dzi?ki której mog? sta? si? lepszymi ludzkimi istotami. Buddyzm na pewno nie stanie si? religi? dominuj?c? na Zachodzie, co wi?cej: przypuszczam, ?e w ci?gu najbli?szego stulecia liczba buddystów-Europejczyków nie przekroczy nawet pu?apu 10% europejskiej populacji, poniewa? buddyzm nie ma ani tej dynamiki, ani takiego zaplecza jak np. islam, który ju? teraz w niektórych krajach Europy wydaje si? cieszy? wi?ksz? liczb? ?arliwych wyznawców ni? chrze?cija?stwo (przywo?ywany czasami przez media obraz pustych ko?cio?ów i pe?nych meczetów), a pono? jest te? najszybciej rozwijaj?c? si? religi? na naszym kontynencie.

Je?li natomiast kardyna? Ratzinger, mówi?c o buddyzmie jako "wyzwaniu dla chrze?cija?stwa", mia? na my?li szerzony przez niego relatywizm warto?ci, znaczy?oby to, ?e najprawdopodobniej w czasie, kiedy udziela? wywiadu dla L'Express, nie zna? wystarczaj?co dobrze szerokiego zbioru buddyjskich nauk, które k?ad? nacisk na post?powanie motywowane mi?o?ci? do innych oraz na przekonaniu o ich egzystencjalnej równo?ci, a tak?e zrozumieniu ludzkiej potrzeby d??enia do szcz??cia i unikania cierpienia...

Interesuj?ce jest, na ile cytowana za L'Express powy?sza opinia kardyna?a Ratzingera jest nadal aktualna dzisiaj, kiedy zosta? wybrany papie?em? Pono? im cz?owiek starszy, tym trudniej zmienia zdanie... Niektórzy ludzie nie zmieniaj? swoich ocen nawet wtedy, gdy przedstawi si? im zupe?nie nowe dane, które stawiaj? zagadnienie w ca?kowicie innym ?wietle. S? te? tacy, którzy wr?cz obawiaj? si? podda? weryfikacji w?asne pogl?dy, nawet je?li nie niesie ona ze sob? konsekwencji w postaci konieczno?ci ich zmiany. Jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, najwy?szej katolickiej instancji, która chroni dogmaty tej religii, kardyna? Ratzinger da? si? w przesz?o?ci pozna? raczej jako osoba niezbyt skora do wspó?pracy z przedstawicielami innych wyzna?. Jest to zrozumia?e: taka by?a jego rola stra?nika doktryny, ku której zapewne ma te? osobowo?ciowe predyspozycje. Czy obj?cie nowego urz?du co? zmieni w tej materii, b?dziemy ?wiadkami w przysz?o?ci.

Dlaczego wspominam o potrzebie weryfikacji pogl?dów na buddyzm przez obecnego papie?a? S?dz?c po cytowanej za L'Express i pozosta?ych "oko?obuddyjskich" wypowiedziach Benedykta XVI z czasów, kiedy by? jeszcze kardyna?em, mo?na przypuszcza?, ?e raczej nie zapozna? si? on ze zbiorem nauk buddyzmu Wielkiej Drogi (mahajana) oraz Diamentowej Drogi (wad?rajana), które s? dominuj?cymi nurtami we wspó?czesnym buddyzmie, i opar? swoje zdanie na temat nauk Buddy na pobie?nej znajomo?ci buddyzmu Podstawowej Drogi (okre?lanej równie? jako hinajana i zbyt pochopnie uto?samianej z buddyzmem szko?y therawada - tradycji ?ywej do dzisiaj w Azji Po?udniowo-Wschodniej). Poza tym, najpewniej, zaznajomienie si? kardyna?a Ratzingera z tym skromnym wyborem buddyjskich nauk by?o ograniczone do przekazu z drugiej r?ki, pochodz?cego z watyka?skich opracowa? religioznawczych, raportów misjonarzy itp... i nie wi?za?o si? z bezpo?rednimi kontaktami z samymi buddystami.

To spostrze?enie dotyczy równie? zmar?ego niedawno Jana Paw?a II (uzasadnieniem dla tego pogl?du jest chocia?by ksi??ka "Przekroczy? próg m?dro?ci", w której zebrano wypowiedzi buddystów z ró?nych tradycji polemizuj?ce z papiesk? interpretacj? buddyzmu) - owszem papie? Polak, spotyka? si? z Dalajlam?, jak równie? z innymi przedstawicielami buddyjskiego duchowie?stwa, ale raczej nie sp?dza? z nimi czasu na wyja?nianiu szczegó?ów doktryn religijnych. Przypuszczam, ?e ich spotkania mia?y nieco inny charakter, bardziej zwi?zany ze wspólnymi dzia?aniami polityczno-religijnymi (sprzeciw wobec totalitaryzmów, wspólne mod?y o pokój na ?wiecie). Jan Pawe? II i XIV Dalajlama raczej nie po?wi?cali czasu wzajemnej szczegó?owej wymianie informacji o ich duchowych tradycjach - zreszt? zapewne nie mieli tego czasu zbyt wiele dla siebie. Twierdz? tak dlatego, poniewa? nie s?dz?, aby tak ?wiat?y, sprawny i wy?wiczony intelektualnie umys? papie?a, dysponuj?c szersz? znajomo?ci? buddyjskich nauk (chocia?by Tantry Hewad?ry, w której czytamy: "Ca?y ?wiat jest spontanicznie doskona?y, poniewa? spontaniczna doskona?o?? jest jego natur?"), by? w stanie podsumowa? ca?y buddyzm s?owami, które opublikowano w ksi??ce "Przekroczy? próg nadziei":

"O?wiecenie", jakiego dozna? Budda, sprowadza si? do prze?wiadczenia, ?e ?wiat jest z?y. Jest on te? ?ród?em z?a i cierpienia dla cz?owieka. A?eby wyzwoli? si? od tego z?a, trzeba wyzwoli? si? od ?wiata (...) Pe?nia tego zerwania, to nie zjednoczenie z Bogiem, ale tak zwana nirwana, czyli wej?cie w stan doskona?ej oboj?tno?ci wzgl?dem ?wiata (...) Na tym ca?y proces duchowy si? ko?czy.

Jest mi raczej oboj?tny fakt nazwania buddyzmu w tej?e, bardzo popularnej ksi??ce "systemem w du?ej mierze ateistycznym" czy "soteriologi? negatywn?". Nawet sugestii papie?a Jana Paw?a II, jakoby nirwana by?a ni?sz? faz? duchowego rozwoju wobec zjednoczenia z osobowym Bogiem, nie traktuj? jako szczególnej przeszkody dla kontaktów pomi?dzy buddyzmem a katolicyzmem, bo sam prywatnie mam na ten temat odmienne zdanie i zdaj? sobie spraw?, ?e taka ocena jest kwesti? indywidualnych religijnych preferencji i nie musi podlega? dyskusji ani g?osowaniu. Trudno mi jednak przej?? oboj?tnie obok wypowiedzi, któr? powy?ej zacytowa?em, poniewa? ona niejako u podstaw, poprzez imputowanie buddyzmowi kultywowania idea?u "doskona?ej oboj?tno?ci", blokuje mo?liwo?? poprowadzenia dialogu w wymiarze spo?eczno-etycznym. Tym wymiarze, który wydaje si? najprostszy, a zarazem najpilniejszy do realizacji.

Oczywi?cie, ?e s?owa papie?a Polaka nie s? wielk? i szczeln? betonow? zapor?, przez któr? nie przesi?knie ?adna kropla wody, ale dopóki taka zapora (jaka by ona nie by?a) stoi, to przep?ywaj?cy przez jej szpary strumyczek b?dzie raczej mizerny i prawdopodobnie równie mizerne przyniesie efekty. Sytuacja mo?e rozwin?? si? na ró?ne sposoby: przep?ywaj?ca woda sama z czasem zapor? rozmyje, albo pi?trz?c si?, nagle j? rozsadzi. Najlepszym rozwi?zaniem wydaje si? umiej?tne kontrolowanie tego przep?ywu, zainstalowanie w zaporze turbin i pozyskanie w ten sposób energii, któr? nast?pnie mo?na by spo?ytkowa? dla dobra ?wiata. We wszystkich tych przypadkach warto mie? ?wiadomo?? istnienia takiej przeszkody, której ?ród?em jest brak odpowiednich informacji.

Jan Pawe? II nie dotar? po prostu do kilku bardzo istotnych informacji dotycz?cych buddyzmu - dlatego przedstawi? takie pogl?dy, z jakimi nadal mamy okazj? si? zapoznawa? w?ród cz??ci katolickich duchownych... Spotka?y si? one zreszt? z krytyk? nie tylko buddystów, ale równie? chrze?cijan, nie tylko osób zaanga?owanych w religi? "od ?rodka", ale równie? religioznawców. Niestety, wielu ludzi, polegaj?c zbyt mocno na opiniach zawartych w Przekroczy? próg nadziei (a tak?e na opiniach kardyna?a Ratzingera), utwierdza si? w takich a nie innych przekonaniach, które przeszkadzaj? nie tylko w podj?ciu szerszego dialogu, ale tak?e w zwyk?ym wspó??yciu chrze?cijan i buddystów, którzy przecie? wspólnie funkcjonuj? w tym samym spo?ecze?stwie.

Otwarto?? i gotowo?? na "ust?pstwa" (w znaczeniu nie tyle rezygnacji z w?asnych fundamentalnych pogl?dów, ile reinterpretacji pogl?dów na temat drugiej strony) jest bardzo wa?na w procesie wzajemnego poznawania si?, ale w dialogu wa?na jest te? jasna artykulacja w?asnego stanowiska i tutaj mo?na doceni? kardyna?a Ratzingera, obecnego papie?a, za wyraziste przedstawienie swojego zdania.

Czasami mam okazj? wymieni? par? s?ów z katolikami, którzy chc? si? dowiedzie? czego? o buddyzmie. Ludzie ci reaguj? du?ym zaskoczeniem, dowiaduj?c si?, ?e ostatecznym celem buddyjskiej praktyki nie jest ?adna "pustka", "nico??" czy "oboj?tno??"... Czasem zaskoczenie tym pogl?dem, który tak dalece odbiega od opinii przedstawianych przez cz??? katolickich duchownych (np. podczas szkolnych lekcji religii), jest tak wielkie, ?e zarzuca si? mi k?amstwo - autorytet, jakim dla katolików jest papie?, zostaje przez nich samych rozszerzony z obszaru przynale?nego religii katolickiej równie? na pozosta?e wyznania.

Czy zatem ostatecznym celem buddyjskiej praktyki jest "stan doskona?ej oboj?tno?ci wzgl?dem ?wiata", jak powiedzia? Jan Pawe? II, czy chodzi tutaj o "osi?gni?cie duchowej pustki", "rozp?yni?cie si? w niebycie"? Na pewno nie jest to prawda ani w kontek?cie buddyzmu zen, ani systemu filozoficznego madhjamaka-szentong, który jest fundamentalnym pogl?dem dla trzech starszych szkó? buddyzmu tybeta?skiego (Njingma, Sakja i Kagju). By? mo?e, w pewnym stopniu, mo?na odnie?? ide? "pustki jako ostatecznego celu" do systemu madhjamaka-rangtong (akceptowanego przez tybeta?sk? szko?? Gelug) - ale równie? taka ocena nie jest do ko?ca zasadna.

W madhjamace-rangtong na drodze intelektualnej analizy dochodzi si? do stwierdzenia, ?e natur? wszelkich zjawisk jest "pusto??" (skr. ?unjata - ?wiadomie nie u?ywam terminu "pustka", który rodzi wiele nieporozumie?), czyli brak ich immanentnego istnienia: wszystko, co si? przejawia, istnieje w sposób wzgl?dny, nietrwa?y i pozbawiony w?asnej istoty. Równie? natur? samej pusto?ci jest pusto??. Drog? do rozpoznania jej jest równomierne rozwijanie mi?o?ci do wszystkich istot, dzi?ki któremu przekraczamy ograniczenia w?asnego egoizmu, oraz pog??bianie intelektualnego zrozumienia sposobu przejawiania si? zjawisk, a? z poziomu koncepcji pogl?d ów przejdzie na poziom bezpo?redniego do?wiadczenia.

Natomiast w madhjamace-szentong, która subtelniej ni? rangtong odnosi si? do natury zjawisk, uwa?a si? taki pogl?d za pewien ukryty wyraz nihilizmu. Mówi si? tutaj, ?e ostateczna natura rzeczywisto?ci nie jest "zwyk??" pusto?ci?, ale posiada aspekt tzw. "?wietlisto?ci" czy te? "przejrzysto?ci". Czasami u?ywa si? równie? terminu "b?ogo??" albo "rado??". Jest to nieustannie przejawiaj?cy si? w ró?nych formach twórczy potencja? ostatecznej natury rzeczywisto?ci. Nie nale?y jednak reifikowa? tej ostatecznej natury, zwanej równie? natur? buddy (Tathagatagarbha) np. jej twórczy potencja? nie oznacza jakiego? stwarzaj?cego z zamys?em bytu, mo?na tu raczej mówi? o spontanicznej grze zjawisk wy?aniaj?cych si? z otwarto?ci.

Nie jest to jednak CO?, co mo?na zamkn?? w s?owach. Na ?onie tradycji chrze?cija?skiej zwróci?a uwag? na t? kwesti? teologia apofatyczna. S?owa niczego ostatecznie o sprawach ostatecznych nie wyja?niaj?, jednak do pewnego stopnia pe?ni? u?yteczn? rol?, poniewa? wskazuj? pewien ogólny kierunek. Mo?na w mniej albo bardziej dok?adny sposób wskazywa? na Pary?, lub na Moskw? pokazuj?c r?k? raz jeden kierunek, raz drugi. Podobnie mo?na wskazywa? na dwa ró?ne do?wiadczenia u?ywaj?c takich s?ów jak "rado??" (co robi? nauczyciele buddyzmu szentong) albo "oboj?tno??" (co zrobi? papie?).

Niezale?nie od u?yteczno?ci s?ów jedno?? obu aspektów ostatecznej natury rzeczywisto?ci ("pusto??/?wietlisto??" albo "otwarto??/rado??") jest mo?liwa do urzeczywistnienia WY??CZNIE na drodze medytacyjnego wgl?du a nie intelektualnej analizy i to w?a?nie owa jedno?? (a nie ?adna "pustka", "nico??" czy "oboj?tno??") jest ostatecznym celem buddyjskiej praktyki. Wi?cej o tym pogl?dzie mo?na przeczyta? w ksi??ce Pustka Innego.

Równie? analizuj?c znany "komiks" zen o ujarzmianiu byka, który obrazuje kolejne etapy buddyjskiej praktyki, mo?na zauwa?y?, ?e o pusto?ci mowa jest tam w ósmym punkcie, a za nim s? wymienione jeszcze dwa kolejne etapy duchowego rozwoju. Czasami nauczyciele zen przedstawiaj? kolejne poziomy procesu urzeczywistniania natury buddy w formie w?drówki po kole: po do?wiadczeniu pusto?ci adept wraca do ?wiata - powraca do punktu wyj?cia, aczkolwiek paradoksalnie nie jest to ten sam punkt, poniewa? adept zen jest bogatszy o do?wiadczenie przebytej drogi.

W szko?ach tych wewn?trzny rozwój opiera si? na tzw. ideale bodhisattwy. Encyklopedyczne definicje cz?sto okre?laj? bodhisattw? jako "istot?, która z mi?o?ci i wspó?czucia dla wszystkich ludzi dobrowolnie rezygnuje ze swego ostatecznego wyzwolenia, aby pomaga? innym w osi?gni?ciu nirwany" - tymczasem rezygnacja ta ma wymiar symboliczny. Bodhisattwa to raczej ten, kto rozpuszczaj?c w?asny egoizm, wyzwala si? w ten sposób z cierpienia i na ró?ne sposoby pomaga innym do?wiadczy? tej samej wolno?ci. Jest to prze?ywanie ?wiata z poziomu ca?kowitego altruizmu, jak podaj? buddyjskie pisma: "...nie ma pragnienia robienia czegokolwiek dla siebie, nawet nie d??y do osobistego wyzwolenia. Wszystko, cokolwiek robi, s?u?y szcz??ciu innych ludzi."

Ponadto mo?na wymieni? takie buddyjskie szko?y filozoficzne jak hua-jen albo cittamatra, które s? równie dalekie od nihilizmu jak powy?ej wspomniane systemy.


Najprawdopodobniej wszystkie te doktryny (przedstawione tutaj w bardzo ogólnym zarysie) nie by?y znane ani papie?owi Janowi Paw?owi II, ani kardyna?owi Ratzingerowi. Co wi?cej, nie wszyscy buddy?ci s? te? z nimi wystarczaj?co obeznani, nawet je?li praktykuj? w szko?ach, w których nauki te stanowi? ich doktrynaln? podstaw? - podobnie wielu katolików mo?e mie? problem z odpowiedzi? na pytanie, czy katolicyzm g?osi monofizytyzm, a przecie? nauka o dwoistej naturze Chrystusa jest jednym z fundamentalnych katolickich dogmatów. Szczególnie pocz?tkuj?cym praktykuj?cym buddystom nauka Buddy mo?e si? jawi? jako system anarchistyczno-nihilistyczny, b?d?cy przeciwwag? dla pogl?dów, które w buddyjskiej klasyfikacji okre?la si? jako eternalistyczne (czyli zak?adaj?ce istnienie trwa?ej, niezmiennej i niezale?nej natury rzeczy).

To jednak nie buddyzm jest przeciwie?stwem eternalizmu lecz nihilizm. Buddyzm stanowi trzeci? opcj? - niew?a?ciwe zrozumienie tego po?redniego stanowiska pomi?dzy eternalizmem a nihilizmem mo?e w?ród cz??ci buddystów prowadzi? do wyra?ania pogl?dów czy zachowa?, które mog? by? postrzegane jako przejaw nihilistycznej postawy, jako dzia?ania pozbawione poczucia indywidualnej odpowiedzialno?ci, co stoi w sprzeczno?ci z buddyjsk? nauk? o przyczynowo-skutkowych zale?no?ciach pomi?dzy dzia?aniem a dzia?aj?cym. By? mo?e to w?a?nie zjawisko mia? na my?li kardyna? Ratzinger, mówi?c o "duchowym autoerotyzmie" buddystów, którzy "poszukuj? transcendencji bez narzucenia sobie ?adnych konkretnych religijnych zobowi?za?".

W buddyzmie takie zobowi?zania istniej? (np. zewn?trzne ?lubowania upasaka, które s? zbiorem etycznych wskazówek podanych przez Budd? ludziom ?wieckim, czy obietnica bodhisattwy, która zobowi?zuje praktykuj?cego do kierowania si? w ?yciu mi?o?ci? i m?dro?ci? oraz rozwijania obu tych w?a?ciwo?ci); ró?ni? si? w zale?no?ci od poziomów nauk udzielonych przez Budd? dla ró?nych typów ludzi, dysponuj?cych odmiennymi predyspozycjami i ró?nym urzeczywistnieniem tych nauk. Z tego powodu tak wa?ne jest dla praktykuj?cego buddysty, by dok?adnie wiedzia?, w jakim miejscu duchowej drogi si? znajduje i jakich zobowi?za? powinien dotrzymywa? na danym poziomie w?asnego urzeczywistnienia. Bez takiego uczciwego i krytycznego wobec siebie podej?cia (co nie ma nic wspólnego z podtrzymywaniem poczucia winy) trudno mówi? o skutecznej praktyce Dharmy.

Buddyzm, jak ka?da inna powa?na droga duchowego samokszta?towania, wymaga od adepta olbrzymiego wysi?ku, dojrza?o?ci i determinacji, dzi?ki którym cz?owiek mo?e przekracza? swoje egoistyczne ograniczenia. Dlatego dziwi? si?, kiedy czasem w kolorowych tygodnikach przedstawia si? buddyzm odarty z ca?ego egzystencjalnego kontekstu, w jakim funkcjonuje, a praktyk? buddyjskiej medytacji sprowadza si? w?a?ciwie wy??cznie do zwyk?ej mentalnej relaksacji. Dla ludzi, którzy usi?uj? w ten sposób pod??a? medytacyjn? drog?, ludzi, którzy cz?sto nie rozumiej? dobrze tematu i s? pozbawieni w?a?ciwego ukierunkowania oraz wsparcia ze strony kwalifikowanego nauczyciela, praktyka ta mo?e okaza? si? fatalnym posuni?ciem. Nie jest to oczywi?cie regu?a, wielu wystarczaj?co silnym i samodzielnym osobom praktykowanie medytacji, nawet pozbawionej buddyjskiego zaplecza, pomaga skutecznie przekszta?ca? w?asne negatywno?ci oraz u?atwia im codzienne funkcjonowanie.

My?l?, ?e w?ród wyznawców ka?dej religii znajdziemy takich ludzi, dla których b?dzie ona stanowi?a przykrywk? dla w?asnych egoistycznych dzia?a?, b?dzie pozbawionym g??bszej refleksji i prze?o?enia na codzienne zachowanie uleganiem trendom, które wyrastaj? czy to z przej?ciowej mody na s?odko-md?? "duchowo??" New Age, czy te? z bezkrytycznie akceptowanych spo?eczno-historycznych konwencji. Tak? postaw? okre?li?bym jako "duchowy konformizm" i to j?, obok niepohamowanego materialistycznego konsumpcjonizmu, uwa?am za najwi?ksz? zgub? dla religii i ludzi, którzy je wyznaj?. Przytocz? tutaj s?owa XIV Dalajlamy: "Je?eli jakikolwiek aspekt waszej praktyki Dharmy w my?li, s?owie czy dzia?aniu stanowi po?ywk? dla egocentryzmu, przypomina to przemian? bogów w diab?y."


Nie popadaj?c w zbyt dalekie dygresje, wró?my do g?ównego w?tku, którym jest wykazanie, i? buddyjskie poj?cie absolutu nie ma wiele wspólnego z ci?gle powszechnymi wyobra?eniami o "duchowej nico?ci" oraz "oboj?tno?ci wobec ?wiata".

Najcz??ciej po przedstawieniu buddyjskich pogl?dów na temat ostatecznego celu praktyki Dharmy moi znajomi niebuddy?ci, którzy oparli wcze?niej swoje pogl?dy na bardzo pobie?nych informacjach, ju? ?atwiej godz? si? z my?l?, ?e to nie ?wiat jest wg buddyzmu ?ród?em z?a, lecz ?e przyczyn? ludzkiego cierpienia jest niew?a?ciwy, przes?oni?ty egoizmem sposób prze?ywania tego ?wiata. Przede wszystkim przestaj? si? wtedy dziwi?, ?e mo?na by? buddyst?, a jednocze?nie mie? rodzin?, przyjació?, zainteresowania, ?e mo?na pracowa?, uczy? si? i odpowiada? za swoje czyny... Nie jest to w ko?cu trudne do poj?cia i mo?na do ludzi dotrze? z t? informacj?, je?li tylko tego chc? i rozumiej?, ?e poznaj?c bli?ej buddyzm, poza porzuceniem w?asnych przes?dów na jego temat, wcale nie musz? porzuca? swojej religii.

Uwa?am, ?e w?a?nie na tym zrozumieniu mo?e by? budowany dialog mi?dzyreligijny, którego g?ównym celem (tutaj w pe?ni zgadzam si? z Benedyktem XVI) nie powinno by? wzajemne ust?powanie w kwestiach doktrynalnych, ale poszukiwanie wspólnych rozwi?za? problemów wspó?czesnego ?wiata: spo?ecznych, ekonomicznych, ekologicznych... Jest czym? oczywistym, ?e Ko?ció? Katolicki nie mo?e przesta? twierdzi?, i? poza Chrystusem nie ma zbawienia - inaczej zaprzeczy?by swojej to?samo?ci. Szanuj? tak? postaw?.

Podobnie jasne stanowisko ma buddyzm, gdzie wyró?nia si? generalnie dwa poziomy urzeczywistnienia:

1) WYZWOLENIE od egoizmu, które jest mo?liwe do realizacji dla ka?dego, bez wzgl?du na wyznawan? religi? czy ?wiatopogl?d (chyba ?e jest to pogl?d wzmacniaj?cy egoizm!) oraz

2) O?WIECENIE, czyli rozpoznanie ostatecznej natury rzeczywisto?ci, które jest mo?liwe do osi?gni?cia TYLKO (lub "prawie tylko", o czym dalej) w buddyzmie, poniewa? inne systemy nie dysponuj? ani takim pogl?dem ani metodami prowadz?cymi do jego urzeczywistnienia. Jednocze?nie do?wiadczenie to wykracza poza uwarunkowania wszelkich religii i pogl?dów, wszelkich duchowych ?cie?ek ??cznie z samym buddyzmem. Prawdopodobnie ?adna inna duchowa ?cie?ka poza buddyzmem oraz tybeta?sk? religi? bön, w której przekazywane s? nauki Wielkiej Doskona?o?ci (dzogczen), nie stawia takiego celu (przynajmniej oficjalnie) przed lud?mi, którzy j? praktykuj?. Ten pogl?d i te metody stanowi? o to?samo?ci Dharmy Buddy, tak jak o to?samo?ci Ko?cio?a Katolickiego stanowi? nauki podkre?laj?ce odkupie?cz? i zbawcz? rol? Chrystusa dla zjednoczenia cz?owieka z osobowym Bogiem.

Tutaj nale?y si? kilka s?ów dodatkowych wyja?nie?. Chocia? do?wiadczenie O?wiecenia mo?liwe jest do urzeczywistnienia przede wszystkim tylko dla pod??aj?cego drog? buddyjskich tradycji, mo?e zrealizowa? je ka?dy, niezale?nie od wyznawanego ?wiatopogl?du, poniewa? ka?dy dysponuje Natur? O?wieconego Stanu Umys?u i nawet je?eli nie zostanie buddyst? w tym ?yciu, b?dzie mia? (zgodnie z buddyjsk? doktryn? o odradzaniu si?) ku temu sposobno?? niesko?czenie wiele razy w przysz?ych ?ywotach. Z tego w?a?nie powodu buddyzm nikogo nie stara si? przekona? za wszelk? cen? do s?uszno?ci g?oszonej przez siebie Prawdy, ani te? nikogo arbitralnie nie skazuje na wieczne pot?pienie.

W buddyzmie wspomina si? równie? o tzw. pratjekabuddach, tych którzy samodzielnie, nie opieraj?c si? na buddyjskiej doktrynie, odkrywaj? drog? prowadz?c? do O?wiecenia. Krótko wyrazi? to Bodhidharma, indyjski mnich, który przeniós? przekaz buddyjskich nauk do Chin: "Prawdziwa Droga jest rzecz? najwy?sz?. Nie mo?e by? wyra?ona s?owami. Jaki wi?c po?ytek z pism? Je?li kto? dostrzega swoj? natur?, znajduje Drog?, nawet je?li nie umie czyta?."

By? mo?e do?wiadczenie O?wiecenia dost?pne jest równie? dla ludzi zwi?zanych z innymi religiami, którzy pod??aj? mistycznymi ?cie?kami charakterystycznymi dla swoich tradycji - jednak stawianie takiej hipotezy jest czym? bardzo delikatnym i trudnym do weryfikacji, chocia?by ze wzgl?du na j?zyk, jakim pos?uguj? si? mistycy opisuj?c swoje prze?ycia.


Wyobra?my sobie port, z którego wyp?ywaj? statki pasa?erskie. W rozk?adzie rejsów ró?nym statkom przypisane s? ró?ne docelowe porty, le??ce na drugiej pó?kuli. Czasami kto?, kto wróci z dalekiej podró?y, dzieli si? swoimi wra?eniami z pobytu w zamorskich krajach - rozprawia o palmach, z?otym piasku na pla?y, b??kitnych lagunach oraz pi?knych i ?atwych w obyciu córkach tubylców. Relacje powracaj?cych do macierzystego portu podró?nych cz?sto mog? wydawa? si? zaskakuj?co zgodne: pla?e, palmy, laguny i miejscowe pi?kno?ci przewijaj? si? w ich opowie?ciach, chocia? jedni z nich udali si? w rejs na Hawaje, a inni na Karaiby. Pomimo podobie?stw relacji podró?ników, Hawaje nie s? Karaibami. W tym ?wietle stwierdzenie, ?e "wszystkie statki p?yn? do tego samego portu", jest nie tylko mniej zasadne od: "ró?ne statki p?yn? do ró?nych portów", ale, co wi?cej, mniej bezpieczne, poniewa? my?l?c, ?e celem podró?y wszystkich statków jest jeden i ten sam port, mo?emy pop?yn?? nie tam, gdzie chcieli?my, albo, co gorsza, wprowadzi? w b??d innych.

Czy zamiast prowadzi? akademickie debaty na temat zbie?no?ci b?d? rozbie?no?ci mistycznych dróg, zamiast anga?owa? si? w raczej ja?owe ich klasyfikacje i porównania (nawet w samym buddyzmie - z powodu ró?nych buddyjskich ?cie?ek mo?na mówi? o ró?norakich rodzajach, czy te? etapach urzeczywistnienia), nie by?oby lepiej po prostu nauczy? si? harmonijnie wspó??y? ze sob? w tej ró?norodno?ci do?wiadcze? i opisów?

Religie nie powinny porzuca? swojej to?samo?ci, nie powinny odwraca? si? od tego, co je charakteryzuje, ale jednocze?nie, pomimo swoich jasnych stanowisk, pomimo wyra?nych rozbie?no?ci odno?nie zagadnie? ostatecznych, przedstawiciele ró?nych ?wiatopogl?dów mog? szuka? porozumienia na p?aszczy?nie etyki i zwyk?ych mi?dzyludzkich relacji. Uwa?am, ?e nale?y sprowadzi? mi?dzyreligijne relacje z doktrynalnych przepychanek i prozelityzmu (albo z drugiej strony: bezrefleksyjnego synkretyzmu) do poziomu, który bardziej odnosi si? do codziennego ?ycia ludzi, do sfery praktycznej, do tego, co jest wspólne dla nas wszystkich: pragnienia bycia szcz??liwym i dzielenia si? tym szcz??ciem z innymi.

Pewne wnioski, do jakich dochodz? buddy?ci i chrze?cijanie w tej sferze, s? do?? zbie?ne, chocia? wyp?ywaj? z ca?kiem odmiennych za?o?e?. Dzi?ki tej zbie?no?ci mo?liwe by?oby wspólne kszta?towanie czy promowanie pewnych ?yciowych postaw, które mia?yby wp?yw na bardziej szcz??liwe funkcjonowanie spo?ecze?stw. Dialog w wymiarze etycznym mia?by wi?c bardzo wyra?ne praktyczne prze?o?enie na codzienne ?ycie ludzi.

Jak zauwa?y? Matthieu Ricard, buddyjski filozof praktykuj?cy Dharm? od ponad trzydziestu lat i zarazem aktywny przedstawiciel dialogu pomi?dzy buddyzmem a wspó?czesn? zachodni? nauk?, w ksi??ce Niesko?czono?? w jednej d?oni:

Na planie praktyki duchowej wiara w Boga mo?e niektórym ludziom dawa? poczucie blisko?ci z ich Stwórc? i zach?ci? do kultywowania mi?o?ci i altruizmu, ?eby mogli wyrazi? w ten sposób wdzi?czno?? i uczestniczy? w mi?o?ci Boga do wszystkich istot. Natomiast dla innych lepszym ?ród?em inspiracji do tego, by rozwija? mi?o?? i wspó?czucie, jest g??bokie zrozumienie wspó?zale?no?ci zjawisk, prawa przyczyny i skutku oraz pragnienie osi?gni?cia O?wiecenia, ?eby w jeszcze bardziej skuteczny sposób pomaga? innym.

Pokusz? si? tutaj o postawienie pewnej tezy. Z punktu widzenia chrze?cija?stwa cz?owiek nie jest w stanie rozwin?? tej wszechobejmuj?cej mi?o?ci (nazywanej w zachodniej tradycji agape) na w?asn? r?k?, a jedynie w wyniku aktu wiary, która prowadzi go do jedno?ci z Bogiem. Dla osoby zaanga?owanej w chrze?cija?stwo wiara jest swoistym darem, ?ask?. Jednak patrz?c na ten pogl?d w czysto utylitarny sposób, niejako z zewn?trz, mo?na zauwa?y?, ?e wiara jest dla chrze?cijan swoist? METOD? rozwijania agape. Si?a oddzia?ywania tej metody polega na konieczno?ci uwierzenia w jej absolutn? prawdziwo?? i uznania pozosta?ych systemów za niepe?ne b?d? b??dne. Tak rozumiem stanowisko Watykanu, którego deklaracj? Dominus Iesus mo?na sprowadzi? do prze?wiadczenia, ?e poza Chrystusem, a w szczególno?ci poza Ko?cio?em Katolickim nie mo?na w ?adnym wypadku osi?gn?? zbawienia (tym samym rozwin?? wszechobejmuj?cej mi?o?ci). Gdyby Watykan poszed? w tym punkcie na ust?pstwa, nadw?tli?by tym samym skuteczno?? wiary jako proponowanej przez siebie metody rozwijania agape.

Warunków takich nie mo?e zaakceptowa? wielu ludzi - bynajmniej nie jest to wynikiem ich z?ej woli, po prostu nie s? w stanie przyj?? "na wiar?" podstawowego za?o?enia tej metody, bez której nie by?aby ona skuteczna: jej wy??cznej s?uszno?ci. Zatem jej przydatno?? odnosi si? tylko do pewnej ograniczonej grupy "u?ytkowników", do tych, którzy - jak mawiaj? katolicy - dost?pili ?aski wiary.

Z kolei w buddyzmie uwa?a si?, ?e samodzielne rozwijanie nieuwarunkowanej mi?o?ci do innych jest mo?liwe poprzez stopniowe przekszta?canie w?asnego podej?cia do ?wiata i siebie samego, poprzez sukcesywne ?wiczenia czyli praktyki medytacyjne i wdra?anie ich rezultatów w codzienne post?powanie. Nie jest to tylko teoretyczna teza, ale fakt potwierdzony przemian?, jaka w przeci?gu ponad 2500 lat istnienia buddyjskiej tradycji dokona?a si? (i nadal dokonuje) w ludziach, którzy ze szczer? intencj? oddaj? si? praktyce, odkrywaj?c w sobie i innych doskona?e w?a?ciwo?ci o?wieconego umys?u: mi?o??, rado??, m?dro??, nieustraszono??...

Oczywi?cie buddyzm nie wyklucza mo?liwo?ci rozwijania tej wszechobejmuj?cej i bezwarunkowej mi?o?ci - charakteryzuj?cej wspomniany wcze?niej poziom wyzwolenia -równie? w inny sposób, np. taki, jaki proponuje chrze?cija?stwo. Z punktu widzenia buddyzmu b?d?c przekonanym o s?uszno?ci wybranej przez siebie drogi, nie trzeba nikomu jej narzuca?, chocia? warto si? ni? dzieli?. Rozumiej?c, ?e ró?ne podej?cia pasuj? do ró?nych ludzi, nie ma równie? potrzeby ekspansywnego zwalczania innych ?wiatopogl?dów jako nies?usznych czy fa?szywych, chocia? nale?y broni? w?asnego stanowiska i wyja?nia? je. XIV Dalajlama stwierdza: "Je?li pocz?stowali?my si? jakim? daniem, nie mo?emy powiedzie?: Poniewa? mi to smakuje, ca?y ?wiat musi je?? to samo. Ka?dy powinien ?ywi? si? takim pokarmem, jaki zapewnia mu najlepsze zdrowie fizyczne i funkcjonowanie jego w?asnego organizmu". Religie nie s? niczym innym jak odzwierciedleniem ró?norakich ludzkich potrzeb, ich mentalnych karmicznych uwarunkowa?. Tak widzi to buddyzm, ale jednocze?nie nie odmawia innym ludziom prawa do wiary, ?e ?ród?em ich religii jest jaki? inny wymiar rzeczywisto?ci.

Powinni?my raczej cieszy? si? z duchowego bogactwa, jakim dysponuje ludzko??, i wykorzystywa? je zgodnie z w?asnymi potrzebami tak, ?eby nasze ?ycie osobiste stawa?o si? coraz bardziej wype?nione mi?o?ci? i rado?ci?, oddzia?uj?c na najbli?sze otoczenie oraz ca?y ?wiat. Czy nie lepiej, zamiast marnowa? czas na bezowocne doktrynalne utarczki, przeznaczy? go na urzeczywistnienie tego, co uwa?amy za ponadczasowe?

Tekst ten napisa?em z intencj? wyja?nienia kilku nieporozumie? narastaj?cych wokó? buddyzmu oraz zach?cenia chrze?cijan (zarówno zwyk?ych wyznawców, jak te? duchownych) do ponownego przyjrzenia si? opiniom, jakie maj? na jego temat.

Weryfikacja (SPRAWDZENIE, niekoniecznie ZMIANA) przez Ko?ció? Katolicki oficjalnych pogl?dów dotycz?cych buddyzmu by?aby nie tylko kontynuacj? pracy Jana Paw?a II, ale równie? jej ROZWINI?CIEM. My?l?, ?e bez tego kroku wspó?praca mi?dzy chrze?cija?stwem a buddyzmem pogr??y si? w stagnacji, która z czasem mo?e doprowadzi? do jeszcze wi?kszych nieporozumie?. Weryfikacji tej nie traktuj? jako koniecznego warunku do prowadzenia dialogu w wymiarze spo?eczno-etycznym. Uwa?am jednak, ?e o wiele przyjemniej, ?atwiej, a co za tym idzie - skuteczniej pracuje si? w atmosferze naturalnego zaufania, atmosferze ZROZUMIENIA, ni? w klimacie odstawionych na bok (albo co gorsza: ?wiadomie podtrzymywanych) NIEPOROZUMIE?.


Na zako?czenie chcia?bym przytoczy? s?owa Jana Paw?a II zawarte li?cie NOVO MILLENNIO INEUNTE i uzasadniaj?ce potrzeb? prowadzenia dialogu mi?dzyreligijnego:

W warunkach daleko posuni?tego pluralizmu kulturowego i religijnego, jakiego mo?na si? spodziewa? w spo?ecze?stwie nowego tysi?clecia, dialog ten jest potrzebny tak?e po to, aby mo?na by?o po?o?y? trwa?e fundamenty pokoju i oddali? z?owieszcze widmo wojen religijnych, które sta?y si? przyczyn? rozlewu krwi w wielu okresach dziejów ludzko?ci.

Z najlepszymi ?yczeniami dla wszystkich czytaj?cych te s?owa,

Jaros?aw Wierny
CyberSangha
www.buddyzm.edu.pl


.




buddyzm

buddyzm - facebook - cybersangha
buddyzm
Polityka prywatno?ci portalu
buddyjskiego "CyberSangha"


buddyzm
Sprawd? najch?tniej czytane teksty »
buddyzm

buddyzm
Zarejestruj si?, by otrzymywa? newsletter »
buddyzm

buddyzm
"Cyber Sangha" obejmuje swoim patronatem medialnym ciekawe ksi??ki i imprezy zwi?zane z buddyzmem.
» szczegó?y
buddyzm

buddyzmZnajd? w "Cyber Sandze"

buddyzm

buddyzm
Darowizna
dla "Cyber Sanghi"

buddyzm

Budda

Oby wszystkie istoty osi gn y szcz cie i przyczyn szcz cia.

Oby by y wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie by y oddzielone od prawdziwego szcz cia - wolno ci od cierpienia.

Oby spoczywa y w wielkiej r wno ci, wolnej od przywi zania i niech ci.

Magazyn DIAMENTOWA DROGA

Portal Budda.pl

Fundacja Theravada Polska

Biblioteczka Buddyjska

Wydawnictwo A - buddyzm, filozofia, religioznawstwo

Ksi?garnia KARMAPA FOUNDATION

Serwis Buddyzm Wprost

Sasana.pl - Theravada

Medytacja w wi?zieniach






Fundacja Rogaty Budda

buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm :: www.buddyzm.edu.pl :: buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm przewin strone do gory

Strona g wna || Czytelnia || Magazyn || Wprowadzenie do buddyzmu || Czym jest medytacja?
Nowo ci wydawnicze || Zadaj pytanie || Biblioteczka || Download || Wydarzenia
Katalog WWW || Polityka prywatno ci || Cennik reklam || O serwisie || Zaloguj si || Szukaj
opcje zaawansowanego szukania napisz do nas wydrukuj strone buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm

Buddyzm w Polsce

www.buddyzm.edu.pl

om mani peme hung

Buddyjski Portal "Cyber Sangha"
w Internecie od 1997 roku.
buddyzm - CyberSangha - buddyzm